Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Slawek
Posty: 271
Rejestracja: pn sie 20, 2007 4:42 pm
Lokalizacja: Hrubieszow

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Slawek » pt cze 18, 2010 2:20 pm

z orzechem może być coś na rzeczy.. mam w sąsiedztwie gołębnika plantację orzecha włoskiego
, ( moja plantacja na dopłatę) . jak dotychczas posożytów zewnętrznych i robali w gołębniku nie spotkałem

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » pt cze 18, 2010 2:41 pm

E, tam. :? U mnie ogromny orzech włoski rośnie u sąsiada dosłownie 1,5 metra od mojego gołębnika. :roll: Musiałem nawet obciąć gałęzie, które dosłownie kładły się na dach a w czasie silnego wiatru tak się kołysały i szumiały, że młode gołębie bały się wejść do swojego gołębnika. Niestety nie odstraszyło to pasożytów, które przy braku uwagi potrafią błyskawicznie obsiąść pisklęta i dosłownie ogolić im zaczątki piórek. :x
:mrgreen:
PS Polecane są także (dostępne w handlu) łodygi czy ogonki liściowe tytoniu. :D
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 2:51 pm

Witam.Tytoń i mięta tak.Orzech nie wiem.Pasożyty zewnętrzne ,obsiadają ptaki słabe i chore.Po tym łatwo też rozpoznac ,że ptakom coś dolega.W tym samym gołębniku jeden ptak ma ich od cholery a na drugim nie znajdziesz nic lub śladowe ilości.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pt cze 18, 2010 3:01 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony ndz cze 27, 2010 11:34 pm przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 5:45 pm

Witam.Też dawałem na rzęsistka(w wolierach).Przed łączeniem w pary(wtedy gdy badania potwierdziły obecnośc) i potem starym po pastylce 7 dni przed kluciem młodych.Pod koniec 2008 r na jesieni badania wykazały,że mam sporą infekcję.Tomek ku memu zdziwieniu napisał mi na PW nie dajemy nic.Ptaki szczególnie młode(ich układ odpornościowy) przy takim postępowaniu jak Twoje ,nie mogą zapoznac się z pierwotniakiem i nie wytworzyły antyciał.Zaczniesz truc pierwotniaki chemią to nie przestaniesz nigdy.Chemia zastąpi układ odpornościowy.Zaraz,zaraz mówię,ale przecież układ odpornościowy młodych nie działa.Ano nie działa ,ale młode wykorzystują antyciała rodziców przekazywane podczas karmienia.A te starsze,które już wyjdą z gniazda?Kazał pomyślec.Do tego musiałem sam dojśc.I doszedłem.Co to jest szczepienie 4 tygodniowych młodych?Jest to wprowadzenie do organizmu ptaka osłabionego lub zabitego zarazka(wirus,bakteria).To nie leczenie.To świadome zarażenie ptaka by ten wytworzył antyciała.I podobnie jest z rzęsistkiem.Ptak tak czy owak musi się zetknąc z pierwotniakiem by wytworzyc antyciała.By ten pierwotniak był osłabiony stosuję czosnek,cebulę i herbatki z kory wierzbowej.By nie było go zbyt dużo przestrzegam higieny a zwłaszcza pilnuję czystości pojników.Wywaliłem wszystkie leki na kokcydiozę i rzęsistka a w gołębniku mam zdrowe młode.Wściekły jeżeli w Twojej rodzinie nie ma tradycji jedzenia potraw z gołębi(a to błąd,niektóre są pyszne) to jasne,że lepiej wybrakowac(przez zabicie) i zakopac niż tworzyc stada nikomu niepotrzebnych koków.Jednak młodzi zawsze zaczynali od słabych gołębi i jestem pewny,że ucieszył by ich prezent od Ciebie.Co innego sprzedac świadomie innemu hodowcy ptaki akrobatyczne,które nie wywracają.Sprzedający traci renomę a nabywca trąbi po wszystkich targach jak został okantowany.Co do świecenia gołębników hodowców pocztowych i wolier hodowców ozdobnych,to odpowiem tak.Załóżmy,że wśród hodowców(obojętnie jakich) jest grupa hodowców bardzo dobrych przyjmijmy,że 10% z całej populacji..Pozostali to hodowcy ,średni i żli.Teraz z tego co podają statystyki to hodowców pocztowych jest zarejestrowanych około 45000.Czyli dobrych jest 4500.Ale złych i średnich 40500.Hodowców ozdobnych jest zarejestrowanych 2500.Dobrych jest tylko 250 ale złych jest o wiele mniej bo tylko 2250.Czyli prawie 20 razy mniej.To statystyka.Gdyby hodowca ozdobnych(nawet ten zły) produkował 80% braków.To poszedł by z torbami.Że taki jest procent braków w przeciętnym gołębniku hodowcy gołębi pocztowych,pisaliście mi sami na forum "Dobrego lotu".Te 4500 dobrych hodowców(hodujących bez chemii) bez obawy zje swojego ptaka.Jednak 40500 hodowców urywa ptakom łby i zakopuje.A przeważnie jest tak,że ptaki tych złych hodowców wałęsają się po Polsce i roznoszą choroby.Dodam jeszcze ,że u mnie młode ,najwcześniej jak można spuszczam z celi lęgowej na podłogę.Robiłem tak zawsze.Tak robił mój ojciec i dziadek.Nigdy jednak nie potrafili mi logicznie wytłumaczyc dlaczego tak robią.Doszedłem do tego sam.Powietrze najmniej zużyte(bez amoniaku,i dwutlenku węgla i innego syfu) jest najniżej ,czyli nad podłogą (ale czystą podłoga,bez rusztów i zalegającego kału).Młode w celach położonych wyżej oddychają powietrzem częściowo zużytym(zanieczyszczonym) i przez to rozwijają się gorzej.A czas opuszczania przez nie celi lęgowej to wielki szok dla młodego.Dlatego puszczamy go na podłogę, gdy stare jeszcze intensywnie karmią i przekazują młodym swoje antyciała.Wtedy odbywa się to stopniowo ptak się oswaja z nowymi warunkami a jednocześnie jest zabezpieczony przed zarazkami antyciałami rodziców. Młode nie przeżywają szoku ,ani nie łapią od razu chorób.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pt cze 18, 2010 6:34 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony ndz cze 27, 2010 11:36 pm przez wscekly4405, łącznie zmieniany 2 razy.
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » pt cze 18, 2010 9:03 pm

opal pisze:Pasożyty zewnętrzne ,obsiadają ptaki słabe i chore.Po tym łatwo też rozpoznac ,że ptakom coś dolega.
Nie zgadzam się z powyższym stwierdzeniem. :roll:
:mrgreen:
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 9:04 pm

Witam.Dodam tylko,ze gołębi leczonych lekami na rzęsistka,nie powinno się spożywac.Leki te kumulują się w częściach jadalnych ptaka(a lek ten jest trucizną).Dodam,że rzęsistkiem nie można zarazic młodego w jajku.Salmonellą i owszem.Jednak prawdą jest,że młode po parach zarażonych(zwłaszcza mokrą postacią tricho) słabiej się odchowują a wielu przypadkach nie chce im się goic pępek.Co do stwierdzenia,że to tylko brak selekcji przyczynił się do drastycznego zmniejszenia się ilości gołębi dobrze wywracających ,to według mnie nie do końca jest prawdą.Według mnie główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest bardzo nikła znajomośc genetyki.A co za tym idzie, dobieranie ptaków trochę przypadkowo(ładny z ładnym,dobrze wywracający z dobrze wywracającym itd) i stąd tak duża ilośc tzw.braków.Stąd też całkowite wyniszczenie polskich ras wywrotnych(patrz maściuch polski czyli dawny koziołek). Wspomnę też o idiotycznym trendzie by z ptaków lotnych czy wywracających robic ptaki wystawowe.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 9:06 pm

Witam.Uzasadnij Jarek.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » pt cze 18, 2010 9:10 pm

opal pisze:Te 4500 dobrych hodowców(hodujących bez chemii) bez obawy zje swojego ptaka.
Cóż to znowu za teoria, że dobrzy hodowcy to ci, co nie podają swoim gołębiom leków? :shock:
:mrgreen:
Dirko

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » pt cze 18, 2010 9:15 pm

opal pisze:Witam.Uzasadnij Jarek.Pozdrawiam.
:lol: Wygodny jesteś, Opalu. :roll: To na Tobie spoczywa obowiązek udowodnienia tego, co nam oznajmiasz. :|
:mrgreen:
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 9:22 pm

Witam.Piszę o tym co wielokrotnie sam widziałem w gołębnikach.Słaby i zapyziały a na nim,aż się roiło od robactwa.A obok zdrowy i silny gołąb i jeden lub dwa piórojady(pierzojady?) na całym ptaku.Czy potrzebny lepszy dowód.To ty masz aspiracje recenzenta naukowego ,więc uważasz inaczej, udowodnij naukowo,że się mylę.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 9:26 pm

Witam.Dobrzy hodowcy to ci,ktorzy leczą z głową i niepotrzebnie nie podają chemii.A najlepsi(elita hodowców) to ci,którzy wcale nie muszą leczyc bo umieją zapobiegac chorobom.A podawanie leków nie jest niestety zapobieganiem.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 9:41 pm

Witam.Napiszę jeszcze dlaczego uważam,ze robactwo nie lubi mięty i tytoniu.Mój dziadek uprawiał i tytoń i miętę.Przez cały rok ,powiązane do suszenia ,czy też już suche wiązki wisiały dosłownie wszędzie.W stodole,na strychu czy na oborze(tam gdzie dziadek trzymał siano).W słoneczne dni także na powietrzu.Wstyd się przyznac ale ja przed wolierą nawet nie wiedziałem,że istnieje coś takiego jak piórojad.O wszach gołebich słyszałem , od innych hodowców ale u mnie ich nigdy nie miałem.Pozdrawiam.

grand.ix
Posty: 86
Rejestracja: pt mar 19, 2010 7:58 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: grand.ix » pt cze 18, 2010 11:10 pm

Witam wszystkich. Ad. Opal "Dodam jeszcze ,że u mnie młode ,najwcześniej jak można spuszczam z celi lęgowej na podłogę." pytanie to w jakim wieku bo np. u mnie jak są młode takie co już chodzą po celi lęgowej i jak wypadnie właśnie z takiej celi to często inne pary potrafią zatłuc takiego młódka, albo póżniej chodzi z wielkim strupem na głowie. Może moje tylko takie agresory.

grand.ix
Posty: 86
Rejestracja: pt mar 19, 2010 7:58 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: grand.ix » pt cze 18, 2010 11:22 pm

Odnośnie tytoniu to sam się nieraz zastanawiałem nad stosowaniem. Widziałem często na aukcjach właśnie żyły tytoniowe do wyścielania misek lęgowych,tylko się zastanawiałem bo akurat pracuję w fabryce tytoni "papierosów" i właśnie na magazynie gdzie są żyły i liście tytoniu są porozwieszane zywołapki na robactwo, a co kwartał trucie chemią przez zamgławienie (tyle robactwa w tym tytoniu siedzi). Ale może na piórojady działa skoro go tak często zachwalają.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 11:23 pm

Witam.Wszystko zależy od konstrukcji gołębnika.U mnie najniższe cele lęgowe są 40 cm od podłogi.I tam właśnie(pod celami) chowają się przed agresywnymi starymi młode.To tzw ziemia niczyja.Młody przeważnie dostaje w łeb gdy spadnie na podłogę i chce się schronic do cudzej celi.Stare po prostu bronią celi i leją młodziaka.Nieraz gonią go po całym gołębniku.Brak dolnych cel rozwiązuje problem.Tam siedzą wszystkie moje młode,które jeszcze nie wychodzą pod wolierę.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » pt cze 18, 2010 11:31 pm

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony pn cze 28, 2010 12:00 am przez wscekly4405, łącznie zmieniany 2 razy.
golebie-akrobatyczne

grand.ix
Posty: 86
Rejestracja: pt mar 19, 2010 7:58 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: grand.ix » pt cze 18, 2010 11:43 pm

U mnie też najniższe cele są na wysokości ok.40 cm nad ziemią, może boją się o jedzenie bo jak młody podejdzie blisko karmnika to zaraz jest awantura. Ale też są sztuki które potrafią karmić nieswoje młode.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 11:45 pm

Witam.Nie o to mi chodziło Wściekły z tą genetyką.Nie o wady genetyczne.Chodzi mi dobieranie par do rozpłodu.U nas jest przyjęte,że hodowca paruje ładnego samca z ładną samicą i oczekuje równie ładnych młodych.Identycznie jest z chowem na lotnośc czy akrobacje czy zmysł szybkiego powrotu do gołębnika.Nie każdy tata akrobata z mamą akrobatką da synka akrobatę.Tak to nie działa.Jednak nasi hodowcy wciąż to robią i tworzą masy nie takich ptaków jak oczekiwali.Więc je muszą brakowac.Cała sztuka to wiedziec jak przekazac geny dobrego akrobaty na potomstwo.Taka hodowla jest przemyślana i dokładnie znana wszystkim hodowcom,którzy tworzyli słynne linie czy szczepy gołębi.A sama selekcja to trochę błądzenie po omacku.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » pt cze 18, 2010 11:48 pm

Witam.Ja nie mam karmików i pojników w gołębnikach.Stoją w wolierach.To bardziej higienicznie i zapobiega walkom o pokarm w gołębniku.Gdy gołębnik jest przepełniony też dochodzi do walk.Pozdrawiam.

grand.ix
Posty: 86
Rejestracja: pt mar 19, 2010 7:58 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: grand.ix » sob cze 19, 2010 12:03 am

Witam. "Identycznie jest z chowem na lotnośc czy akrobacje czy zmysł szybkiego powrotu do gołębnika.Nie każdy tata akrobata z mamą akrobatką da synka akrobatę.", ale czy nie jest tak, że procentowo więcej lepszych młodych będziemy mieli po takiej parze nisz po średniakach. Kwestia tylko póżniej jeszcze wybrać z nich te najlepsze.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: Jarek Siedlecki » sob cze 19, 2010 12:13 am

opal pisze:Witam.Piszę o tym co wielokrotnie sam widziałem w gołębnikach.Słaby i zapyziały a na nim,aż się roiło od robactwa.A obok zdrowy i silny gołąb i jeden lub dwa piórojady(pierzojady?) na całym ptaku.Czy potrzebny lepszy dowód.To ty masz aspiracje recenzenta naukowego ,więc uważasz inaczej, udowodnij naukowo,że się mylę.Pozdrawiam.
Nie wiem, jak u Ciebie ale w moich gołębnikach nie trafiają się słabe i zapyziałe pisklęta. 8) Natomiast trafiają się pasożyty. :? Nawet dzisiaj korzystając z pomocy żony przeprowadziliśmy przegląd gniazd, sprzątanie cel i oprysk przeciw zauważonym pasożytom. :roll: Gdybyś zobaczył jak rewelacyjnie fruwają teraz młode, które dwa miesiące temu miały dosłownie łyse główki to przestałbyś wymyślać im od zapyziałych cherlaków. :evil:
PS Naukowo to ja mogę podważać wnioski wynikające z badań naukowych a nie widzimisię Opala. :wink:
:mrgreen:
Dirko

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: wscekly4405 » sob cze 19, 2010 12:16 am

:mrgreen:
Ostatnio zmieniony ndz cze 27, 2010 11:38 pm przez wscekly4405, łącznie zmieniany 1 raz.
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontaktowanie:

Re: Chemia a natura w hodowli gołębi i życiu codziennym

Post autor: opal » sob cze 19, 2010 8:57 am

Witam.Wściekły przy zakładaniu linii też w pierwszych 3-4 latach prowadzisz bardzo ostrą selekcję(ostrzejszą niż w innych metodach).I linii nie rozpoczynasz od ładnego ale nie wywracającego ptaka ale od bardzo dobrze wywracającego i bardzo ładnego ptaka.Ale nawet taki ptak niewiele pomoże gdy nie przekazuje tych dobrych cech na potomstwo.To musisz sam sprawdzic i po to są kojarzenia próbne.Gołębie(samice),które mu dobierasz do pary podlegają mniejszym rygorom przy wyborze.One tylko mają uczestniczyc(prawie biernie) w przekazywaniu cech wybitnego samca na młode.Sam samiec się nie rozmnoży.A potem to już czysta matematyka.Już w 3-4 roku wszystkie(zdecydowana większośc) młode mają w sobie te wybitne geny(bardzo dużą koncentrację) gołębia wyjściowego(założyciela rodu) i potrafią je przekazywac na swoje potomstwo(ta cecha jest też dziedziczona).Tak powstają rody (szczepy) u hodowców(wspomniany de Weerd i inni).W takich szczepach z "silną krwią", według rachunku prawdopodobieństwa ,w każdym roku wyjdzie jeden lub kilka młodych lepszych od gołębia wyjściowego(protoplasty rodu).Tu też prowadzisz selekcję ale wybierasz już z gołębi bardzo dobrze wywracających i bardzo ładnych.A do tworzenia następnej linii bierzesz tego najlepszego(lub najlepsze gdy tworzysz kilka linii) młodego.W ten sposób, masz postęp w hodowli ,każdego roku Twoje ptaki są coraz lepsze.Masz gołębnik pełen dobrych genów.Kojarzenie jednorodne czyli łączenie ptaka ładnego z ładnym,czy dobrze wywracającego z dobrze wywracającym to loteria.Szansę sukcesu są mniejsze bo tylko 50%(albo się uda albo nie).W hodowli na linię(jeżeli nie popełnisz żadnego błędu) Twoje szanse na odniesienie sukcesu są wyższe i wynoszą nieomal 100%.To matematyka i znajomośc genetyki.A matematyka i genetyka to nauka a te metody sprawdzają się w każdej hodowli i są niezmienne.Pozdrawiam.

Zablokowany