Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Miker » śr wrz 01, 2010 12:26 pm

Witam

Ad. Opal i Krzysiek podziwiam Was za dalsze ciągnięcie tej dyskusji, mi się już odechciało :roll: .
Poziom intelektualny niektórych na tym forum jest zatrważający. Najłatwiej jest śmiać się i poniżać kogoś kto postępuje inaczej niż wszyscy. Najprościej wszystko zanegować bo w ulotkach piszą co innego. Właśnie tym się różnią te dwa "obozy" na forum. Jedni myślą, drudzy łykają co im podsunie rynek. Co do hodowli gołębi to raczej nie jest to opłacalny biznes a hobby i trzeba się liczyć z wydatkami. Więc teksty typu hoduję tylko tyle na ile mnie stać są troszkę bez sensu. Albo prowadzisz hodowlę i tu są wydatki albo bawisz się i trzymasz parkę pawików. Opal dobrze przedstawił to jeszcze w innym świetle. Sugerując się światowym poziomem wiedzy RARKA sądzę że preferuje raczej to drugie rozwiązanie przytoczone przeze mnie. pozdrawiam

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 01, 2010 1:12 pm

ja nie wyśmiewam wszystkiego co koledzy piszą jest w tych postach wiele prawdy ale myślę że zwłaszcza kolega opal za bardzo idealizuje niektóre swoje poglądy każdy hodowca z jakimś pojęciem o hodowli gołębi podaje czosnek czy drożdze [w moim przypadku piwne] lecz nie przesadzajmy nad szkodliwością szczepień czy witamin syntetycznych w niektórych okresach hodowlanych jak przygotowanie do lęgów czy pierzenie podanie dodatkowo witaminy E i D jest uzasadnione prawda że 90% składnika jest wydalane z organizmu [wypełniacze] ale jak podać jedną-setną kropli witaminy bądźmy realni wypełniacze nie szkodzą zdrowiu jedynie pomagają w dawkowaniu :wink: ja stosuję vibowit także nie daję nic co sam bym nie spożył :D są plusy i minusy stosowania chemii jednak jeśli się sięga po nią w uzasadnionych przypadkach to ok ale wielu hodowców ładuje pełne torby rynkowego badziewia i chwali się przed kumplami że jego ptaki nie piją czystej wody to już nie jest zdrowe i takiego postępowania nie popieram ale moje postępowanie nie uważam za złe gdyż gołębie nie chorują a u ciebie opal podobno padło dwie sztuki krzysiek też coś wspominał o adeno[jak się mylę to popraw]i jak ja mam im wierzyć na słowo moje metody gdzie ptaki są zdrowe mam zostawić a przejąć metody hodowców którym ptaki padają gdzie sens i gdzie logika :D pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 01, 2010 1:16 pm

a jeszcze jedno z chęcią bym zobaczył wasze gołębie i gołębniki ciekaw jestem jak wyglądają ptaki hodowane w naturalny sposób może widok tych pięknie lśniących ptaków przekona mnie do sposobu hodowli proponowanej przez kolegę opala pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

Carloss
Posty: 284
Rejestracja: pt maja 22, 2009 12:55 pm
Lokalizacja: Warszawa Falenica
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Carloss » śr wrz 01, 2010 1:21 pm

Witam, Opal w dużym stopniu ma rację, choć może byc dla wielu osób postacią dosyć kontrowersyjną. Metody naturalne to mnóstwo codziennej roboty. I nie od czasu do czasu tylko codziennie. Konsekwencja i systematyka jest tu podstawą. Czasem sie poprostu nie chce, sam wiem bo próbowałem jednego i drugiego. Mimo wszystko zostałem przy naturze.
Hodowla gołębi powinna wywodzić się z zamiłowania. Jesli ktoś wpisał ją w biznesplan to ma prostą drogę do bankructwa.
Jak ktos ma ustabilizowaną hodowlę i wychodzi w przybliżeniu na zero to sukces.
Goląb jest wart tyle ile klient chce za niego zapłacić. Ja chętnie oddaję gołębie nawet za darmo, bo wazniejsze jest dla mnie by zbytnio nie przepełnić gołębnika, a nie zarobić kasę.
Karol.

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Miker » śr wrz 01, 2010 1:29 pm

Ad. Wsciekły Jakże inny jest w twoim poście ton wypowiedzi, takiej dyskusji oczekiwałem. Powiem więcej nawet w dużej mierze się zgadzam z tym co napisałeś. Gołębie bez chemii nie są niezniszczalne. Jeżeli pojawi się jakaś choroba i nie ma innej opcji ja też podaję antybiotyk.
Nikt nie każe Ci stosować tych metod, napisałem że każdy ma swój sposób na prowadzenie hodowli i jeżeli ktoś jest zadowolony to ok. Jeśli może niech się tym z nami podzieli swoimi sposobami na to aby mieć zdrowe gołębie. Co do lśniących zdrowiem ptaków to najbardziej błyszczały się gile których niestety już nie hoduję. Te które posiadam lśnią nieco słabiej ale jak się ładnie wypierzą chętnie je zaprezentuję.

Wkurza mnie tylko ton wypowiedzi typu "ja szczepię jestem super, ty nie to znaczy że jesteś głupi i zacofany". Ja osobiście chciałem się podzielić swoimi spostrzeżeniami i tylko tyle. Z chęcią czytałem zdanie innych na te tematy.
pozdrawiam

RAREK
Posty: 25
Rejestracja: wt lut 16, 2010 9:11 pm

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: RAREK » śr wrz 01, 2010 2:40 pm

Opal załóżmy ,ze miałeś tygodniówkę ,nie podałeś na czas czosnku z miodem .
Nagle w stadzie pojawia się salmonelloza .. Co wtedy :?: :?: :?:

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » śr wrz 01, 2010 3:16 pm

Witam.Tomek Stenzel napisał w jednym z artykułów,że jeżeli została przełamana bariera immunologiczna ptaka to koniecznością staje się podanie leku (chemii czy antybiotyku).Pisałem, też kiedyś ,że gdyby lekarz do,którego mam zaufanie postawiłby przede mną diagnozę:"Panie Krzysiu ma pan dwa wyjścia rozwalone przez antybiotyki podroby lub cmentarz." Wybrałbym rozwalone podroby.Tomkowi ufam.Zaleciłby antybiotyk .To bym go podał.Jednak nie winiłbym nowych chorób,przed którymi nie ma obrony,nie pisałbym o wszechobecnych zjadliwych patogenach,przed ,którymi chroni tylko szczepionka lub chemia.Winiłbym tylko i wyłącznie siebie ,że czegoś nie dopilnowałem lub nie zadbałem o ptaki tak jak trzeba.I podanie antybiotyku traktowałbym jako swoją osobistą porażkę.Czy nie popełniam pomyłek ? Oczywiście,że tak.Jestem tylko człowiekiem.Jednak MUSZĘ wiedziec na czym ta pomyłka polegała,by drugi raz takiego błędu nie popełnic.Stąd dawane na sekcje mamki warte 3 zł ,w początkach hodowli wolierowej..Stąd badania profilaktyczne.A sekcja czy badania to często koszty znacznie przekraczające wartośc padłych ptaków.Po co to robiłem ? Sami sobie na to odpowiedzcie I czy tak robią Ci wszyscy,którzy nazywają się nowoczesnymi hodowcami? Zatrudniałem najlepszych wetów w Polsce.Jednych praca mi odpowiadała,drugich nie.Rarek powołuje się na publikacje Szeleszczuka a ja poszedłem dalej.Dałem pod opiekę swoje stado weterynarzom z grupy Szeleszczuka.To kto postępuje nowocześnie ? Rarek,który tylko czyta i nie zawsze rozumie co czyta,czy ja,który zatrudniłem ludzi piszących te artykuły?
Wściekły pisze ,że padły u mnie dwa ptaki.A doskonale wie,że od 1,5 roku nie mogę się sam nimi opiekowac.Po co to pisze ? Nie wiem.Przecież tyle razy pisałem,że aby chowanie zgodnie z naturą miało sens to konieczna jest codzienna obecnośc hodowcy w gołębniku.Codzienny monitoring i systematyczna praca.Ile razy można to samo pisac ? Co do syntetycznych witamin to nie wymyślono jeszcze żadnej wiarygodnej metody pozwalającej określic czy ptak ma niedobory tych witamin czy też jest wszystko w porządku.Tylko dlatego,że nikt nie wie jakie są te prawidłowe wartości.Syntetyki przeważnie podaje się z wodą.Spragniony ptak musi wypic to co mu podasz.Ba wypije nawet truciznę.To grozi przedawkowaniem lub niedoborem.Witaminy naturalnej w warzywach nie można przedawkowac.Warzywo to nie syntetyk z wypełniaczem .To także minerały,białko oraz aminokwasy.Mnie taka wiedza wystarczyła by podjąc decyzję o rezygnacji z syntetyków.Dla nowoczesnych to nie jest żaden argument .Hodujcie sobie nowocześnie ja zostanę przy swoich metodach.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » śr wrz 01, 2010 3:19 pm

Witam.Ad. Rarek.Zapisałbym się na leczenie do AA.A ptaki oddałbym lepszemu hodowcy.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: SETER » śr wrz 01, 2010 3:42 pm

Witam,
ustosunkuję się może do postu kol. Krzyśka, ponieważ jest całkiem ciekawy...
Pisząc o hodowlach belgijskich, poza wymienieniem "ziołowego arsenału" zapomniałeś wspomnieć, że w tamtejszych hodowlach szczepi się gołębie przeciwko paramyksowirozie oraz ospie (gdyby czosnek był skuteczny w walce z PMV czy ospą, szczepienia byłyby niepotrzebne :wink: ).
Hodowca belgijski, który chce coś osiągnąć w tym "sporcie" nie może sobie pozwolić na "olanie" szczepienia z kilku powodów:
1.Gołąb z objawami ospy nie zostanie dopuszczony do lotu - tak więc nie może nic osiągnąć.
2. Gołębie, które przechorowały ospę, mogą się później nie sprawdzić na lotach (słabsza wydolność mięśnia sercowego) - zainteresowanych zagadnieniem zachęcam do artykułu pt. "Problem ospy ptasiej" zamieszczonego w czasopiśmie "Gołębnik" z września 2006 r.
3. Wystąpienie objawów PMV, całkowicie eliminuje gołębia z udziału w lotach.

Osobiście od kiedy zacząłem szczepić gołębie, nie miałem u siebie ani jednego przypadku postaci "nerwowej" PMV.
Nie ukrywam, że dwa razy miałem problem po zaszczepieniu - albo cirko, albo "wpadka technologiczna" producenta - jednak nie padł ani jeden gołąb, jednego zlikwidowałem jako nieprzydatnego do hodowli (nie chciało mi się leczyć "przeciętniaka").
Choroby "z zachodu" - ja nigdy nie miałem w gołębniku innych gołębi, niż ras polskich - jednak wirusy są kosmopolityczne :wink:
I jeszcze jedno - większość "dziadków" unikała (i unika) jak ognia chowu wsobnego, stąd też ich gołąbki mają z reguły lepszą odporność - nie stosuje się w tych "hodowlach" selekcji "na wzorzec" - czyli na cechy takie, które utrudniają tylko życie gołębiom.
Sama hodowla "dla wyglądu" jest czymś zupełnie absurdalnym z ewolucyjnego punktu widzenia - i tylko kumuluje min. geny letalne - popatrzcie na np. perukarze, szeki, współczesne kariery - takie gołębie nie mają racji bytu w np. wiejskich hodowlach - nie polecą żerować na pola, przy lekkim pogorszeniu warunków zaraz zachorują itp.
PS
Czy pamiętacie jeszcze tego chorego (już przy zakupie) kariera zakupionego przez Opala do hodowli ? - tak wygląda "selekcja zdrowotna" w jego wykonaniu ? :lol:
Kaszanka forever !!

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 01, 2010 4:59 pm

opal pisze:
Wściekły pisze ,że padły u mnie dwa ptaki.A doskonale wie,że od 1,5 roku nie mogę się sam nimi opiekowac.Po co to pisze ? Nie wiem.Przecież tyle razy pisałem,że aby chowanie zgodnie z naturą miało sens to konieczna jest codzienna obecnośc hodowcy w gołębniku.Codzienny monitoring i systematyczna praca.Ile razy można to samo pisac
to było napisane na zasadzie przykładu a chodzi w tym o to iż własnego kuzyna nie możesz nauczyć mistrzowskiej hodowli a tylko partactwa a oczekujesz od innych mających satysfakcję ze swojej hodowli gdzie gołębie są zdrowe zmiany postępowania ...........................................................................................................................................Miker ja nie twierdzę że ktoś jest zacofany gdy próbuje hodować naturalnie ale temat zaczął się posuwać za daleko chleb przecież zawiera sporo chemii spulchniacze itp do tego jest nie zdrowy dla gołębi [powoduje biegunki]ale ptaki z głodu wpieprzą wszystko to już przelało szalę stało się dla mnie śmieszne pamiętam czasy może nie tak odległe jak kol Opal ale pamiętam jak wyglądały młode w tamtych czasach jak moje młode mają tak wyglądać to ja podziękuję sposobom hodowli sprzed 20 lat żerowanie na polu jak by moje żerowały na polach to bym wszystkim łby pourywał pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » śr wrz 01, 2010 6:16 pm

Witam.Ad. Wściekły jak mogę nauczyc kuzyna jeżeli do większości hodowców na tym portalu też nie mogę trafic.On ma blisko do Płońska a tam na targu wszelkich wynalazków w bród.Reklama chemii dotarła nawet na wieś.Piszesz,że dawniej gołębiarze mieli też chore gołębie.Masz rację tak było.Dobrych,było kilkanaście procent gołębiarzy,średnich i słabych hodowców o wiele więcej.Po prostu nie miałeś szczęścia i nie trafiłeś na tych dobrych.Ja to szczęście miałem.Byłem od dzieciaka wśród gołębiarzy z wieloletnim stażem.Pradziadek,dziadek,ojciec,brat mamy a po sąsiedzku mieszkało dwóch stryjecznych dziadków.Wszyscy byli mocnymi gołębiarzami.Każdy miał dobre stado.Historia kilku ras przez nich hodowanych sięgała wielu pokoleń wstecz.Czarne wyszfance,murzyny,srebrniaki czy pocztowe przechodziły z ojca na syna.To były prawdziwe linie hodowlane mimo,że żaden z tych hodowców nigdy nie przeczytał książki o genetyce.To takie ptaki opisywały wzorce.I najpierw była rasa a potem dopiero wzorzec.U dziadka na wsi nikt nie lotował pocztowych ,nikt ich nie trenował. Gdy sąsiadowi umarł ojciec to syn postanowił zlikwidowac jego pocztowe.Szkoda mu ich było zabic,więc złapał wszystkie i jadąc z malinami na wybrzeże zabrał ptaki.Wypuścił je w Kołobrzegu.Wróciły wszystkie,całe stado.Bez treningu,bez metody na wdowca, bez dopalaczy i bez De Weerda.Od małego z wypiekami na twarzy słuchałem takich historii.A mama często mi opowiadała,że gdy miałem dwa lata to wlazłem na strych do gołębnika i tam mnie znależli gdy smacznie sobie spałem na podłodze.Dostałem rower "wyścigówkę" wymieniłem ją na gołębie,zbierałem znaczki to klasery przehandlowałem za ptaki.Babka i mama mnie ochrzaniały.Dziadek i ojciec natychmiast biegli do gołębnika by zobaczyc nowe ptaki.Nawet żona miała swoje ptaki.Na początku perukarze a potem turkoty bucharskie.Nie znała się na gołębiach ale to były jej ptaki i ja nie miałem nic do gadania.Czy teraz się dziwisz,że kocham ptaki ,które mnie rano budziły gruchaniem? Co do chleba to Tomek gdzieś o tym pisał.Teraz nie mam czasu bo zaraz jadę na montaż ale jak odeśpię to poszukam.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 01, 2010 10:01 pm

wierzę co opal że wracały wszystkie jednak sam powrót to jest za mało one muszą jeszcze wrócić szybciej niż gołębie innych kolegów a w moim oddziele lotuje ok 180 osób a to żeby wracały pierwsze trzeba czymś stymulować metoda wdowieństwa stymuluje partnera do lotu to jest tak jak by ci pokazać młodą laskę i puścić do lotu a ty wiesz że jak wrócisz to ona będzie czekać nago w łóżku to raczej też byś dostał dopalacza :lol: :lol: :lol: niedawno wysłałem koledze z forum parę gołębi które w tym roku leciały 14 razy w tym 4 loty powyżej 500 km i 2 około 800 km krzysiek pisał że w belgi to dbają o stare ptaki ale jak chcesz to możemy się po lotach przejechać do ubojni gołębi i pokażę ci ile tysięcy ptaków czeka na ubój właśnie pocztowych ale faktycznie są gołębie które zajmowały przez kilka lat szczytowe pozycje z lotów i je się zostawia do rozpłodu Polacy też tak robią to jest żadna nowość tylko że u nas funkcję rzeźni zastępują łapacze wyłapujący kilkadziesiąt tysięcy naszych z wielkim trudem wychowanych młodych a i jako ciekawostkę podam iż mój kolega jest w posiadaniu ptaka którego mu podarowałem a jest to gołąb z 1991 roku i spłodził w tym roku 3 lęgi zdrowych młodych,a i jeszcze posiada innego który w jest z 1997 roku i zrobił 14 lotów w tym sezonie i odchodzi na emeryturę jeśli ptak jest dobry to nic tego nie zmieni ale jeśli jest zły to jaki sens go trzymać w swoim stadzie pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

kudłaty
Posty: 109
Rejestracja: czw kwie 09, 2009 8:21 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: kudłaty » czw wrz 02, 2010 1:24 am

wsciekly ta historia z tym 91 to jak w filmie farinelli ostatni kastrat(polecam) :wink: :D

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » czw wrz 02, 2010 9:02 am

kudłaty pisze:wsciekly ta historia z tym 91 to jak w filmie farinelli ostatni kastrat(polecam) :wink: :D
mogę udowodnić przyjedź zobaczysz pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: krzysiek » czw wrz 02, 2010 9:42 am

Pocztowe są z reguły długowieczne. Kiedyś kilkunastoletnie , zwłaszcza samce nie były niczym wyjątkowym, więcej normalką na lotach były ptaki ośmioletnie i robiły wyniki. Miałem czerwonego 14-letniego, który był w pełni sprawny i płodny. Nie wiem, jak długo jeszcze by pociągnął, bo zabił go jastrząb. Mam 12-latka w pełni sprawnego i płodnego, w tym sezonie spisywał się świetnie jako mamka. Inny samiec, nie wyglądający na swój wiek, 94 rocznik, był płodny do ubiegłego roku. W tym roku niestety już nie zadeptuje.Kiedyś kupiłem od łapacza na wsi duńskiego oryginała, którego złapał kiedyś na locie , z kontrolką. Nie chciał go sprzedać nikomu przez 10 lat, wreszcie jednak ptak trafił do mnie, a miał już 13 lat.Był płodny jeszcze przez ponad 3 lata. Żył w moim gołębniku aż do naturalnej śmierci. Gołąb był z roku 79, zmarł w 2001.Niewiarygodne? Nikt nie musi mi wierzyć, ale to nie bajka o krasnoludkach. Ptak dożył 22lat.dzisiejsze "chemiczne" pocztowe nie mają szans na połowę tego wieku.Prawda jest, że w wielu hodowlach starsze asy lotowe zostawiane są do rozpłodu, ale te wiekowe, około 10- letnie i starsze nie były chowane na chemii. Nie dożyły by tego wieku. A skąd się biorą coraz częstsze przypadki niepłodnych samic pocztowych w wieku 2-3lat? To właśnie ta cudowna chemia. Wściekły pisze, ze widział ubojnię gołębi gdzie masowo wybijano pocztowe. Chyba na karmę dla kotów. Widziałem takie zakłady na Węgrzech i w Belgii.Kiedyś kusiła mnie ferma gołębi mięsnych w stylu zachodnim. Niestety w naszych warunkach to było nierealne, jednak postanowiłem się przekonać jak to wszystko wygląda, więc i ubojnie zwiedziłem. Biją tam masowo, ale młódki ras opasowych lub ich mieszańce, czasami też były to krzyżówki niektórych ras z pocztowymi.Zawsze były to ptaki 4-tygodniowe. Nigdy sztuki dorosłe. Seter napisał, że starzy hodowcy wiejscy unikają chowu wsobnego. Ja obserwuję coś zgoła przeciwnego. Unikają wprowadzania do stada sztuk kupowanych na targu. Jeśli muszą, dobierają coś ze ścisłego kręgu znajomych, bo w ten sposób unikają zarażania ptaków chorobami. To przez modę na nowe rasy i kupowanie ptaków na giełdach i wystawach padło mnóstwo wiejskich hodowli. Jest w mojej miejscowości hodowca pocztowych ozdobnych. Zaczynał od pary kupionych na Węgrzech na początku lat siedemdziesiątych ptaków czystej linii Fabry. Nabywał też od mojego ojca ptaki, gdy staruszek przestał lotować. Wszystkie niemal ptaki ma w pokrewieństwie, od początku hodowli ma rodowody i potrafi udokumentować rodziców, dziadków, pradziadków, rodzeństwo itp. To w dalszym ciągu czystych linii ptaki Fabry, Bricoux i Sion lub krzyżówki w obrębie tylko tych linii ( ras, jak twierdzą niektórzy). Do dzisiaj utworzył linie na kolor. zaczynając od niebieskich i grochów ma do dzisiaj wszystkie kolory: niebieskie i grochy, szymle, czarne, tigry, płowe i płowe grochy, czerwone recesywne i dominujące, ostatnio czerwone z białymi pasami.Przez ten czas dopuścił do stada tylko kilka obcych samic ( 3lub 4), reszta jest w pokrewieństwie. Najlepszy lokalny hodowca wywrotków ( ostatnio nawróciłem go na bije, jest zachwycony lotem tadżyków)ma kilka par z koloru( wejfry i sroczki średniodziobe), wszystko w pokrewieństwie, chociaż wciąż jeździ po wsiach i czasami dokupuje, ale tylko rewelacyjne wywrotki.Podobnie hodowcy stawaków polskich. Co ciekawe, ptaki od pokoleń w chowie wsobnym żerują w polu, są długowieczne i długo płodne. Ostatnio widziałem 14-letniego stawaka w pełni sił i kupiłem po nim młódka.Człowiek, który nauczył mnie wszystkiego co wiem o gołębiach, nieżyjący już niestety Józef Walęcki z Koźminka hodował stralsundzkie. Miał je nieprzerwanie od 1927roku. Z narażeniem życia przetrzymał 2 pary przez okupację, chociaż na terenach włączonych do Rzeszy Polakowi za hodowanie gołębi groził obóz lub nawet rozwałka od ręki.Miał najlepsze stralsundzkie w Polsce, po młódki zgłaszali się hodowcy z Kielc, Rzeszowa i Radomia, zapisywali się po nie jeszcze w poprzednim sezonie.Powtarzał do znudzenia, że stralsundzki MUSI być chowany w pokrewieństwie, z doboru obcych osobników nic się nie osiągnie, chyba że przypadkiem.Czasami dobierał jakiegoś ptaka z obcych, zawsze z najlepszych hodowli i wnikliwie sprawdzał , jakich ten gołąb ma przodków, jakie rodzeństwo i potomstwo.Rzadko coś wybrał, płacił wtedy bez targowania. Takiego ptaka dawał zawsze na ścisłe pokrewieństwo przez kilka pokoleń, tworzył linie o pożądanych cechach, młode nadzwyczaj ostro selekcjonował. Jego stralsundzkie były doskonałymi lotnikami. Szły w zakrycie, a lot 4-5 godzin to była normalka. Były przy tym dobrymi mamkami. Specjalnie używał je jako mamki dla bocianów kostkowych ( czyli berlińskich długich).

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » czw wrz 02, 2010 2:01 pm

oj krzysiek właśnie z takiej ubojni przywiozłem 4 lata temu kilka gołębi na próbę jeden był niezły reszta do niczego ale nie oto chodzi pocztowe ubijane są po sezonie lotowym przez ok 2 tygodnie jeśli twoje wizyty nie były na przełomie pażdziernika i listopada to faktycznie nie było pocztowych na ubojni zresztą odbija się to na allegro zobaczysz ile orginałów z rodowodami w tym momencie przybywa :lol: :lol: pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » czw wrz 02, 2010 2:56 pm

Witam.Ad.Wściekły.Gdy zapisywałem się do Związku to nie rozróżniałem pojęc,hodowca czy gołębiarz.Dla mnie nie było różnicy.Hodowałem ptaki to byłem hodowcą a ponieważ były to gołębie to niektórzy nazywali mnie gołębiarzem.Teraz widzę tę różnicę bardzo wyrażnie.Widzę zaciekłą rywalizację,brak koleżeństwa,oszustwa na wystawach,widzę wieczny pośpiech i parcie na wyniki i puchary.Nawet Ty kilka razy napisałeś ,że nie mogę tak postąpic jak radzisz bo będę miał sezon w plecy.No i co z tego.Gdzie Ci się śpieszy ? Nawet gdy stracisz dwa czy trzy sezony to świat się nie zawali.A ptaki będą silne i zdrowe i odwdzięczą się takim potomstwem. Teraz się hoduje inaczej.Szybko i bez głowy.Teraz się produkuje masy zbędnych ptaków bo regulaminy lotów to wymuszają.Bo tak robią inni.Bo inaczej nie mam szans na wynik.A ja mam w nosie wyniki.Osiągnięte kosztem zdrowia i nadmierną eksploatacją.Ja w pełni popieram hodowców,którzy są za specjalizacją w lotach.Ptaki na dystanse krótkie,średnie czy maratony.I ta specjalizacja powinna dotyczyc w pierwszym rzędzie hodowców.Bo nie da rady byc dobrym we wszystkim.Bo co jest do wszystkiego to jest do niczego.Tak powstają też zdegenerowane rasy gołębi ozdobnych.Seter pisał,że dawniej gołębiarze hodowali tylko poluchy ,żerujące w polu.A ja napiszę,że przerażenie mnie ogarnia gdy widzę na wystawie sto srebrniaków ocenionych na 89-91 pkt.Srebrniaków,które są naszą rodzimą rasą.Srebrniaków,których stada widziałem na setkach dachów.Większośc z tych wystawionych srebrniaków mój dziadek by uznał za braki.Za totalny niewypał.To hodowcy pokroju Setera hodują takie braki.Nowoczesny Seter za błąd uważa chów wsobny.Bo poczytał o faraonach bo jego tata nic nie osiągnął krzyżując dwa spokrewnione króliki.A ja nigdy nie bałem się chowu wsobnego.Bo tak chowali gołębie od wieków w mojej rodzinie i tego mnie nauczyli.Nauczyli mnie jak hodowac zdrowe i silne gołębie .Bo tylko tak można stworzyc dobre linie,szczepy czy rody.Bo tylko ciągłośc zdrowia w danym stadzie pozwala na kontynuację linii czy rodu.Z chorymi i słabymi nie osiągniesz nic.Ostra selekcja piszecie.Inaczej się nie da.Zgadza się.Ale ostra selekcja powinna byc na początku.Jeżeli przez kilka lat nic nie osiągnąłeś i w dalszym ciągu produkujesz tyle braków,że musisz prowadzic ostrą selekcję to jesteś frajer a nie hodowca.Bo nie stworzyłeś linii ,tylko w dalszym ciągu jesteś w punkcie wyjścia.Bo dobra hodowla to wyrównane stado o dużej koncentracji dobrych genów.Tu braki to kilka procent.I te kilka procent lądowało kiedyś w garnku.Bo stare ptaki dobre geny przekazują na potomstwo i tak jest od wielu lat.To jest dopiero linia czy ród.I tak kiedyś hodowali.Tak poprawiano pokrój i tworzono nowe rasy.Teraz pytam czołowych hodowców czy ich ptaki są czyste genetycznie jeżeli chodzi o kolor.Oni patrzą na mnie jak na idiotę i nie wiedzą o co pytam.Pozdrawiam takich hodowców a ja proszę by nazywano mnie gołębiarzem bo nie chcę byc kojarzony z takimi hodowcami.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
dred
Posty: 357
Rejestracja: sob kwie 08, 2006 7:33 pm
Lokalizacja: Strzyżów nad Wisłokiem
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: dred » czw wrz 02, 2010 5:35 pm

CYRK NA KÓŁKACH TO MAŁO POWIEDZIANE. Panowie zajmijcie się swoimi hodowlami a mniej czasu spędzajcie przy kompie :D Pozdrawiam Paweł Z.

placek
Posty: 119
Rejestracja: pn lip 13, 2009 1:05 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: placek » czw wrz 02, 2010 5:57 pm

Panowie!!! czy na tym forum musi być jak w polityce?
Każdy ciągnie wózek w swoją stronę i na siłę wmawia innym co jest dobre a co nie.
Każdy ma prawo a nawet powinien pisać o swoich doświadczeniach a inni nie powinni z tego powodu go obrażać. Wystarczy wyrazić swoje poglądy na dany temat i tyle. Po co te posty które nic nie wnoszą do tematu tylko naskakują na innych? Czemu to służy?
Forum powinno być pomocą dla początkujących hodowców (takich jak ja) a ''starzy wyjadacze'' służyć radą i pomocą. Zamiast tego są wieczne spory a tematy kończą się kłótnią i obrazą. Po co to wszystko?
Czy nie można przyznać racji lub podać argumenty przeciw i dalej dyskutować w kulturalny sposób?

Mam nadzieję, że w końcu będzie jako taki porządek na forum bo ciężko jest cokolwiek zapamiętać i zrozumieć jeśli się czyta takie merytoryczne przekładańce.
Pozdrawiam i życzę wszystkim aby to forum wreszcie stało się kopalnią wiedzy o gołębiach.

PS. Panie Krzysztofie, nie warto się angażować w zaczepki. Zazdroszczą Panu wiedzy i doświadczenia a ich jedynym kontrargumentem jest obelga. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w dalszym ''nawracaniu'' na naturę.

Zjak
Posty: 1676
Rejestracja: pn gru 11, 2006 6:47 pm
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Zjak » czw wrz 02, 2010 6:29 pm

Panowie! to co się wyprawia tutaj na forum to przekracza ludzkie pojęcie. Temat miał dotyczyć szczepień, a zakończył się tym co widać.

Wieczorem będę rozmawiał z Administratorem i zapadną decyzje.

Kolego opal - możesz mnie nie straszyć bo nie mam zamiaru się bać.

Pozdrawiam

Moderator
golebie.wombat.fc.pl

Zjak
Posty: 1676
Rejestracja: pn gru 11, 2006 6:47 pm
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Zjak » ndz wrz 05, 2010 10:34 pm

W związku z powstałą sytuacją, niekulturalnego zachowania na forum, zostały podjęte następujące decyzje:

- SETER - czasowo zbanowany
- wscekly4405 - ostrzeżenie

Administrator podejmuje decyzje samoistnie i niezawiśle. Proszę nie zakładać wątków z wyjaśnieniami, pytaniami itp. bo pozostaną bez odpowiedzi i będą usuwane.

Proszę zachować wzajemne poszanowanie i życzliwość.

Pozdrawiam
Moderator
golebie.wombat.fc.pl

Zablokowany