Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » pt sie 13, 2010 2:09 pm

to może jeszcze coś napisz o masonach iluminatach wolnomularzach i templariuszach :D co do stosowania szczepionek na ospę mycoplazmozę i salmonellozę to da się bez nich hodować gołębie jednak co do PMV to już bym się zastanawiał nad odstawieniem tej szczepionki i szczepień na salmonellozę nie trzeba powtarzać moim zdaniem raz zaszczepione ptaki mogą się uodpornić na kilka lat miałem kilka lat temu salmonellozę odeszłem całkowicie od szczepień przez dwa lata nie szczepiłem gołębi niestety musiałem wyjechać do pracy nie byłem w domu 2 miesiące a opieka ojca polegała tylko na karmieniu i wymianie wody po powrocie stwierdziłem iż gołębie chorują na salmonellozę wyrzuciłem kilka obcych gołębi z gołębnika które w czasie nie obecności zadomowiły się w moim gołębniku ale nie oto chodzi więc przejdę do sedna sprawy otóż zachorowały ptaki które nie były szczepione czyli młode i roczne starsze nawet się nie przykuliły stąd mój wniosek że wcześniejsze szczepienia przyniosły jakąś korzyść
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pt sie 13, 2010 2:27 pm

Witam.I sam potwierdzasz spiskową teorię dziejów.Przecież każdy podręcznik,każdy wet stanowczo twierdzi,że szczepic trzeba przynajmniej raz w roku a najlepiej dwa razy.A sam twierdzisz,że to niepotrzebne.Czyli ktoś tu kłamie i wciska nam kit.Po to by tych szczepionek sprzedac jak najwięcej.A jeżeli kłamie w jednym temacie to dlaczego ma mówic prawdę w pozostałych sprawach.Twierdzisz,że zdrowe ptaki to efekt wcześniejszych szczepień.A ja twierdzę ,że ptak,który miał kontakt z wirusem i jego układ odpornościowy wytworzył antyciała też nie zachoruje mimo,że nie był szczepiony.Więc po co szczepic? I narażac ptaki na złe szczepionki i nieznane skutki uboczne takich szczepień.Ponadto gdzie konsekwencja w działaniu ? Jeżeli szczepię to znaczy,że wierzę ,ze tak jest prawidłowo i szczepionki są skuteczne.Wtedy szczepię na wszystkie podstawowe choroby.Jednak gdy nie mam zaufania do szczepionek to nie szczepię wcale(nawet na paramyxo) bo wiem,że nic to nie da a mogę tylko ptakom zaszkodzic.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: SETER » pt sie 13, 2010 9:58 pm

opal pisze: Ad.Seter.Poraża Cię mój elementarny brak wiedzy? W takim układzie proponuję szczepienie.Jednak nie mam pojęcia czy wymyślili już szczepionki na wyeliminowanie złośliwości i głupoty.
Czy ty potrafisz napisać chociaż jedną merytoryczną wypowiedź, w której nie obrażasz/ubliżasz komuś przy okazji ?
opal pisze: Przykład cirko całkowicie bez sensu.Przecież czy stosujesz szczepienia czy nie ,ptak i tak na cirko czy adeno ,może zachorowac.
Przypominam panu "inteligentnemu inaczej" w jakim kontekście pisałem o np. cirkowirozie (czytałeś w ogóle moją wypowiedź, czy też zobaczyłeś, że pojawił się "seter" - więc chciałeś sobie poobrażać na odległość ?).
opal pisze: Więc przypominanie,że dawniej nie było adeno i cirko nic do sprawy nie wnosi.
Wnosi i to dużo - zakażenie cirkowirusami obniża odporność, a także wpływa niekorzystnie na skuteczność szczepień - tzw. odpowiedź immunologiczną (poszczepienną).
Zresztą specjalnie wkleiłem wypowiedź naszego forumowego kolegi odnośnie cirkowirozy, aby nie być gołosłownym.
opal pisze: Ponadto ,jeżeli jesteś takim zwolennikiem szczepionek to dlaczego nie szczepisz na wszystkie choroby?
Po co ? - wystarczy przeciwko paramyksowirozie, a u "pocztowców" również (ewentualnie) ospie.
Dawniej szczepiłem "Salmovirem" z prostej przyczyny - był sprzedawany w "poręcznych" fiolkach (na 20 szt. - w małych hodowlach w sam raz) - obecnie po serii "wpadek" producenta owej szczepionki, szczepię "Columbą" i (na szczęście) nie ma problemów.
opal pisze: Czyżby w Twoich okolicach nie występowała bakteria salmonelli ? Ani inne choroby(ospa,mycoplazmoza) ?
Owszem, ok. 95% "pocztowców" z miejscowej sekcji "przerabiało" w tym sezonie ospę - nie chorowały tylko tym, którzy zaszczepili.
Poczytaj sobie troszeczkę o ospie, a dowiesz się dlaczego gołębie, które ją przechorowały raczej nie sprawdzą się później w lotach (mowa o pocztowych).
W dobrze prowadzonej hodowli salmonelloza występuje sporadycznie (albo i wcale) - więc po co mam przeciwko niej szczepić ?
opal pisze: Proponuję najpierw poczytac o szczepieniach i ich skutkach ubocznych i dopiero zabierac głos w dyskusji.Silny układ odpornościowy nie zabezpieczy ptaka przed wirusem ale pozwoli na bezobjawowe autoszczepienie.
Jeżeli potrafisz wywołać takie "auto-szczepienie" bez użycia szczepionki, to opatentuj to - może dostaniesz nagrodę Nobla :wink: - życzę powodzenia w badaniach "naukowych" :lol:
opal pisze: Czyżby w kabinie nie było pocztowych zarażonych ospą czy salmonellą ? I czy zarażenie tymi chorobami nie ma wpływu na wynik lotu?
Owszem są - stąd częste problemy ze zdrowiem gołębi po lotach - a dlaczego nie chorują wszystkie ? - to proste - zarażone gołębie mogły np. być tylko w jednej kabinie (reszta zdrowa) - część gołębi może w ogóle nie zachorować.
Naukowcy twierdzą, iż niewielki procent ludzi jest naturalnie odporny np. na wirusa HIV.
Na dżumę umierało nawet 70-80% populacji - reszta nie chorowała wcale - taka naturalna odporność - no, ale wymarły miliony.

Szczepienie (ospa) bądź zakwaszanie wody, immunostymulatory itp. (salmonelloza) - jak najbardziej wskazane.
opal pisze: Dlaczego boimy się tylko paramyxo? Przecież już umiemy sobie z tym wirusem dawac radę.To nie lata 80-te gdzie padały całe loty a hodowca i weterynarz był bezradny.
Gołąb, który złapie "kręćka" jest praktycznie "unieruchomiony" na cały sezon rozpłodowy/lotowy - przez ok. rok po przechorowaniu występuje nosicielstwo wirusa - odpowiedzialny hodowca nie sprzeda takiego gołębia przez co najmniej 10-12 mies po przechorowaniu.
O teraz pomyśl - warto szczepić przeciwko PMV, czy też nie ?
opal pisze: A ja zawsze będę miał wątpliwości czy gołębia ,który był leczony na salmonellozę kupic i dac do rozpłodu.A przy paramyxo takich wątpliwości nie mam.Więc w czym problem ?
W czym problem ? :lol: - patrz wyżej :lol: (min. o tym pisałem w kontekście braku elementarnej wiedzy) - nosicielstwo wirusa się kłania, nosicielstwo.
opal pisze: Przyznam,że nie rozumiem.Ponadto tylko niewielu gołębiarzy szczepi swoje ptaki.Niektórzy nawet nie słyszeli o takich szczepionkach.A tych gołębiarzy jest dużo więcej niż profesjonalnych hodowców.To dlaczego ich ptaki są zdrowe ?
Z tym zdrowiem, to bywa różnie :wink: - np. ja znam kilka przypadków, gdzie nieszczepione przeciwko PMV gołębie się pochorowały (np. u jednego naszego forumowego kolegi :wink: ) - nie wspominając o niektórych "hodowlach" wiejskich, gdzie (na "kręćka") padły wszystkie (albo np. połowa stada) gołębie (przeważnie nieumiejętnie leczone, albo nie leczone wcale).
opal pisze: A tak nie wiedzą,że istnieje paramyxo,cirko czy adeno i żyją sobie zdrowe i nieświadome zagrożenia.
Nie wiem czy mają taką świadomość :wink: - ale myślę, że nie chorują, ponieważ nie miały kontaktu z którymś z tych wirusów.
PS
Szczepionki nie zabezpieczają w 100-procentach przed chorobą - ale na 100% to wiem tylko dwie rzeczy - iż kiedyś umrę, oraz, że nie uniknę płacenia podatków :wink:
Pozdrawiam
Kaszanka forever !!

Garłacze :)
Posty: 580
Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:37 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Garłacze :) » pt sie 13, 2010 10:23 pm

Widzę że jednak jest ktoś na tym forum kto ma podobne zdanie na temat szczepionek jak ja. :)
W.K

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pt sie 13, 2010 11:29 pm

Witam.Seter myślę,że obaj powinniśmy się zaszczepic na wirusa złośliwości. :lol: :lol: :lol: I wtedy będzie ok.Nie chce mi się dużo pisac, bo jestem bardzo zmęczony.Opiszę tylko sytuację gdy kręciek pokazał się w Polsce.Masakra i panika.Tak bym scharakteryzował ten okres.Co miało zdechnąc zdechło.Co pokonało chorobę to żyło nadal(mimo braku szczepień) i wydało na świat następne pokolenia zdrowych i uodpornionych na wirusa gołębi.I zaryzykuję tezę,że zdecydowana większośc gołębi (jak nie wszystkie) w swoim życiu się z tym wirusem zetknęła a mimo to nie zachorowała.Najlepszym przykładem potwierdzającym te przypuszczenia są gołębie miejskie.W latach 80-tych wirus je zmasakrował.Na każdym placyku w Warszawie było widac fikające ptaki.Jednak te,które przeżyły były już uodpornione ,to właśnie było to słynne autoszczepienie.I takie było ich potomstwo.Populacja się odrodziła.A nic mi o tym, nie wiadomo by gołębie miejskie były chronione szczepionkami.Może wytłumaczysz mi ten fenomen.Więc nagroda Nobla nie dla mnie tylko dla matki natury,że tak mądrze to urządziła.Pozdrawiam.Ps.A Twój i Dreda przykład( zła jakośc szczepionek) tylko mnie utwierdza w tym by do szczepień podchodzic bardzo ostrożnie.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: SETER » sob sie 14, 2010 10:03 am

opal pisze:.Opiszę tylko sytuację gdy kręciek pokazał się w Polsce.Masakra i panika.Tak bym scharakteryzował ten okres.Co miało zdechnąc zdechło.Co pokonało chorobę to żyło nadal(mimo braku szczepień) i wydało na świat następne pokolenia zdrowych i uodpornionych na wirusa gołębi.
I tu się niestety mylisz - gołębie, które przechorowały PMV (i przeżyły) nabywają odporność na jakiś czas (kwestia dyskusyjna na jak długo) - podobnie jak w wypadku szczepień.
Natomiast potomstwo tych gołębi w dalszych pokoleniach nadal jest narażone na zakażenie - gdyby to co piszesz było prawdą (wielopokoleniowa odporność po przechorowaniu) to problem z tą chorobą nie powtarzał by się co roku w różnych hodowlach.
opal pisze: I zaryzykuję tezę,że zdecydowana większośc gołębi (jak nie wszystkie) w swoim życiu się z tym wirusem zetknęła a mimo to nie zachorowała.Najlepszym przykładem potwierdzającym te przypuszczenia są gołębie miejskie.W latach 80-tych wirus je zmasakrował.Na każdym placyku w Warszawie było widac fikające ptaki.Jednak te,które przeżyły były już uodpornione ,to właśnie było to słynne autoszczepienie.I takie było ich potomstwo.
Gdzieś pod koniec lat 90-tych albo 2001-2002 (już nie pamiętam) PMV zmasakrowała populację gołębi miejskich w Zamościu - śmiałe teorie wysuwasz, niestety to tylko teorie.
Przypadki zachorowań gołębi miejskich ma PMV zdarzają się co roku - fakt, że nie w formie "epidemii" ale jednak - o ile sobie dobrze przypominam, to ktoś na forum prosił o pomoc w odratowaniu takiego chorego na PMV gołąbka.
opal pisze: Populacja się odrodziła.A nic mi o tym, nie wiadomo by gołębie miejskie były chronione szczepionkami.Może wytłumaczysz mi ten fenomen.
Patrz wyżej - cześć gołębi mogła być naturalnie odporna - ale to tylko kilka/kilkanaście procent całej populacji.
opal pisze: Ps.A Twój i Dreda przykład( zła jakośc szczepionek) tylko mnie utwierdza w tym by do szczepień podchodzic bardzo ostrożnie.
Słyszałem o przypadku, że facet wypił "piwo" z butelki i o mało nie umarł - w browarze ktoś przez pomyłkę wlał tam jakiś środek odkażający - nie znaczy to, że mam zrezygnować z piwa :wink: - ze szczepieniami podobnie.
Pozdrawiam
Kaszanka forever !!

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » sob sie 14, 2010 10:25 am

Witam.Jeszcze wrócę do Twojego postu Seter.Napisałeś:"nie wiem czy mają taką świadomośc -ale myślę,że nie chorują ponieważ nie miały kontaktu z którymś z tych wirusów".
To według Ciebie wyjaśnia brak chorób w niektórych stadach.A jak wytłumaczysz fakt,że w nieszczepionym stadzie,tylko kilka gołębi zachoruje.Pozostałe nawet się nie skrzywią.W stadzie,które nigdy nie było szczepione.Gołębiewski napisał o 10% chorujących ptaków.Statystyki opisują to różnie.Ale nigdzie nie spotkałem się ze stwierdzeniem,że choruje 100% stada.Chociaż pewne jest ,że w takim przypadku 100% stada ma kontakt z tym wirusem.Moim zdaniem jedyne wyjaśnienie jest takie ,że chorują tylko ptaki ze słabym układem odpornościowym.Pozostałe mimo kontaktu z wirusem nie wykazują żadnych oznak choroby.I co najważniejsze te pozostałe ptaki są już na wirusa uodpornione.To jest właśnie to wyśmiewane przez Ciebie autoszczepienie.Pozostałe Twoje argumenty prezentują podobny poziom.I wmawianie mi braku elementarnej wiedzy wywołuje u mnie nie irytację tylko zdziwienie.Jak osoba uważająca się za dobrego hodowcę,może miec tak małą wiedzę i wyciągac tak nietrafne wnioski z obserwacji.Idąc za Twoim tokiem rozumowania to w przypadku gdy mieliśmy wirusa w stadzie powinniśmy wyłączyc z lęgów wszystkie ptaki na rok.Bo mamy długotrwałe nosicielstwo.Spytaj Gołębiewskiego czy tak właśnie postąpił.I jeszcze jedno.Przy salmonelli istnieje możliwośc zarażenia zarodka już w jajku.Przy kręcku takiej możliwości nie ma.I nie wiem po co na forum ozdobnych bez przerwy wałkujemy sprawę lotów.Aby zamknąc sprawę to moim zdaniem w danej kabinie też nie wszystkie ptaki zachorują.Zachorują na bank tylko te ze słabą odpornością. Sprawa dżumy jest prosta.Poziom higieny,złe warunki mieszkaniowe,plaga szczurów ,złe odżywianie ,kompletny brak wiedzy na temat chorób oraz niski poziom wydajności układów odpornościowych ludzi tego okresu zebrał takie makabryczne żniwo.Jednak epidemie te wygasały samoistnie.Nikt wtedy nie szczepił a mimo to ludzkośc przetrwała.I tu różnimy się najbardziej.Ty myślisz tak jak większośc ludzi.Jak Ci ludzie,którzy dają się omamic reklamom rożnych leków i szczepionek.Twierdzisz,że to leki i lekarze przyczynili się do wydłużenia ludzkiego życia.I poprawienia zdrowia ogółu ludzi.Ja twierdzę co innego.To nie leki ani lekarze tylko poprawa warunków w jakich żyjemy(kanalizacja,bieżąca uzdatniana woda pitna,odpowiedni metraż dobrze doświetlonych mieszkań,walka z plagą szczurów),to lepsze odżywianie,to poprawa higieny oraz uświadamianie ludzi w jaki sposób unikac zarażenia chorobami spowodowały,że ludzie są zdrowsi i żyją dłużej.Czyli reasumując to nie leczenie jest tym panaceum na zło to zapobieganie to świadoma profilaktyka zdziałała tak wiele.A lekarze i ich leki? W dalszym ciągu błądzą po omacku i w wielu chorobach bezradnie rozkładają ręce(aids,rak,śpiączka,zawały serca,ebola, przeziębienie,katar i inne wirusówki ).Czytałem o szczepieniach i szczepionkach bardzo dużo.I przemyślałem wszystko.To cudowne działanie szczepionek w wielu przypadkach to jedna wielka ściema.Stosują szczepienia tam gdzie choroba ustępuje już samoistnie a potem trąbią na cały świat,że choroba ustąpiła bo zastosowano szczepionki.Szczepią tam gdzie praktycznie nie ma zagrożenia(świńska grypa) a potem kreują się na zbawców ludzkości.Pic na wodę , odpowiedni marketing połączony z nachalną reklamą robią ludziom z mózgów wodę.Seterku jak potrząsasz głową to słychac chlupotanie? Bo może i Ty masz już wodę zamiast mózgu?(to ten wirus złośliwości).Zakładali,że na szczepionce na świńską grypę zarobią 2 miliardy.Dzięki takim ja Ty zarobili 20 miliardów.A jakie będą skutki uboczne tych szczepień to dopiero czas pokaże.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » sob sie 14, 2010 10:28 am

Witam.Naturalna odpornośc to wytwór Twojej wyobrażni.Jest tylko silny układ odpornościowy.I by się uodpornic to trzeba się najpierw zetknąc z wirusem i wytworzyc antyciała..I żeby raz na zawsze prawidłowo pokazac moje stanowisko to napiszę wyrażnie.Sama idea szczepień jako elementu profilaktyki (zapobiegania) jest bardzo dobra.Jednak żyję na tym świecie już dostatecznie długo by zauwazyc,że głupota i pazernośc ludzka potrafi nawet najlepsze pomysły zamienic w gówno.Znalazło się kilku takich co zauważyło,ze nikt nie robi badań dotyczących skuteczności szczepionek i ich ubocznych działań.A gdy nie ma ścisłej kontroli to jest okazja do zarobku.Nawet więcej,można tanim kosztem produkowac placebo czy inne mało skuteczne gówna bo i tak nikt tego nie sprawdza.Jak zmusic ludzi by się szczepili.Po pierwsze trzeba wyolbrzymic zagrożenie by ludzie zaczęli bac się choroby.Wtedy będą się szczepic.A gdy to przestaje działac?Wtedy nie ma wyjścia.Trzeba przekupioc odpowiednich urzędników by wydali rozporządzenia o obowiązkowych szczepieniach.I tak właśnie się dzieje.Najpierw korumpuje się kilku naukowców i znanych lekarzy,którzy powiedzą dokładnie to co chce dany koncern.Potem wystarczy produkowac i liczyc zyski.Tak jest ze wszystkimi szczepionkami.Wiele z nich już dawno jest niepotrzebne ponieważ konkretna choroba już dawno przestała byc zagrożeniem.Po prostu wiemy jak jej zapobiegac.Jednak szczepienia są albo obowiązkowe albo zalecane.Podobnie jest z chorobami ptaków.Stosunkowo nowe choroby jak paramyxo jeszcze budzą w nas lęk.Te znane od wieków uważamy za mniej grożne.Stwierdzamy,że umiemy tak hodowac by ptaki na te choroby nie chorowały.Umiemy,czy tylko nam się tak wydaje?.Bez przerwy ktoś pisze "moje gołębie,srają na zielono ,schną i padają".Co mam podac pyta taki delikwent.?Jeden powie zaszczep,drugi doradzi antybiotyk a ja odpowiem zapobiegaj.Poczytaj co robic jak hodowac by nie miec tego problemu.Stwórz ptakom takie warunki by ich układ odpornościowy był wydolny i z ostry jak żyleta.A szczepienia i antybiotyki to musztarda po obiedzie.Mleko już się wylało.I tak jest z wszystkimi chorobami.Czy to bakteryjnymi czy wirusowymi.Choroba wtedy się rozwinie gdy dopuści do tego hodowca.Są choroby na które ani antybiotyk ani szczepienia nie działają.Jednak założę się,że jeszcze za mojego życia paru mądrali wymyśli cudowne szczepionki i będzie na tym zarabiało dobre pieniądze.A choroba jak była tak dalej będzie i nikomu nie będzie zależało by ją całkowicie wyeliminowac.Bo wtedy nie będzie zarobku. Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony sob sie 14, 2010 12:38 pm przez opal, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: SETER » sob sie 14, 2010 12:25 pm

opal pisze:Napisałeś:"nie wiem czy mają taką świadomośc -ale myślę,że nie chorują ponieważ nie miały kontaktu z którymś z tych wirusów".
To według Ciebie wyjaśnia brak chorób w niektórych stadach.A jak wytłumaczysz fakt,że w nieszczepionym stadzie,tylko kilka gołębi zachoruje.Pozostałe nawet się nie skrzywią.W stadzie,które nigdy nie było szczepione.
Gołębiewski napisał o 10% chorujących ptaków.Statystyki opisują to różnie.Ale nigdzie nie spotkałem się ze stwierdzeniem,że choruje 100% stada.
Mnie również (gdy dopiero zaczynałem) gołębie zachorowały na PMV - objawy (skręty szyi, biegunka itp.) były widoczne u 14 gołębi - pozostałe 2 szt. nie miały objawów (brak biegunki, itp.) - ale i u tych sztuk wpłynęło to ujemnie na pierzenie (choroba pojawiła się na jesieni) - oczywiście gołębie te były nieszczepione .
W różnych stadach choroba przebiega różnie - zależy od kondycji gołębi, ogólnej odporności, zakażeń "towarzyszących", szczepu, oraz tzw.zjadliwości wirusa.
Były stada (nawet bardzo zadbane), w których padało na "kręćka" - 50% a nawet więcej gołębi - ciekawe, czy gdyby to było twoje stado, również machnął byś ręką na te "zdechlaki" (uwzględniając fakt, iż sam leczyłeś antybiotykami o niewiadomym składzie, kariera-zdechlaka sprowadzonego z Węgier - zapomniałeś już, czy mam znowu podać ten twój cytacik ?).
A pamiętam jeszcze, jak hodowców stosujących ostrą "selekcję zdrowotną" porównywałeś do hitlerowców.
Mnie wystarczy, że szczepienie zabezpiecza gołębie powiedzmy w 90-ciu procentach.
opal pisze: I wmawianie mi braku elementarnej wiedzy wywołuje u mnie nie irytację tylko zdziwienie
Mnie dziwi fakt, że osoba czerpiąca wiedzę na temat chorób gołębi, z artykułów publikowanych min. w "Gołębniku" pisze, że nie ma obaw co do włączenia do stada gołębia po PMV.
Czytać i nie rozumieć, albo interpretować po swojemu - to jest dopiero ciekawostka.
opal pisze: Idąc za Twoim tokiem rozumowania to w przypadku gdy mieliśmy wirusa w stadzie powinniśmy wyłączyc z lęgów wszystkie ptaki na rok.Bo mamy długotrwałe nosicielstwo.Spytaj Gołębiewskiego czy tak właśnie postąpił.
Nie pisałem nic takiego - manipulujesz faktami i naciągasz je do swojego "widzimisię".
Pisałem natomiast, że w przypadku "złapania" wirusa PMV chore gołębie nie nadają się do lotów/rozpłodu (chyba oczywiste dlaczego ? - jeżeli nadal nie rozumiesz, to postaram się to narysować).
To, że po przechorowaniu PMV, występuje u gołębi nosicielstwo, wiem dopiero od kilku lat - wątpię, aby kol. Gołębiewski wiedział o tym w latach 80'tych, czy nawet 90'tych - ponieważ nawet obecnie nie jest to hodowcom powszechnie wiadomym - pisałem zresztą o sprzedaży gołębi z nosicielstwem wirusa po przechorowaniu.
PS
Opal - to co piszesz czasem na forum, to wiedza godna "wiejskiego filozofa" - ciekawe tylko, czy namawiając hodowców do nie szczepienia gołębi, potrafił byś ponieść odpowiedzialność w przypadku, gdyby ich gołębie zachorowały - np. na PMV.
Osobiście uważam, że ryzyko powikłań poszczepiennych jest dużo mniejsze w stosunku do nie szczepienia w ogóle - dlatego sam szczepię gołębie.
Kaszanka forever !!

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » sob sie 14, 2010 1:08 pm

Witam.Po pierwsze przeczytaj mój poprzedni post bo go uzupełniłem.Po drugie nigdy nie leczyłem kariera przywiezionego z Węgier i to antybiotykiem o nieznanym składzie.To jeden z przykładów Twoich manipulacji i bezczelnych kłamstw.Domyślam się o którego kariera Ci chodzi.Jednak był to ptak zakupiony w Polsce i nie ja go leczyłem a Tomek Stenzel jeden z najlepszych weterynarzy jakich znam.Skąd pomysł,że Tomek używał antybiotyków o nieznanym składzie.? Czyżbyś insynuował,że Tomek leczy De Weerdem?Nawet na święta ten karier pojechał do Tomka do domu.I wiesz co, Tomek od razu zapowiedział,że leczenie słabo rokuje.Ptak padł ,mimo leczenia i różnych zabiegów(nawet chirurgicznych) ale ja do nikogo nie mam o to pretensji.Zaryzykowałem kupując chorego ptaka i przegrałem batalię o jego zdrowie.Reszta to wytwór Twojej chorej wyobrażni i efekt wyciągania błędnych wniosków z tego co przeczytasz.Zmieniasz fakty i dopasowujesz je do swoich bzdurnych teorii.I to jest Twój największy problem.Czytasz po łebkach,wierzysz w reklamę,a nie zgłębiając problemu do końca wyciągasz fałszywe wnioski lub posuwasz się do kłamliwych insynuacji.Tak jak insynuacją jest stwierdzenie,że wyzywałem kogoś od hitlerowców za to,że zabija ptaki prowadząc selekcję na zdrowie.Fakt z moich ust padły takie słowa ale skierowane były do tych hodowców,którzy brakowali w ten sposób 80% swoich gołębi tylko dlatego,że nie sprawdziły się w lotach.Postulowałem by ograniczyli produkcję takich braków i jako przykład stawiałem dokonania hodowców belgijskich.Twoje postępowanie to ku..two.Mój Ty światły i wykształcony hodowco.Jednak napisałeś też kilka słów z,którymi się zgodzę ,a mam na myśli,że rozwój choroby jest uzależniony tylko i wyłącznie od kondycji i ogólnej odporności danego stada.Pod tym mogę się podpisac .A to,że w Twoim przypadku zachorowały praktycznie wszystkie ptaki to świadectwo,ze nie masz(nie miałeś) pojęcia jak hodowac ptaki by miały silny układ odpornościowy.Gołębiewski wiedział i dlatego zachorowało tylko 10%.A twierdzenie o szczególnej zjadliwości wirusa w Twoim stadzie wywołuje tylko uśmiech politowania.Takie bajki na dobranoc możesz opowiadac 10 letnim gołębiarzom..A i tak nie wszyscy Ci uwierzą.Fakt,że wirusy mutują i następna mutacja może stanowic większe zagrożenie dla stada.Jednak w takim przypadku szczepionka musi byc wyprodukowana w oparciu o nowy szczep bo stara będzie nieskuteczna.Więc to nie jest dla mnie argument.To tylko przykład Twojej ignorancji.Śmieszy mnie epitet o "wiejskim filozofie "wysuwany przez gościa z pipidówy w stosunku do człowieka,który urodził się i wychował w Warszawie.A to,że mam rodzinę na wsi nigdy nie było i nie będzie dla mnie powodem do wstydu.Jeszcze raz napiszę by dotarło to nawet do Setera.Nikogo nie namawiam do rezygnacji ze szczepień.Twierdzę za to stanowczo,że szczepienia to tylko jeden z elementów profilaktyki i to ten mniej ważny.Najważniejsza jest kondycja ptaka i jego silny układ odpornościowy.Najważniejsza jest wiedza i czas jaki hodowca poświęca ptakom.A szczepionki ? Kto chce niech szczepi,kto nie chce to zrezygnuje.Jednak jest tu na forum kilku hodowców ,którzy zaufali moim radom i żle na tym nie wyszli.Postąpił tak nawet Twój kolega Dred mój drogi Seterku i też na razie nie narzeka..Mam nadzieję,że wszyscy teraz zrozumieli i nie będą przeceniali roli szczepień.Jeżeli Seter nie zrozumiał to jest jego problem.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: SETER » sob sie 14, 2010 8:09 pm

opal pisze:Witam.Po pierwsze przeczytaj mój poprzedni post bo go uzupełniłem.Po drugie nigdy nie leczyłem kariera przywiezionego z Węgier i to antybiotykiem o nieznanym składzie.To jeden z przykładów Twoich manipulacji i bezczelnych kłamstw.
Poniżej zamieszczam fragment cytatu Opala, który przedstawia jego "prawdomówność":
opal pisze: Gdy drobnoustroje odporne są na Doxy(częste nieuzasadnione podawanie np.profilaktyczne ,powoduje lekooporność) można stosować Erytromecynę ,Tylozynę ).Gdy u mnie się to zdarzyło w uzgodnieniu z Piotrkiem W. podałem kobyłę w postaci mieszanki Doxy RW z Tylbianem.Pomogło.Drugi przypadek dotyczył kariera kupionego na Węgrzech.Charczał jak stary grużlik.Dostał przez pięć dni (po dwie tabletki) holenderski lek Orni Tab(mieszanka Doxy z czymś tam).Pomogło.Z tego co napisał Piotr choroba się rozprzestrzenia na inne gołębie.Nie ma co czekać tylko dawać Doxy.
Link do pełnego tekstu:
http://golebnik.pl/forum3/viewtopic.php ... view=print
Kto tu kłamie ? - " mieszanka Doxy z czymś tam", karier zakupiony na Węgrzech... - kurcze, a gdzie twoje "naturalne metody" na utrzymanie gołębi w zdrowiu ?
No, to by było na tyle w dyskusji z kłamczuszkiem - doczytałem do cytowanego fragmentu - dalej już szkoda czasu i nerwów.
Zdrowia życzę.
Pozdrawiam
Kaszanka forever !!

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » sob sie 14, 2010 9:27 pm

opal pisze:A jak wytłumaczysz fakt,że w nieszczepionym stadzie,tylko kilka gołębi zachoruje.Pozostałe nawet się nie skrzywią.W stadzie,które nigdy nie było szczepione.Gołębiewski napisał o 10% chorujących ptaków.Statystyki opisują to różnie.Ale nigdzie nie spotkałem się ze stwierdzeniem,że choruje 100% stada.Chociaż pewne jest ,że w takim przypadku 100% stada ma kontakt z tym wirusem.Moim zdaniem jedyne wyjaśnienie jest takie ,że chorują tylko ptaki ze słabym układem odpornościowym.Pozostałe mimo kontaktu z wirusem nie wykazują żadnych oznak choroby.I co najważniejsze te pozostałe ptaki są już na wirusa uodpornione
wszystko fajnie i pięknie niech przetrwają najsilniejsze ludzie nie szczepcie swoich ptaków najsilniejsze przeżyją oczywiście to co przeżyje to będą najlepsze okazy w waszym stadzie napewno padną tylko gołębie które chcecie wybrakować reszta się uodporni przez auto szczepienie :D a szczepionka to nie to samo co autoszczepienie tyle że bakteria nie jest w stanie wywołać choroby po co ryzyko straty najcenniejszego ptaka oczywiście szczepionka nie gwarantuje odporności na wszystkie szczepy ale czy tak zwane autoszczepienie bakterią jednego szczepu gwarantuje ci odporność na bakterię innego szczepu otóż nie więc zawodzi w identyczny sposób co szczepionka a zawiera ona bakterie z kilku najczęściej występujących szczepów jak powiesz że będą padać tylko bezwartościowe ptaki a te najlepsze dokonają autoszczepienia to od dzisiaj nie szczepię wcale żadnych gołębi pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » ndz sie 15, 2010 7:05 pm

Witam.Ad.Wściekły dziś się ze mną nie przekomarzaj bo ledwie żyję.Dopiero odespałem po montażu który trwał 20 godz.Wszystko mnie boli.To już nie na moje lata takie wariackie roboty.A dawniej to była normalka.To wszystko przez to,że się nie szczepię :lol: :lol: .Gdybym był zaszczepiony to taka robota, to byłby pikuś.Zadajesz pytania na,które doskonale znasz odpowiedż.Przecież napisałeś,że szczepisz tylko młode.Przyjąłem za pewnik,że rozumujesz podobnie jak ja i o stare nawet te cenne się nie obawiasz bo wiesz,że u Ciebie wszystkie ptaki mają wydolny układ odpornościowy.A o młode, ja też się początkowo niepokoiłem.Pisałem też,że są ptaki i całe rasy zdegenerowane ,gdzie chemia i szczepienia zastąpiły układ odpornościowy.W tym przypadku zrezygnowanie ze szczepień,może byc złym pomysłem.
Ad.Seter.Czyli pisaliśmy o innym karierze.Jednak nie zmienię nic, z tego co napisałem.Czy dlatego,że karier miał mycoplazmozę to miałem go nie leczyc ? Czyli według Twojej wiedzy taki ptak, to zdechlak(w takim razie gratuluję wiedzy)? Wielokrotnie pisałem,że prowadziłem ptaki ze szczepieniami i bez szczepień z antybiotykami i bez stosowania antybiotyków. Napiszę więcej.Był okres w mojej przygodzie z ptakami gdy stosowałem nawet De Weerda.Ba przez pewien czas byłem jego ofertą zachwycony i oczarowany.Jednak przeszło mi i już nie stosuję.Sparzyłem się i to mocno. Tylko ten,co leczył ptaki oraz prowadził hodowlę,różnymi metodami(chemia lub natura),może napisac,że poznał te metody i może zajmowac konkretne stanowisko.Ty tak nie hodowałeś, jednak z uporem maniaka twierdzisz,że wiesz najlepiej i tak hodowac się nie da.Podobnie było z chowem wsobnym i genetyką.Jako argumentu w dyskusji podawałeś przykład tatusia i jego nieudane eksperymenty z królikami.Wybacz ,że spytam ale ile tatuś fakultetów skończył i czy jednym z nich była genetyka ? Nawet jak u Ciebie były jakieś nieudolne próby hodowania w zgodzie z naturą to masz o tym tak mało pojęcia,że skazane to było z góry na niepowodzenie.Bo nie wiedziałeś o takiej hodowli nic.A to,że podałeś kilka razy warzywa to nie jest hodowanie w zgodzie z naturą.To tylko wpier...anie warzyw (zaakcentuję wyrażnie by do Ciebie to dotarło).A warzywa jedzą też Ci co stosują szczepienia i antybiotyki.A życie czy hodowanie w zgodzie z naturą to filozofia życiowa ,to odrzucenie części dotychczasowych sposobów życia,to przewartościowanie tego czego nas w szkole uczyli to wiele godzin rozmów z mądrymi i etycznymi lekarzami.Wiele godzin rozmów z księżmi prowadzącymi poradnictwo i aptekę zielarską.A każdy z tych księży ma tytuł doktora.By Cię Seter usatysfakcjonowac napiszę nawet,ze dyskutowałem o tych tematach z doktorem filozofii.I nie był to wiejski filozof (jak sugerujesz) tylko mój siostrzeniec,który niedawno obronił pracę doktorską z filozofii.A mieszka w Warszawie tak jak i ja więc nie widzę powodu by go określac mianem "wiejskiego filozofa".W naturę i zalecane metody postępowania trzeba uwierzyc i dokładnie się do nich stosowac.I nie ma tu miejsca na półśrodki.Rano zjem warzywa a po południu łyknę chemii.Jeżeli odrzucam sens szczepień,to odrzucam wszystkie szczepionki bo głęboko wierzę,ze można hodowac bez nich.A w moim,życiu prywatnym jak postępuję?Tak samo.Już dawno nie stosujemy antybiotyków.Warzywa ,owoce,zioła mikstury to u nas codziennośc.Syn był szczepiony ale teraz uważam,że to było całkiem niepotrzebne i mieliśmy dużo szczęścia,że nie trafił na złą szczepionkę.A wiele innych dzieci takiego szczęścia nie miało.Ile było takich tragedii ? Poczytajcie sami.Weżmy teraz tego kariera z Węgier na tapetę . Tu doskonale widac jak manipulujesz faktami.Zdechlak?A niby dlaczego?Czy dlatego,że był chory na myco?Opal leczył antybiotykami a innym odradza.Czyli sugerujesz,że Opal jest nieszczery .A przecież nigdy nie robiłem z tego żadnej tajemnicy,że leczyłem chemią i szczepiłem.Robił to weterynarz,który opiekował się moim stadem.Ja tylko wypełniałem jego zalecenia.By wyrobic sobie o czymś opinię to najpierw trzeba to poznac.Następne sprawa to Orni tab.Ja piszę "Doxy plus jakieś dodatki", Ty nazywasz to antybiotykiem o nieznanym składzie.A to zwykła Doxycyklina w tabletach.Wszystkim doskonale znana.A doxycykliny w tabletce jest określony procent ,reszta to dodatki tzw.wypełniacze.Prawda Wściekły ? A na każdym opakowaniu Orni tabsu jest podany dokładny skład.Więc czemu piszesz antybiotyk o nieznanym składzie ? I ostatnie Twoje stwierdzenie ."Gdzie Twoje naturalne metody?".I co ja mam ku..wa napisac? Pisałem to tyle razy.Wszyscy już doskonale wiedzą,bo to wielokrotnie opisywałem,że hodowałem i tak i tak.I doszedłem do wniosku,że lepsza jest jednak natura.Hodowla w zgodzie z naturą(bez szczepień i chemii) to w moim przypadku prawie 40 lat mojego życia.Z chemią i szczepieniami ,dwa sezony.A Seter udaje,że o tym nie wie.Jeżeli nie wiesz to jakie Ty masz IQ chłopie ? A jeżeli wiesz i mimo to tak postępujesz, to robisz to po to ,, by pokazac,że Opal nie wie o czym pisze i raz ględzi o antybiotykach,drugi o naturze.A w głowie ma groch z kapustą.I jak takie postępowanie Seter nazwac ? Nie chcę wulgarny ale kur...o same mi się na usta ciśnie.Podobnie określam sprawę Bronisz i Twoje wyssane z palca oskarżenia skierowane do uczciwych ludzi.To ewidentne przestępstwo i gdyby Ci których pomówiłeś ,się uparli ,to narobili by Ci takiego smrodu,że do końca życia byś zapamiętał.Z początku sądziłem ,ze masz trudności ze zrozumieniem tego co czytasz.Teraz widzę ,że jesteś urodzonym manipulantem i człowiekiem .który nie wie co to jest przyzwoitośc.A potrafisz przekręcic i zmanipulowac,każdą wypowiedz by wykorzystac ją dla swoich celów.Po co to robisz ? Nie wiem.Do głowy przychodzą mi tylko dwie możliwości.Jesteś albo tak mało inteligentny ,by zrozumiec co inni piszą.Ewentualnie druga możliwośc to Twoje ego jest tak napompowane,że nic do Ciebie nie dociera i to Ty zawsze chcesz miec rację.A na koniec tej dyskusji ,napisz jak poprzednio .Nie podoba Ci się ta "gówniana" dyskusja .Więc prosisz by Cię w nią nie wciągąc.I to będzie cały Seter.Tylko jest jedno małe ale, to ty sam tu się pojawiłeś , nikt wcześniej nie prosił Cię imiennie o głos w tej sprawie.A jeżeli zabrałeś głos ,to poczytaj też co inni mają do powiedzenia.Czy to Ci się podoba czy też nie.Pozdrawiam.Ps.Miało byc szczepic czy nie szczepic, a jest "bordello bum bum" na linii Seter-Opal.Sorry więcej,się nie dam odciągnąc od tematu.

kudłaty
Posty: 109
Rejestracja: czw kwie 09, 2009 8:21 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: kudłaty » ndz sie 15, 2010 11:20 pm

Opal,w latach 90 na moim golebniku dwa golebie zlapaly krecka(wine i czarna samica sokola gdanskiego)winra skrecil mi sasiad tak sie to wtedy leczylo a gdanska sama doszla do siebie,reszta stada okolo 40golebi byla zdrowa,bez lekow i szczepien, a co smieszne to znajomy podarowal mi kilka pocztowych a w dziobach mialy pelno "zoltego syfu" i same zdechly a moim nic,teraz sobie tego nie wyobrazam,to jakis nieuzasadniony psychodeliczny strach przed chorobami,nie zaszczepisz nie podasz lekow"profilaktycznie" to napewno bedo chore...Co do Setera to sie nie dziwie nie wyszlo mu z krakusami,nawet nowy golebnik nie pomogl to teraz winni sa wszyscy(pijany majster,firma produkujaca szczepionki,degradacja rasy i Ty Opal za szerzenie herezji),moze chociaz te pod kij beda sie lepiej chowac.pozdrawiam :D :D

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pn sie 16, 2010 12:45 am

Witam.Dobrze napisałeś. Strach przed chorobami.O tym pisałem wcześniej.To celowa robota macherów od marketingu pracujących dla firm produkujących leki i szczepionki.Najpierw wywołują na rynku panikę, wyolbrzymiając zagrożenie.A potem z pełnym pudłem,szczepionek,leków i innych produktów ,stają przed hodowcą i twierdzą:"To my ze swoimi lekami jesteśmy rozwiązaniem Twoich problemów.Już nie musisz się bac, bo my mamy na wszystko lek i szczepionkę".Zastanowiło mnie tylko jedno.Ja hodowlę przerwałem w 1996 roku.Wtedy jeszcze tego nie było.Każdy dobry hodowca miał swoje, przez lata wypracowane metody i postępował tak jak nakazywał mu rozum.A dzięki temu miał zdrowe ptaki.A teraz nawet oni uwierzyli tej nachalnej propagandzie.Zarzucają stare sprawdzone metody i na potęgę kupują wszystko co im handlarze pod nos podsuną.Ja uważam się za rozsądnego człowieka ,a też był czas,że dałem się ogłupic.To moda na nowości ,czy lenistwo i poszukiwanie eliksiru skutecznego na wszystko? Pewnie większosc dobrych hodowców po kilku wpadkach ,wróci do starych sprawdzonych metod.Ale koncerny i tak swoje zarobią ,bo są tacy ludzie jak Seter.Bo są młodzi a oni zawsze odrzucają stare metody do lamusa i stawiają na nowe,chociaż nie mają dostatecznej wiedzy, by dokonac prawidłowego wyboru.Takich ludzi jak Seter nie zmienię, bo oni uważają się za najmądrzejszych,mimo licznych wpadek w hodowli (patrz krakusy Setera) a głupiego,starego Opala podejrzewają o elementarne braki wiedzy, więc go nie posłuchają.Piszę do tych młodych.Piszę do tych starszych, co kiedyś hodowali inaczej.Młodzi nie wierzcie nachalnej reklamie to pic na wodę.Oni mają w nosie zdrowie Waszych ptaków.Oni chcą tylko wyrwac od Was kasę.Starzy wyjadacze, apeluję do Was ,nie dawajcie się ogłupic.To nieprawda,ze Wasze stare metody były złe i zacofane.Te metody były i są nadal najskuteczniejsze i tylko tak powinno się hodowac ptaki.A wtedy nie będzie problemu z chorobami i degeneracją ras.A przede wszystkim zanim coś postanowicie to spróbujcie , prowadzenia stada w sposób zalecany, przez magików od leków a potem proponowanej przeze mnie hodowli w zgodzie z naturą.Tylko taka kompletna wiedza pozwoli Wam na dokonanie prawidłowego wyboru.Pozdrawiam.

Slawek
Posty: 271
Rejestracja: pn sie 20, 2007 4:42 pm
Lokalizacja: Hrubieszow

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Slawek » pn sie 16, 2010 7:50 am

Opal pozostaw dobra doczesne, przybierz wygląd pierwszych chrześcijan i ruszaj w drogę.
Nie zapomnij wstąpić do Kolbuszowej . Powodzenia

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pn sie 16, 2010 9:00 am

Witam.To,że mam pod bokiem(na tej samej ulicy) przychodnię i aptekę prowadzoną przez księży specjalizujących się w leczeniu ziołami,a przy okazji propagujących zdrowe odżywianie ,w oparciu o produkty naturalne,wcale nie oznacza,że stałem się przez to zacofany i odrzucam wszystko co nowe.Odrzucam rzeczy ,które są według mnie grożne dla zdrowia i w większości przypadków, całkiem niepotrzebne.To nie ja do Kolbuszowej ale Kolbuszowa na Ul. Sapieżyńską powinna przyjeżdżac.I wiele tu się jeszcze nauczy.Bo przyjeżdża cała Polska.Na wizyty do księży trzeba zapisywac się z wyprzedzeniem.I jestem przekonany,że kilka osób z Hrubieszowa też tam było.Jednak kto nie chce zrezygnowac z chemii ,to może iśc krok naprzód.Może sam jesc to co daje swoim ptakom.Zamiast owoców,warzyw i ich przetworów można na obiad łyknąc garsc pastylek(sztucznych witamin).Zamiast dobrego domowego obiadu, proponuję wykupic abonament w Mac Donaldzie.Soki i kompoty zamienic na Hoopy i Helleny.I wtedy taki facio może dumnie głosic,ja to jestem nowoczesny,ja korzystam z wszystkiego ,co nam dało otwarcie na zachód.A ,że w krótkim czasie zrujnuje sobie zdrowie.To mało istotne.Przecież z zachodu przyszły do nas nowoczesne szczepionki i lekarstwa(chemia).Łyknę pastylkę i będę zdrowy i silny jak tur.Nie wychodzi w łóżku z panienką.Nic to.Jest przecież Viagra.Zmęczyła mnie praca po godzinach.Są sklepy z chemicznymi dopalaczami.Łyknę pastylkę i mogę tyrac tyle ile szef wymaga.Nie pomoże dopalacz to mamy amfetaminę.Po niej możesz pracowac i nie spac przez kilkadziesiąt godzin.Taka jest ta nowoczesnośc? To ja ją olewam.Wolę warzywa hodowane bez użycia chemii,wolę owoce z niepryskanego sadu czy jaja kupione na wsi.Wolę schabowego,młode ziemniaki i kapustę,wolę rosół z wiejskiej kury.A pizzę i hot-doga omijam szerokim łukiem.A zamiast dopalaczy, receptą na dobrą kondycję jest sport.Tak,w tym względzie jestem zacofany i twierdzę,ze przyszło do nas więcej złego niż dobrego..A nam rośnie młode pokolenie cherlawych wielbicieli gier i komputerów.Pokolenie co nie zna sportu i nie umie kopnąc piłki.A po kilku godzinach pracy ,taki młodzian jest nieprzytomny ze zmęczenia.I nie może dotrzymac kroku 57-latkowi.To nam dała ta nowoczesnośc.Pozdrawiam.

Carloss
Posty: 284
Rejestracja: pt maja 22, 2009 12:55 pm
Lokalizacja: Warszawa Falenica
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Carloss » pn sie 16, 2010 9:08 am

Witam, powoli nie daje się tego czytać, nie wiem czy inni poprą moją prośbę ale spróbuję:
1. Opal - pisz krótsze posty. Śledzacym dyskusje będzie łatwiej.
2. Temat ciekawy, interesujący, z uwagi na trudny okres pierzenia napewno także na czasie, ale w jakim celu zaczynacie z Seterem obrzucać się znowu błotem???
3. Forum dyskusyjne (jak sama nazwa wskazuje) ma polegać na dyskusji, która to wynika z różnicy zdań. Ale nie zapominajcie o wzajemnym szacunku. Nie przenoście głupawej polemiki spod Pałacu Prezydenckiego na to forum (tak to trochę zaczyna wyglądać). Czy temat znowu ma zostać zamknięty?
4. Także proszę by Wasze posty były nie tylko przykładem wiedzy jaką posiadacie, ale także godnego i kulturalnego wyrażania swoich opinii.
Karol.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pn sie 16, 2010 10:13 am

Witam.Karol masz rację.Napisałem też,ze więcej nie dam się odciągnąc od meritum sprawy.(przynajmniej spróbuję nie dac się spowokowac).Myślę też,że w tym temacie przydałoby się kilka konkretów.Niech piszą hodowcy,którzy szczepią i nigdy nie mieli problemu.Niech piszą Ci,którzy mieli jakieś problemy po szczepieniu.Jest tu pewnie też kilku,którzy nie szczepili i nie mają zamiaru tego robic.Ci też niech się odezwą.Wtedy będzie można wyciągac prawidłowe wnioski.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pn sie 16, 2010 1:54 pm

Witam.Tomek Stenzel napisał,że stosowane u nas szczepionki na PMW charakteryzują się wysokim poziomem odporności ogólnej a niska jest odpornosc lokalna w bramie wejścia zarazka po zastosowaniu szczepionki.Jak to rozumiec ? Bo ja zrozumiałem to tak.Szczepionka podnosi poziom odporności ogólnej ptaka.Jednak nie zapobiega przed zarażeniem go wirusem.A jak dobrze to zrozumiałem to wole popracowac nad odpornością ogólną i nie szczepic wcale.Bo ptak i tak się zarazi a zarazka wykończy jego układ odpornościowy.Druga sprawa to mutacje i wiele szczepów wirusa.Ze względu na patogennośc wirusa podzielono na kilka szczepów.Od szczepów bardzo patogennych, po szczepy praktycznie niegrożne.Nie wywołujące żadnych objawów klinicznych.
I teraz ciekawa sprawa.Każdy z wetów i wiele książek tłumaczy nam,że szczepionka jest skuteczna tylko na te szczepy wirusów i bakterii,których użyto przy jej produkcji.A do produkcji szczepionek u nas stosowanych użyto szczepu LaSota,który wykazuje bardzo małą patogennośc.Czyli uodporniamy ptaki na szczep mało patogenny(zdolnośc do wywoływania choroby).A szczepy patogenne są dalej grożne dla stada? Co z nimi? Według tego co czytałem wcześniej to szczepionka na nie nie działa.Albo działa tylko w ograniczonym zakresie.Tak ja to rozumiem.Jednak może czegoś nie zrozumiałem to proszę o sensowne wyjaśnienia.Jeszcze sprawa dezynfekcji i higieny w gołębniku oraz sposoby,które pozwolą ograniczyc ryzyko zachorowania.Wirus wrażliwy jest na preparaty jodowe.Ja pryskam Polleną Jod.Ale wrażliwośc ta obejmuje też;rozpuszczalniki organiczne,formalinę,alkohol etylowy,sodę żrącą oraz eter i chloroform.Pól litra wódeczki do pojnika i masz spokój z PMW. :lol: :lol: :lol: .Ponadto bardzo istotna jest prawidłowa kwarantanna oraz zabezpieczenie gołębi przez stosowanie zakazu wizyt innych ludzi mających stycznośc z gołębiami czy też drobiem.A najważniejszy jest mocny układ odpornościowy..Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » pn sie 16, 2010 2:25 pm

ja nigdy w życiu nie miałem problemów poszczepiennych ani żaden ptak mi nie zachorował na chorobę na którą szczepiłem więc twoje obawy opal dla mnie osobiście są bezzasadne jeśli tak dalej będzie to ja z wielką chęcią będę nabijał portfele firmy z której biorę szczepionki pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

szalas87
Posty: 57
Rejestracja: pt cze 06, 2008 9:01 am
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: szalas87 » pn sie 16, 2010 2:35 pm

Witam,
Ilu hodowców tyle opinii, każdy i tak będzie robił co uważa za dobre. Ja swoich gołębi nigdy nie szczepiłem, jedyne co to odrobaczam. Daję swoim ptakom natomiast, dużo warzyw i owoców. Uważam, że kiedyś hodowano ptaki bez chemii i też im to fajnie wychodziło. Im bardziej ingerujemy w naturę tym bardziej ją wypaczamy. Dawniej nie było tylu rodzai wirusów, a każde nowe szczepy, mutacje mamy na własne życzenie.

jack
Posty: 456
Rejestracja: czw gru 29, 2005 10:58 pm
Lokalizacja: w.mazowieckie
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: jack » pn sie 16, 2010 3:15 pm

Dołożę i ja kilka słów.
Ptaki miałem w latach młodzieńczych, dopóki nie poszedłem do internatu. Z tego co pamiętam chowały się dobrze, choć upadki były , zwłaszcza młodych. Stare to chyba selekcjonował jastrząb więc na pierwszy rzut oka było wszystko w porządku. Choroby były i wtedy (choć wiedza na ich temat była kiepska, tyle co wyczytałem z książki Peterfiego) ale nie było takiego ich rozprzestrzeniania się. Przecież nie było takich targów jak teraz o wystawach nie wspominając. Mało albo wcale nie było importu ptaków, więc nowe choróbska nie trafiały tak łatwo i powszechnie, no chyba , że przez przybłąkane pocztowe.
Po 20-letniej przerwie znów rozpocząłem przygodę z gołębiami, tyle tylko , że ptaki w zamknięciu-woliera.
Z perspektywy kilku lat takiej hodowli twierdzę, że nie wyobrażam sobie jej prowadzenia bez szczepień.
Ptaki ,które pozostały do dalszego bez zaszczepienia w większości przypadków kręciło wczesną wiosną. Nie ukrywam ,że miałem też powikłania poszczepienne ale wynikały one albo z winy szczepionki (targowa- nigdy więcej) albo zły termin szczepienia (późna wiosna).
Nie podważam opinii kolegów co do prowadzenia hodowli bez chemii ale ja na obecnym etapie w moim stadzie nie ryzykowałbym.
Stosuję gryty, witaminy, zakwaszam wodę , probiotyka, odrobaczanie itd. ale jakieś tabletki na np. rzęsistka trzeba pod ręką mieć i chyba tak na razie będzie.
Nie ukrywam, że to się może zmienić.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pn sie 16, 2010 8:57 pm

Witam.Post Jacka to pierwszy głos za szczepieniem,który oparty jest na konkretnych doświadczeniach.Napisał,gdy nie szczepiłem to chorowały.Gdy szczepię mam spokój.Ale i ja pisałem,że większośc ptaków hodowanych z zastosowaniem leków i chemii,będzie tych szczepionek potrzebowała.Takie ptaki mają bardzo słaby układ odpornościowy.I szczepienie jest konieczne.Jack napisał,że może to zmieni.Oczywiście ,ze jest to wskazane i możliwe.Trzeba to jednak zrobic z głową.Zacząc od konstrukcji gołębnika(ocieplenie ścian), poprawic wentylację,stosowac ścisłą kwarantannę,gonic obce,zabezpieczyc wolierę przed myszami i wróblami i często sprzątac i dezynfekowac gołębnik.Wywalic sztuczne witaminy i podawac warzywa,mikstury i zioła.Stosowac zakwaszanie i probiotykę.Ale cały czas trzymac leki w pogotowiu(to dla polepszenia samopoczucia hodowcy).Trzymac dotąd ,aż ptaki wzmocnią swój układ odpornościowy.Dopiero wtedy gdy mają ten układ mocny okazuje się,że te leki zarastają kurzem i do niczego nam są niepotrzebne.wtedy śmiało można odstąpic też od szczepień.Jednak tak z dnia na dzień to się nie uda.Identycznie postępujemy z ptakami,które zakupiliśmy u hodowcy ,który stosuje chemię,antybiotyki i szczepienia a chcemy je hodowac w zgodzie z naturą.Wszystko można tylko z ostrożna.A wiara w sens tego co się robi zapewni nam sukces.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » pn sie 16, 2010 11:04 pm

opal pisze:A wiara w sens tego co się robi zapewni nam sukces.Pozdrawiam.
czyli jednak sekta powstaje :lol: to oczywiście żart ale to zdanie to jak z kazania w kościele :D pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

Zablokowany