Strona 10 z 13

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: wt cze 22, 2010 1:52 pm
autor: Carloss
Witam, widze że temat rozwinął się do sporych rozmiarów, szkodo że głównie za sprawą tylko kilku osób. Proponuję wrócić do tematu przewodniego i zachęcam innych by śmiało się wypowiedzieli.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: wt cze 22, 2010 3:25 pm
autor: golebiewski
Zacznę może od opisania przypadku jaki miałem z 10 lub więcej lat temu. Pojawił się wtedy zakwaszacz przywożony z Czech. Podawałem go chyba 2 czy 3 dni (dokładnie już nie pamiętam)w tygodniu przez 3 miesiące Gołąbki chowały się pięknie, buda zaczęła pękać w szwach. A tu przykrość, urwały się dostawy. No nic, myślałem poczekam, nic się nie stanie, gołąbki zdrowe. Błąd. Na tydzień leciały po 3 szt. Po wielu trudach udało mi się załatwić badania. Wyszło e-coli. Nigdy wcześniej nie miałem takich upadków. Wyciągąłem z tego wnioski, że zakwaszacz zastąpił naturalny układ utrzymujący równowagę e-coli w jelitach, a kiedy go zabrakło nastapił szybki rozwój bakterii. Na ile były one właściwe to nie wiem. Jakie błędy popełniłem?

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: wt cze 22, 2010 5:24 pm
autor: opal
Witam.Gołębiewski, zakwaszanie to obniżanie pH treści pokarmowej, w układzie trawiennym.To zabija lub osłabia patogeny,które bytują w układzie pokarmowym ptaka.Mówi się wtedy o takich bakteriach,że są to bakterie warunkowo chorobotwórcze.Mogą spowodowac chorobę ,ale dopóki zakwaszasz i stosujesz probiotykę(o tym nic nie piszesz) to nie mają dobrych warunków do namnażania.Są nieliczne i słabe a co za tym idzie nieszkodliwe.Przy probiotyce osłabiają je dodatkowo bakteriocyny(naturalny antybiotyk) wytwarzane przez bakterie jelitowe.Dopóki zakwaszałeś, to bakterie jelitowe(pożyteczne) były silne bo takie środowisko (lekko kwaśne) jest dla nich optymalne.Jednak ptakom (trzymanym w całkowitym lub częściowym zamknięciu) trzeba systematycznie podawac probiotyk by mogły uzupełnic florę bakteryjną.Ty nic nie pisałeś o probiotyce.Nie podawałeś nic,więc tych jelitowych było coraz mniej.Po przerwaniu zakwaszania, pH jelit wzrosło natychmiast ma lekko zasadowe.Stworzyły się dobre warunki dla bakterii chorobotwórczych a niekorzystne dla bakterii jelitowych.Sytuacja się odwróciła bakterie chorobotwórcze były silne i szybko się namnażały.Natomiast jelitowe były słabe i nieliczne.Układ odpornościowy ptaka,który świetnie sobie dawał radę z nielicznymi i osłabionymi patogenami ,był bezradny wobec silnego i licznego przeciwnika.Nastąpił wybuch choroby a w konsekwencji upadki.Zakwaszanie nie zastąpiło układu ono stwarzało patogenom złe warunki bytowania i je osłabiało.Powinno paśc pytanie, jak ptaki dzikie uzupełniają florę bakteryjną i co jedzą by obniżyc pH treści pokarmowej.Szczerze powiem,że nie wiem i nigdy nie próbowałem się dowiedziec.Jednak wiem,że nieraz sam mam straszną ochotę na kwaszonego ogórka.I go zjadam.Co ptak wtedy klupie, nie mam pojęcia.Pozdrawiam.Ps.Dziadek w wolnym oblocie, raz na tydzień mieszał ziarno z kwartą zsiadłego mleka.A co to było za mleko.Podane w "kamieniaku" można było nożem kroic.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: wt cze 22, 2010 8:15 pm
autor: opal
Witam.Podczas sprzątania wpadł mi w ręce zakupiony w sklepie wędkarskim środek : -zapobiegający ugryzieniom,przez robactwo(komary,kleszcze ,owady gryzące).Aplikacja kulka.
-oraz balsam kojący tego samego producenta.Znoszący ból i swędzenie skóry wywołane ukąszeniem owadów,parzącym działaniem pokrzywy i meduzy.Nazwa tych produktów to MUGGA.
Używam tych środków od ładnych kilku lat(8-9?).Niesamowite działanie.Komar nie podleci bliżej jak na 0,5 metra.Kto wędkuje, to wie ,co wieczorem w ciepły parny dzień, dzieje się nad wodą.Komary nieraz przysłaniają niebo.Mnie nie gryzą.
Wypróbowałem też balsam kojący, gdy ugryzła mnie osa.Posmarowana ręka przestała bolec po kilku sekundach,nie wystąpiło zaczerwienienie i opuchlizna.Wszystkie Offy i inne"śmofy" w porównaniu z tymi środkami to "baziewie".Dlaczego o tym piszę. Producent reklamuje swój produkt stwierdzeniem,że jest na bazie środków naturalnych.Nie podaje jednak składu ,tłumacząc to obawą o podrabianie swego produktu przez innych.Jakiś czas temu nigdzie nie mogłem go dostac.Pytam sprzedawcy kiedy będzie.On mi na to,że nie wiadomo.Wstrzymano dystrybucję, ponieważ konkurencja oskarżyła producenta o to,że kłamał w reklamie.Twierdzili iż niemożliwe jest uzyskanie tak dobrych wyników w oparciu o naturę.MUGGA wygrała.Produkt znowu jest w sprzedaży.Pozdrawiam.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: wt cze 22, 2010 10:54 pm
autor: Zjak
A jakie jest pH soku żołądkowego w żołądku gruczołowym?

Pozdr.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 12:26 am
autor: opal
Witam.A skąd ja mam wiedziec?Przecież nie kończyłem,żadnych mądrych szkół w tym kierunku. Wiem,z publikacji,że zakwaszenie treści pokarmowej do 4,5 pH jest wystarczające przy e.coli i salmonelli.Napisz na PW do Subutteo on Ci wszystko wytłumaczy ze szczegółami.Ja się uczę tylko tyle ile mi potrzebne w hodowli ptaków.I to pamiętam.Pewnie chodzi Ci o kwasy żołądkowe i ich niskie pH? Sam jestem ciekaw jak bakterie pokonują tę naturalną zaporę.Napisałem,że zakwaszanie treści pokarmowej częśc bakterii wykończy, a częśc tylko osłabi.Pewnie identycznie jest z sokami w żołądku,częśc bakterii przedostaje się dalej do jelit.Jednak tam czekają na nie bakterie jelitowe ze swoimi bakteriocynami i dobijają resztę patogenów.Ale to tylko moje przypuszczenia.Natomiast znalazłem krótką wypowiedz,jak ptaki dzikie rozwiązują problem probiotyki.Młody ptak po wykluciu z jajka nie ma flory bakteryjnej.Jednak jej pełen zestaw dostaje od rodziców w trakcie karmienia.Potem uzupełniana jest przez ptaki ze stada,całowanie(dzióbkowanie),picie z jednej kałuży itd. .Częśc flory ptak samodzielnie pozyskuje ze środowiska naturalnego.Krótko, ale mnie wystarczy więcej nie muszę wiedziec.Dodam tylko,że równolegle z preparatami z florą bakteryjną zalecane jest podawanie preparatów drożdżowych.Czytałem sporo o ich działaniu,ale w publikacjach jest tyle mądrych słów,że napiszę to po swojemu.Działanie drożdży jest dwutorowe.Pisząc po naszemu drożdże powodują to,że bakteria chorobotwórcza nie może się przyczepic do kosmka jelitowego.Drugie działanie to pobudzenie makrofagów(układ odpornościowy) do działania.Czyli stymulują układ odpornościowy do walki z patogenem.Kompletna profilaktyka układu pokarmowego to zakwaszanie,podanie flory bakteryjnej w preparacie(np. Protexin),preparat z drożdży i na dodatek wyciąg z oregano hirtum oraz czosnek.(właściwości bakterio i pierwotniakobójcze) .Tak jest według Tomka(czosnek jest mój), ale Jarek pewnie wie lepiej.Pozdrawiam.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 8:02 am
autor: Jarek Siedlecki
Zjak pisze:A jakie jest pH soku żołądkowego w żołądku gruczołowym?
Z referatu prof. Szeleszczuka: pH żołądka gruczołowego gołębi wynosi 4,8 a żołądka mięśniowego - 2
:mrgreen:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 10:18 am
autor: opal
Witam.2pH i 4,8 pH ano właśnie.Mając te dane, możemy sami ocenic ,sens stosowania profilaktyki układu pokarmowego.Do wody podajemy zakwaszacz oraz wyciąg z oregano i czosnek.Co to daje? Preparaty te działają dwutorowo:
-zakwaszacz obniża pH ,a to jest niekorzystne dla patogenów.Częśc ginie, pozostałe są osłabione.
-oregano i czosnek mają właściwości bakteriobójcze i znowu powodują,że cześc patogenów ginie a pozostałe jeszcze bardziej są osłabione.
Co jest bardzo istotne odbywa się to już w przełyku i wolu i tam ginie już bardzo dużo bakterii chorobotwórczych.
Częsc patogenów(te ,które przetrwały) wraz z treścią pokarmową przedostaje się jednak do żołądka.A tam kolejne lanie.Jeszcze niższe pH.
Jednak najbardziej zajadłe przedostają się do jelit a tam czeka na nie kolejna niespodzianka.Wszystkie kosmki jelitowe są zajęte przez silne bakterie jelitowe,które bronią do nich dostępu i wytwarzają bakteriocyny,swoją broń przeciwko patogenom.Swoją pałę,którą walą po łbach przeciwnika.
A to jeszcze nic patogeny są słabe, coraz słabsze a tu jeszcze jedna niespodzianka bo drożdże spowodowały,że mają związane ręce i nogi(w przenośni).W żaden sposób nie mogą przylgnąc do kosmków na ściance jelit.A to jedyna droga do organizmu ptaka.Pojawia się, jeszcze jeden przeciwnik, pobudzone do walki( przez drożdże) makrofagi.A jeden makrofag załatwia około 100 bakterii chorobotwórczych.Bite ze wszystkich stron, teraz już bardzo nieliczne ,słabe i bezbronne(związane ręce i nogi) patogeny wraz z pomiotem lądują na podłodze gołębnika.A tam zgroza, suchutka czysta podłoga a dla patogenów to Sahara, straszna i niegościnna.One uwielbiają bagna,brud i syf ,uwielbiają grubą warstwę kału pod rusztami..Pobite,osłabione,nieliczne oraz spętane kończą swój ,krótki żywot na niegościnnej podłodze gołębnika..Bez deka chemii.Nawet nie miały okazji z nią się zapoznac.Tak wygląda leczenie(zapobieganie) w zgodzie z naturą w wersji "made in Opal".Pozdrawiam..

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 2:43 pm
autor: golebiewski
Tak piękne jak utopijny socjalizm oprócz tego brudu i syfu pod rusztami. Układa się w logiczną całość. Opal a jak myślisz, czy gołąb chowany w taki jak piszesz sposób, po zmianie gołębnika na taki, gdzie tradycyjnie gołębie dostają tylko wodę, papu i od święta grit długo by pociągnął? Powiem Ci, że obawiałbym się sprzedawać ptaki tak chowane, żeby po 2 tygodniach nie przylaciał ten co kupił, że mu chorego gołębia sprzedałem bo zdechł a jego są wszystkie zdrowe. Przecież taki scenariusz jest możliwy, nie uważasz?

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 2:58 pm
autor: wscekly4405
:mrgreen:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 3:06 pm
autor: golebiewski
To w dobrej wierze można sobie załatwić niezłą opinię a nawet darmowe obicie mordy. Lepiej sprzedać chore, przynajmniej jak obiją to będzie się wiedziało za co.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 3:27 pm
autor: wscekly4405
:mrgreen:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 6:07 pm
autor: opal
Witam.W syfie,żaden gołąb długo nie pożyje.O jakim sterylnym gołębniku mówicie.Gołębnik ma byc SUCHY ,SUCHY,SUCHY, nie sterylny.Wtedy nawet tygodniowy pomiot wymiatasz zmiotką.Wszystko szybko wysycha i nie tworzy się mokra breja.Co Wy bez przerwy o tym układzie odpornościowym.Ja Was namawiam, abyście w poniedziałek do wody dali miód+cytryna+ czosnek.Jeżeli ktoś chce byc świętszy od papieża to jeszcze oregano.Wtorek Protexin i drożdże .I to wszystko.W następnym tygodniu to samo.W czwartek można dac jakieś herbatki.A cztery dni to czysta woda.Podejrzewam,że większośc i tak wali jakieś baziewie do wody i to częściej niż 3 razy w tygodniu.Gołębnik na strychu sprzątałem co dwa tygodnie, to gdzie Wy widzicie tę sterylnośc?Ptaki miały na co dzień kontakt z patogenami.Były na to odporne.Tylko wtedy gdy w zasyfionym gołębniku facet ma nosicielstwo nowy ptak nie ma szans.Jest bez przerwy zarażany i to bakteriami uodpornionymi na leki.Wtedy tak, macie rację,ptak padnie,ale to nie WY powinniście dostac po ryju tylko ten syfiarz hodowca.Pozdrawiam.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 6:36 pm
autor: wscekly4405
:mrgreen:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 6:37 pm
autor: opal
Witam.Istnieje jeszcze jedna możliwosc,że właśnie ptaki od niemieckich hodowców są czyściutkie.Chemia wyczyściła gołębniki i chemia oczyściła ptaki.Tym ptakom nie pozwolono nigdy zetknąc sie z patogenem.To niby jak miał się uodpornic?Taki ptak i owszem.Padnie po kilku dniach w nowym gołębniku.Ja sprzedaję ptaka zdrowego, silnego i co najważniejsze uodpornionego na większośc zarazków.Takiego jak ptaki z wolnego oblotu.A przy takich ptakach nowy właściciel musi się bardzo długo starac(zaniedbywac) i truc chemią by ptak zachorował.Pozdrawiam

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 6:44 pm
autor: Jarek Siedlecki
Gdy taki gołąb się zorientuje, że trafił do Polski to od razu zdycha z rozpaczy lub przerażenia. :mrgreen:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 6:46 pm
autor: opal
Witam.Masz rację,że tak może byc.Ja miałem nosicielstwo flexi bakteriozy w akwarium,wywołane nieumiejętnym leczeniem antybiotykami.Szkoda mi było roślin i dałem za małą dawkę.Moje nosiciele dawały sobie radę a dla każdej nowej rybki moje akwarium to był wyrok śmierci.Padała po kilku dniach.Teraz zbiornik stoi pusty i odkażony, lecz sam nie wiem czy to nie za krótki okres, by go od nowa zasiedlic.Pozdrawiam.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: śr cze 23, 2010 6:49 pm
autor: opal
Witam.Wściekły dajesz mniej ,bo masz wolny oblot.Ja woliery.Pozdrawiam.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: czw cze 24, 2010 3:35 am
autor: kudłaty
Witam,sterylne warunki to nawet trudno utrzymac w szpitalu!a wy tu piszecie,ze w golebniku sie to udaje :shock: Nic bardziej nie wyjalawia organizmu niz antybiotyk!Opal co do wolnego oblotu to kiedys bylo latwiej utrzymac ptaki w zdrowiu bo nie bylo tyle uodpornionego badziewia w obiegu co teraaz,kazdy podleczy zdechlaka a pozniej TY sie mecz....dawniej byla jedna metoda leczenia(lopata)...nawet Tomkowi S ptaszki chorowaly(dawno temu)chociaz ma w rodzinie weta(tak mi sie obilo o uszy) teraz sam nim jest :roll: Opal,sa na tym forum ludzie ktorzy Cie szanują, a po ilosci wejsc w temat ktory poruszasz widac .ze wiekszosc osob to interesuje,sam nawet po 12 h pracy z checia przegladam to forum :wink: Pozdrawiam

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: czw cze 24, 2010 8:34 am
autor: Slawek
rewelacje Mac Gaywera opala ,można sobie w buty wsadzić.
Gatunek drogą ewolucji przystosowany jest do przyjmowania suchej ,zdrowej karmy , wole działają jak kamienie młyńskie...
nie rozumiem dlaczego np . kariery trzeba trzymać w wolierach, .
Przejrzałem z ciekawości allegro i fotogiełdę, dobrej klasy kariera ,można kopić za 16 zł..
Może tutaj jest pies pogrzebany???. puścić to w cholerę natura zrobi swoje

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: czw cze 24, 2010 9:14 am
autor: arbiter
Hahahahah ale Ci Sławek pojechał opalku i co by nie mówić ma rację :)

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: czw cze 24, 2010 11:59 am
autor: opal
Witam.Oj Sławku,Sławku .Przystosowane tylko do suchej karmy a w żołądku, po to ma kamienie ,by ją rozcierac.Stado gołębi potrafi nieżle zdemolowac przydomowy warzywnik.Czego tam ptaki szukają.Twardych ziaren selera ? Po co dzikie gołębie żerują na łąkach,skiełkowanych polach zbóż? W poszukiwaniu twardych ziaren ? Po co dziobią popiół,po co dziobią glinę,czy tynk ze starego komina?A Ty piszesz,tylko ziarno i w górę ptaki.I takie chowanie sprawdzało się od wieków.Pszenica i woda i szmata.Ale w wolnym oblocie bo wolny oblot poprawiał wszystkie błędy hodowcy.W wolierach zapomnij ,nic nie naprawi Twojego błędu..A ja poznałem i wolny oblot i wolierę od podstaw,więc wiem o czym piszę.Ty jak mi wiadomo w wolierach nigdy ptaków nie hodowałeś.Więc skąd ta wiedza od" pomysłowego Dobromira"? Ja nie zabieram głosu w sprawach na których znam się słabo(Jareczek szperający bez przerwy w internecie, czuwa,nie darował by mi żadnej pomyłki).A woliery przetestowałem do bólu.Pytasz czy nie można hodowac dobrych karierów w wolnym oblocie.Można i osobiście znam takich hodowców i bywałem u nich w gołębnikach i widziałem pięknie wypierzone, zdrowe ptaki.Powiem więcej, sam kiedyś miałem kilka par karierów, w wolnym oblocie.Dlaczego teraz woliery ? Proste, to nie była moja posesja.Ja ją wynajmowałem by uruchomic tam produkcję reklam.Na postawienie gołębników i wolier właściciel posesji wyraził zgodę ale wolnemu oblotowi zdecydowanie się sprzeciwił.W sąsiedztwie było osiedle domów jednorodzinnych.Nic im nie pasowało .A to maszyny za głośne,a to kontener ze śmieciami zapełniony.O wolnym oblocie mogłem zapomniec.Jeżeli te kariery na allegro i foto giełdzie są według Ciebie dobre i mają cenę 16 zł ,to załóż okulary bo albo żle widzisz cenę albo ptaka. Nie ma dobrych karierów na allegro.Same braki bez punktacji więc i 16 zł za dużo.Ja bym ich nie wziął za darmo.
Ad.Arbiter.Widzę,że Ci bardzo tęskno za pyskówkami.Nie możesz bez nich życ? Jeżeli masz takie parcie na rozróby to proszę bardzo Jareczek jest zawsze zwarty,silny i gotowy.Ulżyj sobie.Pozdrawiam.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: czw cze 24, 2010 12:20 pm
autor: arbiter
Nie mam parcia na rozróby. Tylko Ty jesteś święcie przekonany, że tylko Twoje teorie i mądrości są prawdą i jedyną prawdą a tak nie jest. Polemika z Tobą jakoś zawsze kieruje się w stronę pyskówki poczytaj wszystkie tematy w których się wypowiadałeś i zobacz na koniec danego tematu zawsze w którymś momencie zaczyna się dogryzanie i pyskówka.

Nie odbierz tego jako ataku na Twoją osobę ale ja tak widzę wymiany zdań z Tobą na początku jest ok a później już się zaczyna i nie mówię, że to jest tylko Twoja wina bo każdy kto się wypowiada czasami traci cierpliwość. Ja sam często piszę prowokująco lub z dozą cynizmu :)
Nie mówię też, że nie masz wiedzy ale chciałbym zobaczyć tą wiedzę w jednym poście poskładaną a nie szukać po 10 stronach dyskusji jakiś ciekawych dwóch zdań to taka mała prośba do Ciebie jeśli to możliwe, jeden duży post i później dyskusja na jego temat np: żywienie i utrzymanie stada w dobrej kondycji. Wiem, że zaraz możesz mi kazać sobie poszukać itp.
więc od razu piszę za dużo tematów i za dużo stron do przeglądnięcia w których się wypowiadałeś i to nie jest lenistwo tylko brak jednego dużego postu na te tematy od A do Z.
Pozdrawiam i z szacunkiem wobec Twojej osoby :)

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: czw cze 24, 2010 1:04 pm
autor: opal
Witam.Arbiter pisałem tak jak proponujesz.Długie posty dotyczące przyjaznego ptakom gołębnika,oraz prawidłowej pracy hodowlanej mającej wpływ na zdrowie ptaków. Po każdym długim poście pisałem cdn aby pokazac,że to jeszcze nie koniec.Potem napisałem podsumowanie i czekałem na dyskusję i pytania.Doczekałem się ,a jakże, chamskich docinków Jarka,który ma w nosie o czym tu piszemy.Jego to guzik obchodzi i go to nudzi, bo się wcale nie zna na gołębiarstwie.Jedyny cel jaki mu przyświeca to znależc błąd w poście Opala i mu dokopac.Przestałem reagowac na jego zaczepki i to Ty napisałeś. Opal odpowiedz Jarkowi.Przecież grzecznie pyta.Odpowiedziałem równie grzecznie.A ,że Jarkowi nie o taką odpowiedż chodziło ,no cóż nie zawsze jest wypłata.Już wyjaśniałem,że łatwo mnie przekonac.Jednak trzeba się odnosic do tego,o czym Opal pisze ,nie do jego osoby.Trzeba byc rzeczowym i merytorycznym.Czyli dobrze znac poruszany w dyskusji temat.Zawsze drażnią mnie argumenty typu :nie da się,dziadek tak hodował i mu nie wyszło,ja hoduję po swojemu od 40 lat i mam zdrowe ptaki.Też tak hodowałem.Robiłem tak bo ktoś mi to pokazał i kazał tak robic.Jednak każda czynnośc lub zaniechanie hodowcy ma wpływ na zdrowie ptaków.Dużo czytałem dużo rozmawiałem z mądrzejszymi ode mnie.I teraz wiem,dlaczego ma byc suchy gołębnik,dlaczego dobrze jest podawac warzywa w postaci naturalnej a nie sztucznej itd.itp.Połączyłem długoletnie doświadczenie z wiedzą nabytą w trakcie chowu wolierowego.Wiele zagadek rozwiązałem i wiele spraw stało się dla mnie jasnych.Moja wiedza wzbogacona o teorię stała się pełniejsza.I tę wiedzę chcę Wam przekazac.Niektóre spory np.ten z Wściekłym o selekcji(brakowaniu) przez zabijanie rozwiązują się same.Bo okazuje się,że ja mówię" czarne",Wściekły mówi"okrągłe".I obaj mamy rację bo mówimy o czarnej kuli.I często myśłę o tym zabijaniu,i jeszcze nie jestem do tego gotowy,ale przyjdzie dzień kiedy napiszę Wściekły masz" ku.. mac" rację z tym zabijaniem.I wiele dyskusji pewnie tak się zakończy.Bo przecież nikt prochu tu nie wymyśli i nie każe karmic ptaków kiełbasą. Jednak po to jest to forum,by dzielic się z innymi swoją wiedzą i to staram się czynic w odróżnieniu od Jarka,który nie ma żadnej wiedzy o gołębiarstwie a zabiera głos w każdym temacie,który ja poruszę.Nie ma sprawy .Wolicie .pogadac z Jarkiem o gołębiach to zwracajcie się do niego z pytaniami.A moich postów ten co nie chce nie musi czytac.Pozdrawiam.

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

: czw cze 24, 2010 2:21 pm
autor: golebiewski
Panowie, każdy hoduje jak chce, umie czy potrafi. Jeżeli Opal chce się swoimi doświadczeniami podzielić należe to docenić. Nikt nikomu nie każe tego stosować w praktyce ale można zastanowić się czy aby przypadkiem nie skorzystać z pewnych gotowych pomysłów, myślenie nie boli. A tu starzy hodowcy próbują sobie dogryzać. Młody niedoświadczony hodowca czytając to może zbaranieć i nie będzie wiedział jak trzymać gołębie. Lub też jak mój kolega, który zapisał się do jednego związku i przyszedł na pierwsze spotkanie, tam od początku dogryzanie sobie, kłótnie, pomyślał sobie, co on tam robi i nigdy więcej już tam nie poszedł, poczyta taki sobie forum i nie będzie chciał więcej na nie wchodzić. Co z tego, że Opal jest chwilami cholerykiem a może i pisze mentorskim tonem ale daje temu forum najwięcej. Warto jest czasami wykorzystać jego chęci i czas na pisanie bo wszyscy możemy na tym skorzystać.