Forum portalu GOŁĘBNIK.PL

Aby zarejestrować się przeczytaj regulamin i wyślij swój login na adres admin@golebnik.pl

Regulamin forum
Dzisiaj jest ndz lis 18, 2018 7:11 pm


Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 268 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pt cze 20, 2008 5:43 pm 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Seter nie przejmuj się.My dalej poniesiemy sztandar.Będziesz miał następców.Piotrek W. badał Baycox i stwierdził,że dawka jest zawyżona pięciokrotnie.Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: ndz cze 22, 2008 2:35 pm 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Pierwsza runda wygrana(przeciwnik zamroczony) a ja nareszcie mogę się wyspać.Ostatnio spałem po 2 -3 godziny na dobę.Trochę odeśpię,ogarnę sprawy w pracy(strasznie ją zaniedbałem) i wracamy do przerwanych tematów.Pozdrawiam. :lol: :lol: :lol:


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: śr cze 25, 2008 11:09 pm 
Offline

Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Posty: 92
Lokalizacja: Suwałki
opal pisze:
Witam.Łapciaty nigdy nie byłem na fermie kur.To moje przemyślenia.Dlatego prosiłem Cię abyś podzielił się z nami Swoją wiedzą.Przecież wiele spraw już ktoś wymyślił np.automatyczne pojniki,karmiki wystarczy je tylko zaadoptować do naszych celów.Pozdrawiam.

Automatyczny karmnik dla gołębi mozesz zrobic wzorując sie na tych stosowanych w akwarystyce(prosta zasada działania i dokładne dawkowanie ilości) ponieważ te wzorowone na kurnikowych byłyby bardzo drogie i przy paszy ziarnistej nie zdałyby egzaminu. Poidła to możesz zrobić na opisywanej przez Ciebie zasadzie z wykorzystaniem zaworu od spłuczki sedesowej(miałem takie samodziełki przy zrobione dla gęsi, wstawiłem dodatkowo regulator ciśnienia doprowadzanej wody gdyż to w sieci bywa zbyt wysokie).Ponieważ typowe poidła dla kur działają na zasadzie wykorzystującej inny sposób picia wody przez kury w gołębniku nie maja racji bytu. Nie wiem czy warto stosować dla gołębi poidła automatyczne ponieważ przy stałym dostępie do sypkich minerałów miałbyś po 2 dniach poidło pełne syfu i więcej pracy przy jego myciu ( musiałbyś odłączać od przewodu doprowadzającego wodę żeby wynieść z gołębnika i umyć)niż przy tradycyjnych ale mogę sie mylić.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 26, 2008 7:12 am 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witm.Łapciaty też o tym myślałem ale mycie takiego pojnika nie powinno być bardziej skomplikowane niż pojnika tradycyjnego.Nie chcę być cały czas uwiązany przy gołębiach.Teraz mam prostą sprawę gdy wyjeżdżam pić i jeść daje ptakom mój pracownik.Jednak gdy głębniki będę miał przy domu to jak mam wyjechać z żoną na kilka dni?Wszyscy hydraulicy na tym forum uruchomcie szare komórki może coś wymyślimy razem.Pozdrawiam.Ps.Opisz zasadę automatycznego karmika w akwarium.Nigdy takiego nie miałem.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 26, 2008 1:09 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 21, 2006 8:33 am
Posty: 555
Odnośnie automatycznego karmnika to znalazłem coś na allegro
:arrow: http://www.allegro.pl/item390179538_kar ... lebie.html
drogi ale ciekawe czy wart cokolwiek w praktyce. Jest tam filmik wiec można zobaczyć jak to działa


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 26, 2008 4:25 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lis 17, 2005 12:18 am
Posty: 160
Karmnik fajny ale cena jeszcze lepsza :)


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 26, 2008 4:47 pm 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Widziałem ten filmik.Jednak przy garłaczach pokarm musi być dostępny przez całą dobę.Inaczej wole pewne.Ponadto w sezonie lęgowym wolę aby karmiące ptaki miały cały czas dostęp do pokarmu.Musi być obsypowy, ale tak regulowany by ptaki nie rozsypywały ziaren po podłodze.Pozdrawiam.Ps.Cena faktycznie z kosmosu.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 09, 2008 7:33 pm 
Offline

Rejestracja: sob wrz 09, 2006 3:45 pm
Posty: 242
Lokalizacja: Sochaczew
Wrócę jeszcze do tematu hodowania gołębi w bliskim pokrewieństwie. Przez przypadek trafiłem na pewnym forum na temat kazirodczego krzyżowania gołębi . Temat był o gołębiach pocztowych. Wszystkie odpowiedzi były na NIE!!! Żeby nie krzyżować młodych spokrewnionych ze sobą, tylko ostatni post był na tak. że można krzyżować ale tylko przy wybitnych gołębiach.

No i właśnie przechodząc do sedna. Kol. Opal (którego podziwiam i szanuje za działalność na tym forum, ale słodze :lol: ) pisał żeby wybierać sobie nawet najbardziej pokracznego młodego samca jeśli jego przodkowie(czyt. samce) byli wybitni. W tekście na tamtym forum natknąłem się natomiast na to że to córki dziedziczą 90% cech po ojcu. I gołębie po kojarzeniu kazirodczym prawdopodobnie będą słabe, gorsze od rodziców ale mogą być wspaniałymi rozpłodowcami i przekazywać bardzo dobre cechy przodków swoim młodym. I jeśli mamy wybierać co wziąć z gniazda po wybitnym samcu samca czy samice, to autor tamtego tekstu doradza właśnie samice. Jest to tekst o pocztowych ale myślę że z ozdobnymi też się nie wiele różni.
Cytat z tego forum:
Cytuj:
poprzednie posty prawie wszystkie zawierają wiele ale to bardzo wiele nieprawdy.Potomstwo po parze która jest rodzenstwem (nawet z gniazda)wyda zdrowe i czasami wręcz doskonale młode ,które mogą w duzo większym procencie wydac dalej doskonałe lotniki.Ale, no własnie to ale, musi byc spełnione kilka podstawowych warunków.Pierwsza wyjsciowa para nie jest ze sobą spokrewniona(krzyzówka),dopiero łączymy ich potomstwo między sobą,wyhodowane po tym potomstwie dzieci znow nalezy łączyc w krzyżówce z dobrymi lotowo ptakami. Najczesciej taki typ polaczen stosuje się przy uzyciu w pierwszej kombinacji super rozpłodowego gołębia po to aby utrzymac w dalszych pokoleniach "linię"tego ptaka.Zaznaczam ,gołębie z połaczen kazrodczych (przy połączeniach super gołębi -tylko w tedy to ma sens)zadko są dobrymi lotnikami ,natomiast duzo częsciej stają się super rozplodowcami dziedzicząc markery genetyczne po dziadkach ,utrwalone wlasnie polaczeniem brata z siostrą.Sporo przypadków wychodowania super rozplodowców mozna uzyskac przy polączeniu np.ojca z corka czy matki z synem.Podpowiem ,ze do takich kombinacji rozplodowych potrzeba sporo wiedzy o genetyce.Między innymi hodowla braci Jansen to nic innego jak hodowla w pokrewienstwie,ale w ich wykonaniu to juz wirtuozeria.wlasnie poprzez lączenie w pokrewienstwie ich ptaki przez 10 lecia doskonale pasują do krzyzówek.Nalezy wiedziec że Jansenowie nigdy nie wygrali żadnego narodowego lotu ,bodajze od 20 lat w ogóle nie lotują ,aich ptaki do dzisiaj są diamentami za które płaci się potęzne kwoty. Podpowiem rzecz ciekawą ,moze przyda się młodszym hodowcom,bo mam wrazenie ,że to ich posty poprzedzały moją wypowiedz,PAMIęTAJCIE,Po super lotniku samcu to córka dziedziczy 90% markerów genetycznych ,więc jak będzeicie mieli mozliwosc wyboru (np.przy zakupie mlodych u dobrego hodowcy)wybierzcie corkę tego championa.Na koniec jeszcze jedna podpowiedz ,jesli z gniazda wyjdzie dwoje dobrych lotników podkreslam dobrych to takich ktore przynajmniej przez 2 lata zdobywają konkursy,ale jeden jest pewniakiem i bombarduje co tydzien pewny konk,a drugi czasami opóżnia,to ten drugi(wolniejszy,mniej pewny)na 90% bedzie duzo leszym w rozplodzie


Co o tym myślicie? Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 09, 2008 8:02 pm 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Myślę,że i wśród hodowców pocztowych jest kilku niegłupich gości.Oczywiście,że pierwsza para będzie ze sobą niespokrewniona.Potwierdzam też ,że trzeba dużo wiedzieć o genetyce aby nie popełniać pomyłek.Dlaczego wybitny samiec a nie samica?Chodzi o ilość młodych w pierwszym sezonie.Musimy mieć jak najwięcej materiału do dalszej pracy.Następny rok to kojarzenie samca z najlepszymi córkami.Następny z wnuczkami a rodzeństwo f1 i f2 między sobą.I tu następuje koniec kariery wybitnego samca. Właśnie stworzyliśmy linię,czyli gołębnik blisko ze sobą spokrewnionych ptaków.Teraz od nosa hodowcy zależy czy trafi na dobre połączenia par,czy za pomocą kojarzeń próbnych dobierze dobre pary i wychowa piękne młode.Lepsze od samca wyjściowego.Nie ma wybitnych rodów i linii bez kojarzeń krewniaczych.Też gdzieś czytałem,że zmysł orientacji lepiej przekazują samice gołębi pocztowych.A kilka wybitnych belgijskich rodów rozpoczęły samice nie samce.Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 09, 2008 8:05 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 15, 2005 9:26 pm
Posty: 1905
Tylko kosz wyrównuje wszystko ja to cwiczyłem ,niema mocnych jak to jeden powiedział .

_________________
Szukaj a znajdziesz


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 09, 2008 8:14 pm 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Zbiter a ja niedawno słyszałem,że polskie" lotowanie "działa na zasadzie"zesraj się a nie daj się".Jeszcze kilka tygodni temu czytałem na pewnym forum posty,gdzie kilku pyskaczy (pseudo mistrzów) nagle stwierdzało,że koniec ,że nie mają czym "lotować."To polskie regulaminy lotów są do dupy,nie polskie gołębie.Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 10, 2008 10:22 am 
Offline

Rejestracja: sob wrz 09, 2006 3:45 pm
Posty: 242
Lokalizacja: Sochaczew
"zesraj się a nie daj się" tak o lotach powiedział kulbacki an jednym ze swoich filmów na youtube. Nawet jest on na forum w temacie przy żywności.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 10, 2008 11:45 am 
Offline

Rejestracja: czw gru 07, 2006 2:57 pm
Posty: 88
Co do gołębi pocztowych w pełni podzielam zdanie Zbitera. Kosz wszystko zweryfikuje i pokaże kto ma rację. Wile można pisać, mówić, polemizować odnośnie właściwego prowadzenia hodowli gołębi pocztowych jednak to kto ma rację zweryfikuje sezon lotowy, a w zasadzie nie tyle jeden sezon co 2 lub 3. W jednym sezonie nawet hodowca którego gołębie świecą od chemikaliów jest w stanie coś osiągnąć, ale niestety w roku następnym gość już nie istnieje. Dobrzy hodowcy to ci którzy zajmują czołowe miejsca na listach z kilku lat. Z ich doświadczenia można czerpać wiedzę i się uczyć.
Natomiast co do podawania gołębiom leków to uważam, że dożyliśmy takich czasów, że nie da sie już hodować gołębi dobrej klasy bez ich leczenia, oczywiście w miarę potrzeb. Same ziółka nic nie dadzą (bardzo ważna jest profilaktyka tego nie neguję) przekonałem się o tym już wielokrotnie. Całe sedno tkwi w tym, aby podawać leki właściwe i w odpowiednich dawkach, a to czy je podawać czy nie to nie podlega dyskusji. Nie wiem jak było kilkadziesiąt lat temu, ale w dzisiejszych czasach bez stosowania leków nie da się hodować gołębi.
Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 10, 2008 12:47 pm 
Offline

Rejestracja: śr sty 04, 2006 7:08 am
Posty: 131
Witam. Otoz da sie prowadzic hodowle nie stosujac lekow. Wystarczy tylko nie dopuszczac do wystapienia chorob. Tylko tyle i az tyle. Nie jest to latwe ale nie niewykonalne. Kiedys nie bylo takiego asortymentu medykamentow dla golebi jak teraz i jesli juz w golebniku ktorys ptak zachorowal to najczesciej hodowca go eleminowal. Dzisiaj wielu hodowcow (o ile nie wszyscy) staraja sie leczyc majac mgliste pojecie o weterynarii. W przypadku blednego lub nieuzasadnionego leczenia doprowadza to do lekoopornosci (wszelkiego rodzaju kuracje "profilaktyczne") lub utrwalania w ptakach sklonosci do zachorowan (brak selekcji golebi podatnych na zachorowania). Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 10, 2008 4:21 pm 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Nie do końca jeszcze rozgryzłem regulaminy lotów ale już teraz nasuwają mi się pewne wnioski.Polscy hodowcy pocztowych to w większości amatorka.Nie mają pojęcia jak dochować się pełnowartościowego stada.Oni nie wiedzą nawet co to chów w linii.Gdy trafi im się bardzo dobry lotnik to zamiast natychmiast przenieść go do stada rozpłodowego to wysyłają go na loty.Jest dobry więc lata,lata i lata dotąd dopóki nie złapie go jastrząb lub przeforsowany i wielokrotnie zarażany w koszach ptak, się nie wykończy.Oni nazywają to "wypaleniem" a ja nazywam głupotą hodowcy.Hodowca miał szansę dochować się kilkudziesięciu ptaków bardzo dobrych w lotach,jednak on musiał już teraz, zaraz wygrywać,robić konkursy zdobyć mistrzostwo jednym ptakiem.Zmarnował swoją szansę na stworzenie stada wybitnych lotników."Kosz wszystko wyrówna".Zbiter ,wyrówna ale hodowcom, bo mają nierówno pod sufitem.Regulaminy lotów, ich mnogość i róznorodność. wymuszają na hodowcy stałe forsowanie ptaków.Ptaki dobre na krótkich dystansach biorą udział w maratonach.Świetne długodystansowce dają do sprintu.Ile w roku można przebiec maratonów na rekordowym poziomie 3 czy 4?Jak wypadnie maratończyk w potyczce ze sprinterem na sto metrów?Jak sprinter ma wygrać maraton? A
ptaki latają,latają ,latają(i roznoszą choroby)bo tak sobie wymyśliło kilku dupków w Zarządzie Głównym lub w Okręgach.Na zachodzie jest specjalizacja w lotach.Tam wiadomo,że ten specjalizuje się w krótkich a ten w długich dystansach.U nas wszystko idzie do jednego worka(kosza pełnego chorobotwórczych bakterii).Nazywają siebie hodowcami gołębi uniwersalnych.Ja bym ich nazwał uniwersalnymi idiotami.Nie ma czasu na prawidłową profilaktykę ,nie ma czasu na prawidłowe leczenie.Latać,latać,latać,hodować setki ptaków i dawać na loty bo już w pierwszym locie ginie 50 sztuk.To bandytyzm to znęcanie się nad zwierzętami.Te ptaki są nafaszerowane chemią i chore a ich hodowcy powinni zgłosić się do psychiatry.Czy można to zmienić.Pewnie,że tak ,wyrzucić ze związku idiotów,zmienić Zarządy i ustawić grafiki lotów tak ,aby cieszyło to hodowcę a jednocześnie nie narażało ptaków na cierpienie.Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 10, 2008 5:11 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Posty: 825
Lokalizacja: C.K Galicja
Witam
Kol. Magpie, już to widzę, jak ktoś prowadzi selekcję zdrowotną u np. srebrniaków (rasa bez znaczenia) w cenie "średnia krajowa" :lol: . Natomiast u pocztowych taka selekcja jest jak najbardziej pożądana. Gołąb pocztowy jest tyle wart, ile "wylata" (a bez dobrej zdrowotności nie "wylata" :wink: ).
Ewentualnie "zabulić" można za gołębie pocztowe pochodzące z pewnych linii (czy szczepów) hodowlanych np. Janssen itp.
Chyba właśnie dlatego, gołębie pocztowe mają lepszą nazwijmy to witalność niż rasowe (wolierowce). Czy ktoś wyobraża sobie, aby dobry hodowca pocztowych pozostawił w hodowli ptaka, który mimo dobrego zdrowia niechętnie zrywa się do oblotu gołębnika ? :lol: Inne priorytety, inne metody selekcji, inna zdrowotność gołębi - (zakładając, że opieka zdrowotna tu i tu, jest prowadzona prawidłowo).
Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 6:57 am 
Offline

Rejestracja: czw gru 07, 2006 2:57 pm
Posty: 88
Ja powrócę jeszcze do wątku leczyć czy nie leczyć ?. Posłużę sie pewnym przykładem mojego znajomego. Na początek podam kilka danych. Mój znajomy - kiedyś dobry hodowca, teraz większość czasu i pieniędzy poświęca na pijaństwo. W gołębniku ma ok. 80 sztuk gołębi w 60% są to stracery morawskie (lub coś w tym rodzaju). Reszta to mewki polskie, rysie, wywrotki i pocztowe.
Kolejny ważny szczegół - gołębie nigdy nie szczepione, nie leczone, nie wiedzą co to witaminy i minerały, przeważnie wygłodniałe i szczęśliwe jak uda im się gdzieś w polach wyszukać ziarnko pszenicy.
Teraz do sedna.
W zeszłym roku te gołębie chorowały. Praktycznie od 80 sztuk może przez cały rok wyszło z 10 młodych, padło również część gołębi dorosłych. Nie będę twierdził na 100 %, ale w moim odczuciu był to żółty guzek i salmonelloza. Oczywiście właściciel tradycyjnie ich nie karmił (woli kupić winko niż pare kilo pszenicy) i nie leczył. Te które były słabsze zdechły.
Myślałem, że w tym roku sytuacja się jeszcze pogorszy. Ku mojemu zdziwieniu byłem u niego przez przypadek w niedzielę i co widzę:
Gołębie tradycyjnie wałęsają się po polach głodne, właściciel dokarmia je sporadycznie, a jednak o dziwo są zdrowe. Na pierwszy rzut oka nie widać chorego gołębia. Młode wychodzą z gniazd co prawda chude, ale również zdrowe. Praktycznie od razu po wyjściu na dach zasuwają ze starymi w pola. Teraz może wypowiedzcie się co o tym sądzicie, żaden z tych gołębi nie wie co to lek, witaminy, szczepionki. Ponadto z uwagi na brak pożywienia ich organizmy również powinny być osłabione i podatne na zachorowania, a jednak tak nie jest. Dla mnie to taka namiastka hodowli z dawnych lat.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 7:11 am 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Magpie i Seter to nie chodzi o selekcję, na zdrowie.To proste .Chorych mało wartościowych ptaków nie leczysz.Eliminujesz ze stada.Jeżeli ptak jest wartościowy i często choruje, mimo prawidłowego leczenia ,odstaje od reszty stada ,to wychowaj po nim kilka młodych i zlikwiduj(mniej etyczni sprzedają).
ad.Mnich profilaktyczne podawanie chemii przed i po lotach nie ma nic wspólnego ani z leczeniem,ani profilaktyką.Jak można prawidłowo wyleczyć ptaka jeżeli dajemy go co tydzień (co dwa)na loty?
Pozdrawiam.


Ostatnio zmieniony pt lip 11, 2008 5:23 pm przez opal, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 7:20 am 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Mnich pisaliśmy jednocześnie.To selekcja naturalna.Te ptaki witamin mają pod dostatkiem.Same sobie je wyszukają.Nastąpiło autoszczepienie.Ptaki przechorowały, ich układ odpornościowy pokonał chorobę i są zdrowe.Tyle,że chude bo mają mało pokarmu.Każdy dietetyk Ci odpowie,że korzystniejsze jest niedojadanie niż zapasienie organizmu.Leki one też miały.W spożywanym na polach pokarmie.Założę się,że te ptaki są zdrowsze niż te z wzorcowo prowadzonego stada pod wolierą.Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 8:51 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob kwie 08, 2006 6:33 pm
Posty: 357
Lokalizacja: Strzyżów nad Wisłokiem
opal pisze:
Jak można prawidłowo wyleczyć ptaka jeżeli dajemy go co tydzień (co dwa)na loty?
Pozdrawiam.


Opal mój wujek lutuje już 25 lat, i powiem Ci tak nie wiem, czego mam takie wrażenie, że większość Hodowców gołębi pocztowych, to jacyś inni ludzie ze walą chemię ptaszkom żeby zrobić wynik, są hodowcy i są hodowcy którzy chowają przez N lat i dalej do niczego nie doszli, jeśli człowiek który chowa gołębi i jest jego to pasją, to zauważy ze ptaszkom coś jest(jeśli) to ptaki nie pójdą na lot. Dam Ci małe pytanie czy hodowca np. którego gołąb ma 10 konkursów i nagle rzuci przedostanie pióro 2 rzędu da go na lot?? i czy jak rzuci ostanie pióro 2 rzędu da go na lot, a np jeśli ptak ma te przykładowe 10 konkursów i nagle widocznie coś mu jest albo nie wrócił do formy czy wsadzi go w kosz, jeśli tak to widocznie ten hodowca musi sie jeszcze dużo uczyć, znam różnych hodowców gołębi pocztowych jedni wychodzą z założenia że "chów na suchym gównie" też jest dobry, a później dziwią sie ze ze brak konkursów w stadzie jednym brakuje tygodnia żeby podać czystą wodę, wszytko jest dla ludzi i nie które rzeczy dla gołębi tylko trzeba umieć to podawać z głową :wink: . Sam podaje zioła i dużo warzyw, ale przy tym liczy sie systematyka i wtedy będą efekty, a większość szuka cudownego specyfiku żeby ptaszki stawiał najlepiej za chwile na nogi, a to sie tak nie da :roll: .Pozdrawiam i co do zapobiegania warzywniakiem i ziółkami jest w 100% za.

_________________
Pozdr. Paweł Z.
http://golebie.sarzyna.org/


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 8:52 am 
Offline

Rejestracja: śr sty 04, 2006 7:08 am
Posty: 131
Witam. Opal, jesli ptak ma tendencje do ciaglego chorowania to nie ryzykowalbym zostawiania po nim mlodych gdyz moze byc to dziedziczne. No chyba ze bylby to ptak wybitny na tle reszty stada ale z kolei co to za hodowla ktora sie opiera tylko na 1 golebiu. Odnosnie karmienia i diety to czytalem w ktorejs z ksiazek Szula ze golebi majace karme dawkowana (nawet lekko glodzone) sa zdrowsze od tych ktore maja pokarm dostepny non stop. Jak znajde ten tekst to podam jak to naukowo uzasadniono. Osobiscie stosuje dawkowanie karmy ale raczej ze wzgledu ze jak golebie sa glodniejsze to latwiej mi je zamknac po oblocie. Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 9:07 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob kwie 08, 2006 6:33 pm
Posty: 357
Lokalizacja: Strzyżów nad Wisłokiem
Stymulowanie odpowiednimi dawkami pokarmu żeby zwabić gołębie do gołębnika to norma, żeby utrzymać gołębie w ryzach, bo chyba wiadomo, że jak ptaszki na jedzone to sobie "gwizdają "na wszytko.Można sobie zrobić Samemu mały eksperyment i przegłodzić ptaszki taki 2 tygodniowy, i zaraz będzie widać którym ptaszkom coś jest, tylko odpowiednie dawki, żeby ptaki nie robiły na ciemno zielono.Ptak szukający pokarmu jest ruchliwy będzie patrzył czy coś mu sypniemy wystarczy puszka i parę razy potrząsnąć, a temu co coś dolega będzie ospały nie chętny do szukania czy biegania za ziarenkami. Pozdrawiam Paweł Z.

_________________
Pozdr. Paweł Z.
http://golebie.sarzyna.org/


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 9:36 am 
Offline

Rejestracja: czw gru 07, 2006 2:57 pm
Posty: 88
Opal wyciągnąłeś identyczne wnioski jak ja. Super by było móc hodować gołębie w ten sposób, w zgodzie z naturą bez ingerencji w odwieczne jej prawa. Niestety jak to w życiu, jest coś za coś. Chcę cieszyć oko perukarzami to mogę zapomnieć o ich samodzielności w poszukiwaniu pożywienia i witamin. Po prostu nie każda rasa jest stworzona do latania. Moje perukarze mają pewną swobodę, nie są zamknięte i mogą sobie fruwać dowoli, jednak tylko nieliczne korzystają z tego przywileju. Większości nawet nie chce się wyjść z gołębnika. Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 1:24 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Posty: 825
Lokalizacja: C.K Galicja
Witam
Kol. Mnich, również spotkałem się z tak prowadzoną hodowlą, a raczej chowem. Z tym, że woda była zmieniana częściej :wink: , a stare gołębie praktycznie nie chorują (czasem tylko padają młode). W takich przypadkach działa praktycznie selekcja naturalna.
Gołębie miejskie mają bardzo ograniczony dostęp do dobrej karmy, jak również witamin (raczej nie żerują na polach, a w mieście wartościowej zieleniny raczej brakuje). A jakoś przecież żyją bez leków. Tutaj "w łeb" daje matka natura.
U pocztowych chorowity gołąb albo wykańcza się gdzieś na lotach (ginie, albo pada ofiarą drapieżnika), albo dostaje "w łeb" od hodowcy.
To nie jest selekcja "na zdrowie", to pragmatyzm.
U rasowych taki gołąb (o ile jest dobry pokrojowo) nie jest raczej usuwany z hodowli. Chyba, że choruje notorycznie - to już inna sprawa. Jeśli dodamy do tego chów krewniaczy, to chyba wiadomo, że potomstwo takiego ptaka nie będzie dorównywać np. gołębiom pocztowym pod względem zdrowotności.
Dawniej (w czasach przed-lekarstwowych :wink: ) praktycznie wszystkie gołębie, które zachorowały - padały. Ozdrowienia były sporadyczne. Z tego też powodu, bardzo rzadkie były przypadki np. nosicielstwa salmonellozy.
Uważam, że obecnie leki da się całkowicie wyeliminować tylko tam, gdzie selekcja nie dotyczy wyłącznie cech wyglądowych, oraz gdzie przestrzega się ściśle kwarantanny, oraz bada ptaki przed wprowadzeniem do stada.
Z lotowaniem to bywa różnie, w jednej kabinie jest w miarę czysto, a w innej szaleje adenowiroza, mykoplazma, albo inne świństwo (gdyż komuś nie chciało się wyczyścić i odkazić kabiny po locie) inna sprawa, że niektórzy "hodowcy" dają chore gołębie na loty, bo szkoda im takiego ptaka zabić, albo walczą w ten sposób z konkurencją...
Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 11, 2008 3:23 pm 
Offline

Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 4:32 pm
Posty: 2655
Witam.Ad. Dred. Jasne,że wśród hodowców pocztowych są(i to wielu) dobrzy hodowcy.Jednak i oni są bezsilni wobec grafików lotów.Mają dwa wyjścia albo forsują ptaki albo trzymają za dużo ptaków by dać niektórym odpocząć,oraz mieć czas na prawidłowe leczenie i profilaktykę.I tak żle i tak niedobrze.Ja nie znam się na lotach i wiem tyle co przekazali mi na "dobrym locie".Słyszałem o lotach "katastrofalnych" gdzie kilku debili decyduje się na puszczenie ptaków,mimo tego,że od kilku dni wszędzie trąbią o frontach burzowych.Opowiadali jaki jest procent odpadów.Mówili o 80% .Gdybym ja produkował pod wolierą 80% braków to nigdy nie ośmieliłbym się zapisać do Związku i nie nazwałbym się hodowcą.Tam nie słyszałem pytania jak prawidłowo zapobiegać i leczyć,tam bez przerwy słychać pytanie co podać aby ptak był bez przerwy w "gazie" i wygrywał kolejne konkursy.To oni sami opowiadali mi o świetnych ptakach,które nagle się "wypalały".Wiem,ze niektórzy z nich kochają swoje ptaki,czytałem wzruszające posty po lotach katastrofalnych.Oni prawie płakali. Ja bym nie płakał,ja bym roz..bał łeb temu kto zdecydował,że ptaki można wypuścić mimo niesprzyjających warunków.Ja bym albo doprowadził do zmiany Zarządu i regulaminów albo zgromadził wokół siebie kilkunastu takich jak ja i lotował dla przyjemności.Ja kocham ptaki i nigdy nie zgodziłbym się aby ginęły i cierpiały.Bracia Jansenowie sprzedają swoje młode po 2500 euro,inni belgijscy mistrzowie podobnie.Jednak oni hodują krewniaczo ,mają bardzo dużą wiedzę na temat lotowania .Chów w lini najlepsze efekty daje właśnie przy pocztowych,nie ozdobnych. U nich braki są na poziomie 3-5%,nigdy 80%.Dużo wody upłynie gdy nasi hodowcy będą umieli tak hodować ptaki.Paweł piękna rapa.
AD.Magpie .Wymień jedną chorobę,którą ptak może odziedziczyć po rodzicach.Nie wadę genetyczną a chorobę.(tylko nie pisz o rodzicach nosicielach).
Ad.Seter.W mieście wartościowej zielniny jest nie mniej niż na polach:trawniki,krzewy ,drzewa. To też "boża apteka".A śmietniki to już gotowa stołówka.Nawet mewy przeniosły się na wysypiska.
Aż mnie dziwi ,ale z resztą Waszych postów się zgadzam.Zaczynamy nadawać na podobnych falach.Bardzo mnie to cieszy.Wiem,że Tomek chce skrytykować niektóre moje posty.Ale nie poddam się bez walki.Szykuję mu kilka niespodzianek(kilka prac doktorskich,wyniki kilku badań )
Pozdrawiam.


Ostatnio zmieniony pt lip 11, 2008 5:17 pm przez opal, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 268 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Strona korzysta z plikow cookies, w celu zapewnienia podstawowej funkcjonalności strony m.in. przechowywanie sesji logowania, zmiany stanu opcji. Jeżeli nie wyrażasz zgodny na zapisywanie plikow cookie, proszę o zmianę ustawień przeglądarki, w celu ich zablokowania.

Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant