Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Slawek
Posty: 271
Rejestracja: pn sie 20, 2007 4:42 pm
Lokalizacja: Hrubieszow

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Slawek » ndz cze 20, 2010 9:37 pm

Sukces gwarantowany za 15 lat.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » ndz cze 20, 2010 9:44 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony ndz cze 27, 2010 11:59 pm przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

placek
Posty: 119
Rejestracja: pn lip 13, 2009 1:05 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: placek » ndz cze 20, 2010 10:12 pm

opal pisze:Następne posty chów krewniaczy,obca krew oraz jak wychodowac lub tanio(bardzo) kupic wybitnego samca(made in Opal).Jeżeli jednak zadowala Was post Jarka,który radzi by po tegoż samca wybrac się na Węgry,Niemcy,Czechy z workiem kasy.To nie będę o wybitnym pisał.Bo po co?Pozdrawiam.
Zdecydowanie nie zadowala :!:
więc ponawiam pytanie:
placek pisze:
No tak tylko skąd go wziąć :?: :?: :?: :(

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » ndz cze 20, 2010 10:23 pm

Witam.Panowie drodzy jutro pogadamy o poważnych sprawach.Dziś napisałem spowiedż w "chorobach" ,skłonił mnie do tego post Optimusa. Teraz to mam ochotę łyknąc jakąś komunię.Niestety nie piję.A szkoda,przydałby się dzisiaj fikołek.Pozdrawiam.

krzysiek
Posty: 3649
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: krzysiek » ndz cze 20, 2010 10:26 pm

Sławek napisał "sukces gwarantowany za 15 lat". Dlaczego? Wydaje mi się, że 5 wystarczy. Jeśli jednak ktoś chce osiągnąć w hodowli wszystko od razu, to pomyłka, niech nie bierze się za hodowlę gołębi. Tutaj potrzeba wiele lat praktyki,sporej wiedzy hodowlanej, cierpliwości i pokory. Inaczej się nie da.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » ndz cze 20, 2010 10:42 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:01 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

MateuszK
Posty: 11
Rejestracja: śr sty 20, 2010 8:14 pm
Lokalizacja: Sochaczew
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: MateuszK » ndz cze 20, 2010 10:50 pm

Panowie gdzie można zobaczyć (kupić, ściągnąć,przeczytać) publikacje o gołębiach autorstwa Tomasza Stenzla. Szukałem troche na googlach ale nie znalazłem niczego konkretnego. Za każdą pomoc będe bardzo wdzięczny.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pn cze 21, 2010 8:07 am

Witam.Ad..Krzysiek.Jest dokładnie tak jak napisał Wściekły.Z jedną poprawką. Efektem finalnym jest nie jeden a kilkanaście(kilkadziesiąt) bardzo dobrych ptaków(masz cały gołębnik dobrych genów).Ten jeden młody,czy też dwa będą rewelacyjne i w ciemno możesz obstawiac,że wygrają każdą wystawę.One będą dużo lepsze niż wybitny samiec,którym otwierałeś linię.I one będą rozpoczynały nową linię lub kilka linii(co jest korzystniejsze).Postęp w hodowli musi byc stały.Ptaki ,ich średnia punktacja za pokrój, czy inne cechy istotne dla hodowcy, musi byc coraz wyższa.Ptak,który dzisiaj jest samcem wybitnym za kilka lat będzie tylko średniakiem w Twoim gołębniku.Inna hodowla nie ma sensu.Bo albo stoisz w miejscu lub gdy żle dobierzesz pary to się cofasz i tak jest w kojarzeniu wolnym(ładny z ładnym) .A co jest w tym wszystkim najważniejsze? Wszystkie ptaki w gołębniku będę miały (procentowo) bardzo dużo genów dominujących.I kupując ptaka z linii masz tę pewnośc,że ptak miał jako przodka samca wybitnego.A wśród jego dzieci czy wnuków ten wybitny (albo lepszy) się pojawi .Zdarza się ,że kupujesz ptaka(żadna rewelacja) a młode po nim idą takie kosy,że innym gały na wierzch wychodzą.I od razu mówisz ten kupiony ma w sobie dobrą krew.I dlatego,każdy młódek ,który wyjdzie np z takich słynnych hodowli belgijskich jest na wagę złota.A selekcja przez zabijanie prawie nie ma miejsca bo każdy młody posiada określoną wartośc rynkową.I to wysoką.Nie jestem fachowcem w pocztowych,ale gdzieś czytałem,że za młodego pocztowego z takich hodowli płacą po kilka tysięcy euro.Wściekły jest specem,jeżeli żle napisałem niech poprawi.cdn.

arbiter
Posty: 1244
Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: arbiter » pn cze 21, 2010 8:37 am

Sam widziałem jak w Niemczech gość oddał kluczyki od nowego Mercedesa (średniej klasy) za jednego pocztowego. I to było kilka lat temu mi gały wyszły na wierzch i nie wiedziałem o co chodzi później mi wytłumaczono o co "kaman". Ale gość wziął z gołębnika najlepszego ptaka z tym, że jak właściciel później powiedział "mam kilka najlepszych".

Slawek
Posty: 271
Rejestracja: pn sie 20, 2007 4:42 pm
Lokalizacja: Hrubieszow

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Slawek » pn cze 21, 2010 8:43 am

ponieważ poprzedni mój post został wykasowany wiec powtórzę jeszcze raz.
hodowca ,który ma stado blisko spokrewnione to zwykły handlarz tzw masówka .
W hodowli liczy się logika intuicja i zdrowy rozsadek ,resztę czyni matka natura.
Skutki hodowli w bliskim pokrewieństwie są znane , dla polowy trzeba urwać łby.. pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pn cze 21, 2010 9:10 am

Witam.Wściekły w czym problem?.To co napisałeś o szczytowym jest prawdą.To samo ja piszę tylko innymi słowami.Co do linii sytuacja jest identyczna.Też piszemy to samo,tylko ty cytujesz ja nawijam z głowy.Gdyby prawdą było to,że chów w linii czy szczytowy jak sugerujesz zawsze zaczynamy od gołębi spokrewnionych to nigdy byśmy go nie zaczęli.Bo na początku był Adam i Ewa a oni nie byli spokrewnieni :lol: :lol: .Jednak to tylko teoretyczna dyskusja o nazewnictwo.Możemy np.napisac ,że pierwszy rok to chów wolny(od niego zawsze wszystko się zaczyna) a dopiero w drugim zaczynamy linię lub kojarzenia szczytowe.A schematy szczytowego i linii, które Ty zeskanowałeś, są identyczne tylko bardziej rozwinięte jak te w podręcznikach gołębiarskich.Rozwinięte a przez to bardziej zagmatwane(trudniejsze do zrozumienia ).Napiszę o Peterfim i schematach genetycznych zamieszczanych w książkach gołębiarskich.Przecież to nie Peterfii ani inni autorzy tych książek wymyślili te schematy.Oni to przepisali z publikacji opracowanych przez naukowców.Od genetyków.Bo prawa rządzące genetyką dotyczą wszystkich zwierząt,nie tylko gołębi i to nie są żadne nowoczesne metody te schematy kojarzeń są znane od bardzo dawna.Człowiek im też podlega.Wiec co za różnica skąd schemat? Z książki o gołębiach,czy z podręcznika genetyki.Zasady są niezmienne.A autorzy książek o gołębiach tylko trochę uprościli te schematy by były lepiej zrozumiałe dla czytelników..W latach mojej młodości, polskiej literatury o gołębiach było bardzo mało.Były takie kwadratowe książeczki.Seria o psach,chomikach,kotkach,rybkach akwariowych.Jeden z tytułów traktował o gołębiach.Poziom tych książeczek denny.Jednak kupiłem.Nic innego wtedy nie było.O ile dobrze pamiętam w 1978 r ukazało się pierwsze wydanie Peterfiego.Gdy ją kupiłem ,to dopiero był szok.Dla mnie młodego chłopaka był to prawie podręcznik akademicki.Wydawało mi się,że jest w niej wszystko.Nieraz spałem trzymając ją pod poduszką.A teraz ?Darzę ją sentymentem i tyle .A genetyka w niej zawarta? Genetyka to jest nauka i żadna wydana książka nie zmieni jej prawideł.No chyba,że naukowcy odkryją coś nowego i to opiszą.
Ad.Mateusz.
Najciemniej pod latarnią.Na naszym forum w menu jest pozycja "Gołębnik" archiwum.Klikasz na to.Otwiera Ci się strona z wszystkimi tytułami miesięcznika "Gołębnik".W każdym tytule jest co najmniej jeden artykuł Tomka.Zgromadzenie wszystkich tytułów i połączenie tych artykułów w całośc,daje książkę przy ,której wszystkie inne książki o gołębiach są po prostu śmieszne.Tam jest prawie wszystko o hodowli.Niewiele więcej można napisac.
Jest tam też adres e-mail pod ,którym można zamawiac miesięczniki.
Mateusz pytałeś o obcą krew.Jednak proponuję najpierw dokładnie omówic wybitnego samca a potem dopiero chów wsobny korzyści i zagrożenia.Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony pn cze 21, 2010 10:00 am przez opal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » pn cze 21, 2010 9:15 am

wscekly4405 pisze:Analizując przebieg hodowli na linię dostrzega się system kojarzeń w pokrewieństwie. Jest jednak zasadnicza różnica między hodowlą na linię a kojarzeniem krewniaczym. Przy hodowli na linię kojarzone są ze sobą osobniki wprawdzie też spokrewnione, ale przeważnie przez jednego wspólnego przodka, podczas gdy kojarzenie krewniacze (inbredowanie) polega na parzeniu partnerów płciowych, których pokrewieństwo może wynikać z pochodzenia po kilku wspólnych przodkach, powtarzających się jednakową ilość razy w ich rodowodzie.
:D Skopiowałem do swoich notatek to, co napisałeś o hodowli. Tylko mam nieodparte wrażenie (nie umniejszając wartości Twoich tekstów), że czytam o hodowli krów mlecznych bądź jakiś innych zwierząt gospodarskich. 8) A to oznacza, że genetyka i hodowla gołębi w Polsce pozostała daleko w tyle.
Nie mam aż tak wysokich aspiracji hodowlanych i najbardziej odpowiadają mi metody hodowli Sławka, na które jakoś nikt tu nie zwrócił uwagi. :(
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pn cze 21, 2010 11:43 am

Witam.Co to jest ten wybitny samiec?Jeżeli chodzi o cechy pokroju to musi byc to gołąb bardzo dobry pokrojowo i przekazywac te cechy na potomstwo..Jednak nie jest to warunkiem koniecznym, by gołąb był "championem " na kilku wystawach.Lecz nie mamy co się oszukiwac.Im lepszy gołąb(z silniejszej linii) ,tym dobre wyniki przyjdą szybciej.Z gorszym ptakiem (ze słabszych linii) też możemy pracowac i osiągniemy takie same wyniki ,jednak dojście do dobrych wyników ,zajmie nam dużo więcej czasu.I chodzi nie tylko o dobry pokrój ale także o silną krew.Jak można zdobyc wybitnego.Są dwie możliwości.Można kupic lub samemu wyhodowac.Jak rozpoznac wybitnego kupując ptaka u hodowcy..Trzeba poprosic hodowcę,by pokazał jego dzieci i wnuki (jeżeli to ptak starszy).Te dzieci i wnuki mają byc równie dobre(albo lepsze) jak kupowany ptak. Jeżeli to ptak młody prosimy o pokazanie jego ojca i dziadka.Jeżeli stare są równie dobre jak młody to oznacza,.że to gołębie z linii o silnej krwi.Samce z tej linii przekazują geny dominujące na potomstwo.Nieraz hodowca od ,którego kupujemy ptaka nawet nie wie,że to co on robi to chów w linii (może nie klasycznej ale jednak).Czyni to krzyżując wybitnego ptaka z innymi.A do dalszej hodowli zostawia młode po nim (selekcja).Tak postępując zwiększa w gołębniku ilośc genów wybitnego.A to jest głównym celem chowu w linii.I to jest odpowiedz na post Sławka.On w swoim gołębniku ma już dobrą linię czy linie.Jednak wypracował te linie przez wieloletnią ostrą selekcję.I nie nazywa tego linią tylko mówi,że jego ptaki mają silną krew.Czy Sławka metoda(wieloletnia selekcja) jest lepsza? Nie,bo są lepsze ,szybsze i bardziej niezawodne metody.Sławek do wyników dochodził latami..Jego droga była żmudna i wyboista.Trzeba wielu lat i wielu różnych skojarzeń ptaków by trafic na to czego się szukało.Możemy też kupic wybitne ptaki i je rozmnażac.Jednak wtedy do tworzenia linii jeden krok..A po drodze ,w chowie jednorodnym, tworzymy kupę braków.I tu wielkie niebezpieczeństwo dla nas i dla Ciapka.Jeżeli lubimy jeśc gołębie, możemy szybko utyc :lol: :lol: :lol: .Jeżeli karmimy nimi Ciapka,zapasiemy psa. :lol: Tych braków jest w chowie jednorodnym naprawdę do cholery(Wściekły pisze,że brakuje(zabija) 50% młodych).W chowie na linię czy chowie wsobnym,szybko (4 lata) wyrównujemy poziom stada.Czy nie ma tam selekcji.Jest selekcja, ale wybieramy między ptakami o punktacji np.94-96 pkt (patrz młode vorburgery w Broniszach).Bo słabszych nie mamy.Jak się trafi kalectwo to 1-3 ptaki w sezonie.Identycznie z kosami (młode rewelacyjne) też 1-3 ptaki w sezonie bywa,że nie wyjdzie w sezonie żadna kosa.Wtedy to jest zastój a dla hodowcy i zapala się, lampka alarmowa.Dlaczego nagle zastój.? Opiszę przy chowie wsobnym..Reszta to ptaki o równym bardzo wysokim pokroju.I sam się wahasz ,co zostawic jeszcze do hodowli,oprócz kos.A o ostatecznym wyborze decydują niuanse,szczegóły.Bo i ten ładny i ten niekiepski.Wybierasz a resztę sprzedajesz.A tylko wielki smakosz , urwie takiemu ptakowi głowę i ugotuje sobie rosołek,za 3oo zł.Bo takie kariery kosztują na rynku od 300-1400 zł(tyle dawali mi w Broniszach za rocznego kawowego samca) .Kogo stac by takimi ptakami karmic Ciapka? Albo samemu wcinac z nich rosołek.Za 1400 zł ,kupię trzy świnie od rolnika i żarcia będę miał na rok.
Doszliśmy do cen.Dobry wybitny kosztuje kolosalne pieniądze.Nie wiem jak jest u Was ale ,mnie na to nie stac.Ponadto dobrego wybitnego ptaka hodowca nigdy nie sprzeda.Wybitnego nie sprzeda za żadne pieniądze.Ale jego dziadka,który stoi skulony w kącie, nieraz odda za darmo.A ja umiem takiego dziadka nareperowac.Oczyszczam ptaka z chemii ,leczę choroby i jeszcze dwa sezony ptak chodzi jak w zegarku.Przykład żółta wybitna karierka"babcia",która przeszła przez wiele rąk, ale nikomu nie zniosła jajek, u mnie zniosła i to w wieku 8-9 lat.To jest jedna metoda na kupienie wybitnego za grosze lub nawet pozyskanie za darmo.Drugą metoda którą stosowałem, wynikała też ze znajomości genetyki. Tak jak kupno dziadka daje Ci wybitnego tak i kupno syna lub wnuczka to zrobi.W silnych liniach jest bardzo duże prawdopodobieństwo,że ptaki mają w genach odziedziczoną zdolnośc przekazywania dobrych cech na młode.I to przekazują swojemu potomstwu.Wszystkie ptaki z tej linii.Jest coś takiego jak zmiennośc genetyczna.Dzięki temu możliwy jest postęp w hodowli.Ponieważ co jakiś czas wychodzi młody sporo lepszy od wybitnego.Jednak jest i tak,że wychodzi sporo gorszy od wybitnego i to w tym samym roku.Może byc ( i tak często bywa),że w danym roku ta sama para da kilka "kos" a w następnym lęgu dziadostwo.I wiecie ile te dziadostwo kosztuje? Grosze albo dostaniesz je za darmo.A przecież ten dziad ma w sobie geny wybitnego.Nie stac Cię na ptaki bardzo dobre? Kupuj średnie lub gorsze.Jednak te ptaki muszą miec w genach "krew "wybitnego.Tak postępowałem na Węgrzech.Kupowałem ptaki mniej niż średniej klasy.Ja za wybranego ( po długim namyśle) kariera płaciłem 80 euro.Kolega obok 200-250 euro.To przecież były ptaki mistrza Europy.I powiem Wam jeszcze jedno.Normalnie palę dziennie 2 paczki "Goldenów".Dziś to wydatek 22 zł dziennie.Czyli ponad 6oo pln miesięcznie.Rocznie to 7200 zł.Można za to kupic kilka ptaszków? Można. I tak właśnie robiłem.Jeżeli z domu brałem kasę na gołębie to zawsze musiałem oddac, po sprzedaży młodych.Nie ma lekko.Jak założyłem gołębie przestałem palic(niestety tylko przez rok).A za oszczędzoną forsę kupowałem nowe ptaki.Można kupic kilka dobrych w roku za 7200 zł.Co dzięki takim zakupom zyskuję?.Dobre ptaki (z silną krwią) , płacę tanio ,a już po roku często mam, coś do dania do chowu liniowego.Można wybitnego samemu wychowac drogą skojarzeń jednorodnych.Jednak to długa droga i często bywa,że po kilku latach okazuje się,że jesteś w punkcie wyjścia.To loteria.Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony pn cze 21, 2010 4:40 pm przez opal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pn cze 21, 2010 4:24 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:03 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pn cze 21, 2010 5:18 pm

Witam.Wściekły Opala przekonasz zawsze gdy mu udowodnisz,że się myli.Nie ma ludzi nieomylnych a i Opal nieraz popełnia pomyłki przy selekcji i kojarzeniu par.Czy to jakiś wstyd.Napisac dałem d...y i popełniłem błąd.Jeżeli ktoś twierdzi,że jest najlepszy i nieomylny to zawsze zaśmieję mu się w twarz i będę po nim jechał jak po łysej kobyle.Napisałem,że znam wielu lepszych od siebie.Nawet w karierach.Janek Śliwowski to w dalszym ciągu mój nauczyciel a jednocześnie przyjaciel.Jest jeszcze takich kilku hodujących kariery,Janek Żółtowski,Wiesiek Walkiewicz,Zalewski czy Lendzion(tu widzę spory regres) w mniejszym stopniu Izydorek,Wróbel i Faliński z Leżajska(chociaż tam nie byłem znam tylko jego niebieskie kariery).W garłaczach niedościgłymi mistrzami są dla mnie :Wesołowski,Widomski,Przygoda.Znam ich i ich gołębie.Bywałem u nich i widziałem co mają.A ilu jest takich,których nie znam.Bardzo wielu.Są lepsi ode mnie.Jednak staram się ich naśladowac i dogonic.I słucham ich ,co mają do powiedzenia,słucham i wyciągam wnioski z tego co usłyszałem.Nie wszyscy tak robią,niektórzy nie zmieniają swoich metod nigdy.Zdobyli kilka bandurków i będą tak hodowali do śmierci.A świat idzie naprzód.A kto stoi w miejscu(nie zmienia metod) ten się cofa(Lendzion)

.Jednak wiem,że oni Ci mistrzowie ,też popełniają błędy i wiem jakie.I z tego korzystam bo staram się tych błędów nie popełniac.
Czy jestem przekonany co do słuszności metod wybranych przez Ciebie? Nie ,nie jestem przekonany.Dlaczego? Bo zabijasz selekcjonując ptaki 50% z nich.Piszesz o swoim portfelu (że nie musisz sprzedawac bo masz kasę) ,piszesz o zdobytych "bandurkach",chociaż mnie za to krytykowałeś.Nie o kasę jednak chodzi a o pokrój gołębi selekcjonowanych.W dobrej hodowli(nie piszę o swojej) jest znikomy procent braków,które trzeba zlikwidowac przez urwanie łba.Ty urywasz połowie selekcjonowanych.Nie wiem ile jest wart dobry akrobata.Jednak Sławek pisze,ze niektóre jego ptaki są dużo droższe od dobrego kariera.A zamojskie na targu kosztują grosze.Czyli on ma ptaki bardzo cenne.Tych za kilkaset zł Sławek nie zabije .Tych za kilka złotych nie opłaca się wywozic na targ bo szkoda czasu i benzyny.Wniosek wyciągam taki,że u Ciebie połowa selekcjonowanych ptaków jest bardzo słaba(dlatego zabijasz a nie sprzedajesz).W dobrej hodowli jest w roku kilka takich ptaków.I te likwidujesz by nie psuc sobie renomy(jednak znam hodowców,którzy jadąc na nazwisku przywożą na giełdę takie gnioty,że wstyd ich brac w rękę).Jasiu Śliwowski ma rozprzedane ptaki(młode) na długo przed sezonem.Po jego ptaki czekają w kolejce.On nie zabija bo może korzystnie sprzedac.A pieniądze na powrót ulokowac w hodowli.Znam takich kilku.Na ptaka od Jasia Żółtowskiego czekałem 2,5 roku.Oni mają1-3% braków .Ty 50 %.I dlatego twierdzę,że Twoje metody są gorsze.Jest za dużo braków.Gdy napiszesz brakuję 3-5 % młodych a resztę sprzedaję bo są warte konkretne pieniądze .Wtedy napiszę.Czapki z głów przed Wściekłym panowie.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » pn cze 21, 2010 6:35 pm

opal pisze:Oni mają1-3% braków .Ty 50 %.I dlatego twierdzę,że Twoje metody są gorsze.Jest za dużo braków.Gdy napiszesz brakuję 3-5 % młodych a resztę sprzedaję bo są warte konkretne pieniądze .Wtedy napiszę.Czapki z głów przed Wściekłym panowie.
Prawidłowa selekcja jest podstawą hodowli. :idea: Mam gdzieś na półce artykuł z wypowiedzią starego hodowcy Mikołajewskich, który co roku wybrakowuje 30-40% młodych. U początkujących hodowców selekcja może a czasami wręcz powinna wynosić nawet 80%. :? Wie to każdy, kto próbuje wyhodować latające a nie wystawowe wysokolotne gołębie stójkowe. :roll:
Opinie o brakowaniu 1-3 czy 5% młodych w poważnej hodowli można śmiało włożyć do antologii bajek i baśni Opala.
:mrgreen:
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pn cze 21, 2010 6:47 pm

Witam.
Chów wsobny.
Pisząc o linii kilka razy poruszyłem ten temat.Chów wsobny.Co to jest? Najkrótsza definicja jaka mi przychodzi do głowy to:kojarzenie w pokrewieństwie.Zanim napiszę, po co stosuje się takie kojarzenia podzielę chów wsobny na trzy metody:
-chów kaziorodczy czyli kojarzenie w bardzo bliskim pokrewieństwie.Ojciec z córką,matka z synem,brat z siostrą.
-chów krewniaczy właściwy czyli kojarzenie w pokrewieństwie typu .Rodzeństwo przyrodnie,dziadek z wnuczką,babcia z wnukiem.
-chów krewniaczy umiarkowany,czyli kojarzenie kuzynów III lub dalszego stopnia.
Po co stosuje się te metody.
Po to by natychmiast w pierwszym roku hodowli uzyskac młode o wysokiej koncentracji genów dominujących.Hodowla taka ma tylko wtedy sens gdy gołąb od którego rozpoczynamy zabawę ma"silną krew".Gołąb taki przekazuje na swoje potomstwo pary genów pożądanych w danej rasie.I te geny są dominujące nad genami niepożądanymi.Zły wybór ptaka,przekreśla wybór tej metody.Ptaki muszą byc poddane surowej selekcji.Wielu napisze,że to metoda bardzo ryzykowna bo efekt może byc odwrotny do zamierzonego.Gdy żle dobierzemy ptaki do rozpłodu zamiast dobrych pokrojowo i silnych zdrowych młodych otrzymamy ptaki cherlawe i daleki pokrojem od wzorca.
Jednak nawet w dobrze dobranych parach ptaków po jakimś czasie może nastąpic stagnacja w hodowli a nawet regres.Nazywa się to depresją inbredową.Może dotyczyc zdrowia ptaków młodych.Ich ogólnej kondycji,wigoru,nieśności znoszenia złych jaj czy kłopotu z wylęganiem.Pogorszeniu ulega też pokrój młodziaków.Nie ma wśród młodych tzw kos.
Jak temu zaradzic? Stosuje się tzw odświeżanie krwi(obca krew).Daje się do wybitnego samca całkiem obcą samicę(niespokrewnioną) i dopiero z tymi młodymi które wyjdą kojarzy się swoje starsze ptaki.Czy długo można prowadzic hodowlę wsobną ja gdzieś czytałem o stadach wybitnych pocztowych hodowanych tak przez 150 lat.Czytałem też o hodowli turkotów bucharskich trwającej nie przerwanie od kilkudziesięciu lat.cdn.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pn cze 21, 2010 7:12 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:04 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pn cze 21, 2010 7:19 pm

Witam.Jarek bez komentarza.
Wiem na pewno,że to o czym piszę działa przy pracy nad pokrojem.Sam to robię z dobrym skutkiem.Wiem ,że te metody sprawdzają się przy hodowli gołębi pocztowych.Tak pracują sławy belgijskie.Piszą o tym w każdej książce o gołębiach .Nie wiem natomiast nic o hodowli wysokolotów i akrobatycznych i tu z uwagą wysłucham fachowców a potem będę zadawał pytania.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » pn cze 21, 2010 9:08 pm

Przecież nawet na tym forum były wypowiedzi hodowców ras ozdobnych (tarczowe, sroki itp.) o tym, jak rzadko trafia się młody o zbliżonym do idealnego rysunku. I co, tam selekcja wynosi 5% czy 95%? :?
Dirko

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pn cze 21, 2010 9:11 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:12 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pn cze 21, 2010 9:41 pm

:idea:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:16 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pn cze 21, 2010 10:00 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:23 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pn cze 21, 2010 11:48 pm

Witam.Wściekły nigdzie nie pisałem,że do szczytowego czy linii kupuję samca z kojarzenia jednorodnego.Krótko w dwóch zdaniach napisałem w chowie wsobnym,że istnieje teoretyczna możliwośc aby hodowca sam sobie wybitnego wyhodował ze swoich gołębi.Dobry hodowca ma takiego wybitnego już dawno w gołębniku.Młody hodowca musi kupic albo zaczynając od chowu jednorodnego i przechodząc powoli w chów wsobny takiego wybitnego stworzyc.Jednak jest to loteria i dlatego nieraz wraca do punktu wyjścia.Jego praca idzie na marne..A głównie dzieje się tak bo młody nie bardzo wie jak hodowac i popełnia mnóstwo pomyłek.No właśnie nie wiem nic o akrobatycznych i zdaję sobie z tego sprawę,że o akrobatycznych i wysokolotnych to mogę tylko słuchac i pytac.Teraz dopiero czytam ile elementów wchodzi w skład akrobacji.Do tej pory to jak fikał to był dla mnie akrobata.Gdzieś czytałem,że akrobata to ptak z wadą genetyczną ucha środkowego.I ta wada jest dziedziczna.To prawda? Jednak widzę,że każda rasa akrobatyczna to inne wymagania.Jestem cienki bolek w tym temacie jednak szybko się uczę.Wrócę do Twojego postu gdzie piszesz,że inni sprzedają gorsze ptaki po 100 zł.Czy jest duże zapotrzebowanie na te rasy? Czy są w cenie? Może tu jest pies pogrzebany,że częśc dobrych hodowców brakuje takie po 100 zł bo niema zbytu.Nawet Gołębiewski pisał,ze nie rozmnaża dobrych sokołów bo potem nie ma co z nimi zrobic.Moda na nie przeminęła a on trzyma je na mamki.Wiadomo dobry hodowca,który dorobił się wyrównanego stada prowadzi dużo ostrzejszą selekcję niż na początku.Ja też tak robię z 30-35 młodych w danym roku do chowu zostają 2-3 ,nieraz jeden.Czyli brakuję(ale nie zabijam tylko sprzedaję) dużo więcej niż 50%.Teraz wszystko zrozumiałem i sprzedaż i zabicie to selekcja(brakowanie).Jednak moje wybrakowane są na tyle dobre,że nie mam problemu ze zbytem.Ty brakujesz równie dobre ale nie ma na nie popytu. U kariera nawet w klatce na giełdzie widac,że to dobry ptak.W akrobatach,czy wysokolotnych aby to pokazac musisz kupca zaprosic na pokaz latania.A to kłopot i dla jednej i dla drugiej strony.Może tu pies jest pogrzebany.A może po prostu na kariery jest większe zapotrzebowanie a na Wasze rasy trzeba amatora .Dlatego dajecie do piachu?.Teraz kumam ta stówa mi trochę rozjaśniła w mózgownicy.Ja na te dobre pokrojowe mam zbyt u Was jest ze zbytem problem.Sam widziałem na giełdach po sto szarików (szaryków?)w jednej klatce i nieraz cała setka wracała do domu.Zwracam honor.Czapka z głów Panowie.Napisz trochę o akrobatycznych potem przyciśniemy Sławka by opowiedział o swoich.Weż jeszcze rozwiń temat" obcej krwi" może nie wszyscy zrozumieli.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » wt cze 22, 2010 12:29 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:24 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

Zablokowany