odwiedziny na forum Dobregolotu

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt cze 13, 2008 9:14 am

Witam.Sub Zero ja tak oswoiłem gdy miałem 12-13 lat swojego maściucha.Gdy pokazałem się na podwórku siadał mi na ramieniu i skubał dziobem ucho(jak papuga,która lubi właściciela).Pięknie wywracał i kiedyś nie wziął poprawki na wiatr i rozbił się o dach .Ryczałem pół dnia i urządziłem mu pogrzeb.Nawet posadziłem kwiatek na miejscu gdzie go zakopałem.Syn miał taką żółtą mewkę.Jednak gołębie te były przez nas karmione od małego.pozdrawiam.

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Post autor: bubi » ndz cze 15, 2008 2:50 pm

0pal napisał:

Ps.Dodam tylko,że dwa lata temu kupiłem samicę kariera z 2001 roku.Wszyscy mówili,(a przeszła ona przez ręce kilku dobrych hodowców karierów),że nie niesie jajek.Zeszły rok poświęciłem na doprowadzenie ptaka do porządku.W tym roku ma już drugie jajka i liczę,ze w tej kondycji będzie niosła jeszcze 3-4 lata.Na zdjęciach w temacie "karier" nazwałem ją babcia.Ptak był chowany w chowie krewniaczym.Znam jej historię.Pozdrawiam.

Witam. Panie Krzyszofie mam podobny problem z samicą garłacza,może udzielił by pan jakiś wskazuwek jak taką samicę po ''przejściach'' doprowadzic do ładu?[/b]

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » ndz cze 15, 2008 5:13 pm

Witam.Bubi jest kilka powodów,że samica nie niesie jajek.
1)brak minerałów(głównie wapnia)
2)zapalenie jajowodu spowodowane chorobą bakteryjną(np.salmonella)
3)uszkodzenie macicy (głównie zmiany rakowe)
4)nieprawidłowa budowa układu rozrodczego(przekazana wada genetyczna).
Aby zdiagnozować co jej jest wystarczy pomyśleć.Jeżeli wszystkie inne się niosą to znaczy,że minerały odpadają.Gdy wcześniej się niosła to odpadają zmiany o podłożu genetycznym.Zostaje rak i choroby bakteryjne.Ponieważ zmiany rakowe występują bardzo rzadko zostaje zapalenie jajowodów na tle bakteryjnym.Dać ptaka na badania,zdiagnozować bakterię.Wyleczyć ptaka(jeżeli okaże się że jest nosicielem to ja bym się nie bawił tylko zlikwidował).Po wyleczeniu dać jej pełny zestaw karmy lęgowej(doprowadzić ptaka do formy po przebytej chorobie),minerałów,warzyw plus witamina E+selen i musi zaskoczyć.Pozdrawiam.

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Post autor: bubi » ndz cze 15, 2008 5:38 pm

Dziękuje za radę.Z resztą samic niemam problemów,tylko ta jedna się nie niesie a niosła normalnie (pochodzi z chodowli gdzie była nadmiernie ''eksploatowana'' :evil: ).Grity,witaminy itp.,to u mnie standart więc zostaje wizyta u weta(skąd ja wezmnę takiego od gołebi u siebie w okolicy :roll: :roll: :roll: ).Trudno muszę szukac aż znajdę takiego :wink: .POZDRAWIAM!!!

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » ndz cze 15, 2008 5:48 pm

Witam.Bubi jeżeli była bardzo eksploatowana to nie musi być choroba.Ona jest odwapniona.Wyłącz ją na ten rok z lęgów i dawaj jej pełny zestaw gritów(głownie te z algami i muszelkami),kołacze mineralne,dobre żarcie i multiwitamina(dwa razy w tygodniu).Przyszły sezon powinien być ok.Jednak gdy masz podejrzenia, badania nie zaszkodzą.Pozdrawiam.

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Post autor: bubi » ndz cze 15, 2008 5:55 pm

''Wizualnie'' nie mam do niej zastrzeżeń,w tej chwili jest bez pary i tak już zostanie do przyszłego sezonu.A jak znajdę weta z ''głową na karku ''to i tak ją obejrzy.POZDRAWIAM!!!

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » ndz cze 15, 2008 6:11 pm

Wizualnie nic nie stwierdzisz.Można jej złamać nogę i wtedy na 100 % Ci powiem czy odwapniona czy nie :lol: :lol: :lol: .Pozdrawiam.

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Post autor: bubi » ndz cze 15, 2008 9:10 pm

Wiem że ''wizualnie'' się nic nie stwierdzi w takiej sytuacji :P ,ale innych objawów nie widać.Więc zostaje wizyta u weta :(

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » śr cze 18, 2008 8:14 pm

Witam.Przepraszam,że na razie nie prowadzę dalej tematu.Przed nami dokończenie profilaktyki,szczepienia,monitoring stada,wczesne diagnozowanie choroby,analiza popełnionych błędów ,genetyka,przygotowanie stada do lęgow,okres pierzenia oraz jak przygotować ptaki do wystawy a na koniec okres zimy.Czeka nas jeszcze kupa pisania.Jednak sprawy osobiste nie pozwalają mi narazie skupic się nad tymi bardzo ważnymi sprawami.Walka trwa.Teraz jestem skoncentrowany na czymś innym. Omówione przed chwilą tematy wymagają ode mnie pełnej koncentracji i wykorzystania całej mojej wiedzy.Na tę chwilę nie jestem w stanie dobrze wykonać tego zadania.Jednak juz niedługo wracamy do tematu.Już trzymam przeciwnika za gardło i nie puszczę.Pozdrawiam.

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » śr cze 18, 2008 9:04 pm

witam
poczekamy cierpliwie na ciąg dalszy
Trzymaj się
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » czw cze 19, 2008 7:46 pm

Witam
Było troszkę o zdrowiu gołębi, pozwolę sobie dodać coś od siebie :wink: .
Otóż, ktoś mi podrzucił nazwę Tollisan, oraz zachwalał lek o nazwie TKK :lol:
Podaje link:
http://www.tollisan.pl/produkty.php?id= ... reparaty10

Ten "lek" działa na 3 różne choroby, przy okazji dawkowanie po prostu zwala z nóg :lol: . Oczywiście "tradycyjnie" producent nie podaje substancji czynnych :wink: . O ile mi wiadomo, preparat ten nie jest dopuszczony do obrotu na terenie Polski...
Podsumowując, zastanawiam się, czy być wulgarny, śmiać się, czy pokazać gołą d**ę... :lol:
Ludzie, nie bądźcie frajerami :!: :!: :idea:
Pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » czw cze 19, 2008 8:43 pm

Witam.Tomek mnie opierdaczył za to TKK jak uczniaka.Stwierdził,ze rozwala wątrobę.Stoi gdzieś całe opakowanie.Zarosło już kurzem.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » pt cze 20, 2008 10:04 am

Witam
No widzisz Artur :wink: . Chyba wiesz, o którego Tomasza chodzi ? 8)
Tekst Opala dedykuję również "znachorom" odwiedzającym czat na tej stronie, czasem czytam na czacie czyjeś przemyślenia i co niektóre skracają mi życie o dobrych kilka miesięcy, a nieraz grożą udarem mózgu :lol:
Zamiast kupować specyfiki Tollisana, lepiej wydać te pieniądze na ocet jabłkowy i wyciąg z jeżówki purpurowej (do kupienia w każdej aptece) i nie skracać życia gołębiom, oraz osobom które muszą słuchać takich głupot.
Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony pt cze 20, 2008 12:19 pm przez SETER, łącznie zmieniany 1 raz.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt cze 20, 2008 10:50 am

Witam.Albo zamiast octu jabłkowego kilogram cytryn i słoik miodu.Pozdrawiam.

krzysiek
Posty: 3649
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Post autor: krzysiek » pt cze 20, 2008 11:08 am

Witam. Jako domorosły pszczelarz ( mam kilka budek z pszczolami) mam dostęp do miodu, cytryny też nie są zbyt drogie, w każdym razie posłuchałem rady Opala i to działa, nie gorzej niż ocet a nawet taniej i przynajmniej wiem, co ptaki dostają, nie truję ich chemią jesli nie potrzeba czegoś paskudnego leczyć. Na razie, odpukać, ptaki lęgną się tak, że nie nadążam obrączkować, młode okrąglutkie jak pyzy i nic nie pada. Jeśli nie wpakuje się jakiś katar, bo wentylację mam w golębnikach marną, to liczę na udany sezon lęgowy, chociaż początek zapowiadał się marnie ( czyste jajka).

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt cze 20, 2008 11:14 am

Witam.Krzysiek ocet czy cytryna to tylko zakwaszenie do poziomu 4,5pH.Tylko o to chodzi.A spróbuj wypić wodę z octem a potem wodę z cytryną i miodem.(ja próbowałem)Dziwiłem się ,że ptaki nie chciały pić wody z octem.Teraz wiem dlaczego..Spróbuj na język wodę z Trichonidazolem.Grepeifrut to przy tym pikuś.Też dodaję cytryny i miodu.Gorzkie ale idzie wypić.Na 5l pojnik wystarcza sok z połówki cytryny by osiągnąć wymagane pH.Miód to glukoza i smak.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » pt cze 20, 2008 12:31 pm

Nie obliczałem, na ile "podań" do poidła starcza kilogram cytryn, ale ocet jabłkowy jest zwyczajnie łatwiejszy w "obsłudze" dla domowników, gdy nie mogę być przy gołębiach (niby żaden problem wycisnąć pół cytryny, ale życie nieco koryguje optymizm :wink: ).
Znam faceta, który sam wytwarza ocet z jabłek z własnego sadu, kosztuje to tylko trochę wysiłku. Z piciem nie zauważyłem problemów, legioniści rzymscy też pili ocet 8) Nie wiem, czy cytryny są rzeczywiście aż takie "ekologiczne", prawdopodobnie są opryskiwane (choć większość odkłada się i tak w skórce).

magpie
Posty: 131
Rejestracja: śr sty 04, 2006 7:08 am
Kontakt:

Post autor: magpie » pt cze 20, 2008 12:48 pm

opal pisze:Tomek mnie opierdaczył za to TKK jak uczniaka.Stwierdził,ze rozwala wątrobę.
Witam. Opal, w poscie "Chory młody" napisales takie usprawiedliwienie podania "konskiej" dawki spartrixu:
opal pisze:Uszkodzi mu wątrobę ale uratuje ptaka.Wątrobę się regeneruje podając np.Sodiazot i powoli ptak dojdzie do siebie.
Teraz piszesz (powtarzasz za Tomkiem S.) zeby nie podawac tego leku bo szkoda watroby. Brak konsekwencji w mysleniu badz pisaniu badz postepowaniu badz we wszystkim naraz. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » pt cze 20, 2008 12:56 pm

Witam
Magpie, w tamtym przypadku (Spartrix) chodziło o ratowanie chorego na konkretną chorobę gołębia, natomiast przy TKK mamy do czynienia z kobyłą (3 lub więcej substancji czynnych w jednym "leku") do tego to dawkowanie...
Przykład:
Jak gołąb ma kokcydiozę, to dajesz mu lek typu Baycox czy Sulfatyf, ale nie walisz dodatkowo (gratis :lol: ) Trichonidazolu i jakiegoś antybiotyku "tak na wszelki wypadek". Proste co ? 8)

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt cze 20, 2008 1:05 pm

Witam.Magpie nie możesz przełknąć tego dawkowania.Napisałem albo życie albo uszkodzona wątroba.(ta się regeneruje)Ten ptak się dusił i umierał z głodu.Reszta jak Seter napisał.Każdy ptak to indywidualny przypadek.Dajesz tylko potrzebny lek i w dawce,która jest konieczna.Pozdrawiam.Obiecuję też,że już nigdy nie podam dawkowania(nie jestem weterynarzem)Pozdrawiam.

magpie
Posty: 131
Rejestracja: śr sty 04, 2006 7:08 am
Kontakt:

Post autor: magpie » pt cze 20, 2008 2:00 pm

Witam. Co jest gorsze? Podanie 3 roznych substancji jednoczesnie czy podanie jednej substancji w dawce 3-krotnie (n-krotnie) wiekszej? Bez watpienia i to i to szkodzi. Opal, mnie nie chodzi tak bardzo o dawkowanie (przelknalem, obylo sie bez popijania). Przede wszystkim chodzi mi o brak konsekwencji. Raz piszesz ze nie podajesz lekow bez podanego skladu na opakowaniu a pozostale leki (ze skladem na opakowaniu) dajesz w ilosci minimalnej tak zeby nie uszkodzic watroby. Innym razem podajesz dawkowanie ktore nie oszczedza watroby. Albo postepujemy wedlug zalecen (weterynarza, producenta, itd) albo samemu sie bawimy w znachora (grabaza). Wybor nalezy do kazdego. I jesli juz sie podejmie decyzje to nalezaloby sie jej trzymac. Pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt cze 20, 2008 2:15 pm

Witam.To nie ja podałem tę dawkę, to Tomek(jest weterynarzem) w artykule o chorobach młodych.Albo bardzo nie chcesz zrozumieć mojego postu albo.....(nie ,nie napiszę).Podając każdy lek bez wyjątku bierzesz pod uwagę dobro pacjenta.Najwiekszym dobrem jest życie.Gdy musisz je ratować ,działasz nie oglądając się na nic ,dopiero w dalszej kolejności rozpatrujesz jakie lek spowodował skutki uboczne i starasz się je naprawić.Tylko lek podany w dużej dawce spowoduje szybki zanik guzów w tchawicy.Ten ptak się dusił,czy wiesz co to niedotlenienie organizmu?W innych przypadkch (początkowe lub łagodne objawy choroby) podajesz lek w dawce najmiejszej z możliwych ale skutecznej.Gdzie tu niekonsekwencja?Producent to moze podać ile kalorii jest w dropsie.Tylko lekarz jest od rozpisywania dawkowania,nikt inny.Przecież każda choroba ma różne fazy .Od objawów początkowych do objawów prawie agonalnych.Skąd producent do cholery może wiedzieć w jakim stanie jest ptak.Pozdrawiam.

magpie
Posty: 131
Rejestracja: śr sty 04, 2006 7:08 am
Kontakt:

Post autor: magpie » pt cze 20, 2008 2:58 pm

Witam. Po dluzszym zastanowieniu musze przyznac (aczkolwiek nie robie tego czesto) ze jest sporo racji w tym co piszesz. Nie zgodzilbym sie tylko z tym ze producent nie wiem jaka podac dawke. Wydaje mi sie ze opracowujac lek korzysta z pomocy weterynarzy (przynajmniej taka mam nadzieje). Pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt cze 20, 2008 3:30 pm

Witam.Pewnie masz rację.Przynajmiej te leki,które u nas są dopuszczone do obrotu.Wszystkie inne śmieci wyrzuć do kosza.A już te na których nie ma składu lub podana jest kombinacja kilku leków(antybiotyków!!!!) omijaj szerokim łukiem.Producent przyjmuje za rzecz naturalną,że lek podaje się zaraz po wystąpieniu objawów.Nikt zdrowy na umyśle nie doprowadza ptaka do stanu prawie agonalnego i dopiero pyta co podać.Przecież w tym przypadku początkowych objawów musiało być do cholery.Jednak właściciel ptaka ich nie umiał rozpoznać.(czerwone gardło,nitki śluzu,biegunka).Dopiero gdy ptak zaczął się dusić zajrzał mu do dzioba.A na początku wystarczyło podać pół tabletki i po sprawie.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » pt cze 20, 2008 6:13 pm

Mam jedno "ale" co do leków dopuszczonych w Polsce do obrotu.
Otóż lek Baycox 2,5% w dawce 5ml/litr wody to delikatnie mówiąc grube nieporozumienie... (jak ktoś widział gołębie i ich kał po podaniu takiej dawki, ten wie o co mi chodzi).
Z moich obserwacji wynika, że już dawka 2(upały)-2,5 ml/ litr wody przez 3 dni, całkowicie eliminuje oocysty. Dwóch lekarzy weterynarii zaleciło mi dawkę znacznie mniejszą... - jestem w trakcie testowania (skuteczność potwierdzi lub wykluczy badanie kału gołębi w laboratorium). Nie omieszkam się podzielić spostrzeżeniami :wink: .

PS. gdybym nagle "zaginął" to znaczy, że firma Bayer zatrudniła jakichś siepaczy w celu usunięcia "zaplutego karła reakcji" :lol:

ODPOWIEDZ