pekniete wole u garlacza

Norbert1
Posty: 9
Rejestracja: czw mar 18, 2010 12:58 pm
Kontakt:

pekniete wole u garlacza

Post autor: Norbert1 » sob maja 29, 2010 5:50 pm

witam,kolega ma garłacza któremu pękło wole.Mam pytanie bo znajomy nie ma internetu czy jest możliwosć aby uratować tego gołebia i w jaki sposob?Ptak z tego co wiem miał zapalenie wola.Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: opal » sob maja 29, 2010 8:00 pm

Witam.Garłacz się zawiesił i pewnie koleżka nieumiejętnie chciał mu opróżnic wole z pokarmu.Bo samo nie pękło.Albo tyle ptaka trzymał bez pomocy,ze wszystko tam już gnije.Jeżeli tego nie umiał zrobic poprawnie to samodzielnie ptaka nie zszyje.Ponadto w tym wolu teraz siedzi tyle bakterii i grzybów,że tylko wet pomoże.Jeżeli ptak nie jest cenny to ja bym się nie bawił w leczenie.Pozdrawiam.

krzysiek
Posty: 3649
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: krzysiek » ndz maja 30, 2010 12:13 pm

Praktycznie nic dodać nie można, jedna tylko uwaga. Czasami zawieszony garłacz sam rozpruje sobie wole. Ptak wlecze takie wole po podłodze w gołębniku.W sporadycznych przypadkach może sobie rozpruć wole pazurkiem nogi, gdy na nie nadepnie. Miałem dwa takie przypadki.

gArŁaCz
Posty: 91
Rejestracja: czw paź 01, 2009 9:40 pm
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: gArŁaCz » ndz maja 30, 2010 1:27 pm

u mnie rozdarł o siatkę i mu zszyłem nicią chirurgiczną tylko teraz się bardzo słabo dnie... ale młode po nim już mam :)

Awatar użytkownika
Pako
Posty: 239
Rejestracja: pn kwie 09, 2007 9:01 am
Lokalizacja: Kańczuga
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: Pako » pn maja 31, 2010 5:42 pm

Jeżeli rozpruty wól jest przypadkiem ataku jastrzębia czy sam sobie to zrobił ,można zeszyć zwykłą nicią i nic się nie dzieje ,miałem taki przypadek ze pszenica się wysypywała z rozdartego wola po ataku jastrzębia zeszyłem zwykłą nicią i było OK. Pozdr :lol:

Awatar użytkownika
arek5959
Posty: 548
Rejestracja: pt sie 14, 2009 1:56 pm
Lokalizacja: SIENNO / OSTROWIEC ŚW
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: arek5959 » pn cze 28, 2010 12:58 am

Zgadzam się, gołębia się da uratować i to bez problemu o ile nie jest wyczerpany i wyniszczony, tylko nie czekać.
Ja już zszyłem nie jednego (4 szt z mojego stada i 6 sztuk znajomym kolegom) i każdy przeżył.
Szyłem zwykłą igłą do szycia i dobrą mocną nicią. Tylko należy to starannie zszyć i zabezpieczyć ranę i szwy bandarzem samoprzylepnym + taśma. Najlepiej się szyje we 2, jeden trzyma gołębia a drugi szyje. Najgorsze jest to że podczas szycia się wszystko ciapie krwią i pokarmem co utrudnia szycie.
Szwy (nitki) przeważnie same odpadną po ok 1 miesiąca i się ładnie zrasta w tym piórami.
Po zszyciu stwierdziłem że do tej pory miały mniej problemów zdrowotnych niż przed szyciem.
Jedynie to zastanawiam się jaki ból odczuwa gołąb podczas szycia, czy tak samo jak człowiek.
A i jeszcze fakt, dziwi mnie odpowiedz weterynarzy, najczęściej było tak ,,Gołębia się już nie da uratować bo zszywana rana się nigdy nie zrośnie, gdyż kwasy zawarte w wolu będą wypalać ranę i szwy, pozostaje gołębia uśpić''
Mimo tej odpowiedzi zaryzykowałem sam i się udało, w sumie uratowałem 10 wartościowych gołębi.

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: bubi » pn cze 28, 2010 11:12 pm

arek5959 pisze:Zgadzam się, gołębia się da uratować i to bez problemu o ile nie jest wyczerpany i wyniszczony, tylko nie czekać.
Ja już zszyłem nie jednego (4 szt z mojego stada i 6 sztuk znajomym kolegom) i każdy przeżył.
Szyłem zwykłą igłą do szycia i dobrą mocną nicią. Tylko należy to starannie zszyć i zabezpieczyć ranę i szwy bandarzem samoprzylepnym + taśma. Najlepiej się szyje we 2, jeden trzyma gołębia a drugi szyje. Najgorsze jest to że podczas szycia się wszystko ciapie krwią i pokarmem co utrudnia szycie.
Szwy (nitki) przeważnie same odpadną po ok 1 miesiąca i się ładnie zrasta w tym piórami.
Po zszyciu stwierdziłem że do tej pory miały mniej problemów zdrowotnych niż przed szyciem.
Jedynie to zastanawiam się jaki ból odczuwa gołąb podczas szycia, czy tak samo jak człowiek.
A i jeszcze fakt, dziwi mnie odpowiedz weterynarzy, najczęściej było tak ,,Gołębia się już nie da uratować bo zszywana rana się nigdy nie zrośnie, gdyż kwasy zawarte w wolu będą wypalać ranę i szwy, pozostaje gołębia uśpić''
Mimo tej odpowiedzi zaryzykowałem sam i się udało, w sumie uratowałem 10 wartościowych gołębi.
To zmień weta głąba :lol: .Na zachodzie to normalka zszyć wole,tam nawet się pomniejsza je(choć kobiety lubią powiększać :D :D :D ) :wink:
mbudniewicz.pl.tl

Awatar użytkownika
arek5959
Posty: 548
Rejestracja: pt sie 14, 2009 1:56 pm
Lokalizacja: SIENNO / OSTROWIEC ŚW
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: arek5959 » wt cze 29, 2010 7:06 pm

Heh, dobry pomysł u garłaczy z powiększaniem wola by był duży i lepiej się prezentował ;) Sądzę że domową metoda by się dało powiększyć zapożyczając trochę tkanki wola od innego garłacza. Tyle że moim zdaniem ta kombinacja to trochę bez sensu i nienormalne.

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Re: pekniete wole u garlacza

Post autor: bubi » czw lip 01, 2010 11:55 pm

arek5959 pisze:Heh, dobry pomysł u garłaczy z powiększaniem wola by był duży i lepiej się prezentował ;) Sądzę że domową metoda by się dało powiększyć zapożyczając trochę tkanki wola od innego garłacza. Tyle że moim zdaniem ta kombinacja to trochę bez sensu i nienormalne.
Napisałem POMNIEJSZA :wink:
mbudniewicz.pl.tl

ODPOWIEDZ