Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » ndz maja 23, 2010 2:08 pm

Witam panowie
Mam problem z młodym, a mianowicie ma chore oko .
nie wiem jak mu pomóc, myślałem że mu samo przejdzie ale jest coraz gorzej.
Załączniki
images_DSC00195_zmniejszacz-pl_7081.jpg

Awatar użytkownika
zbiter
Posty: 1905
Rejestracja: wt lis 15, 2005 9:26 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: zbiter » ndz maja 23, 2010 5:14 pm

Może to być katar lub zespól ornitozy ,nie leczony doprowadzi do oślepnięcia gołębia na oko zainfekowane
Szukaj a znajdziesz

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: wscekly4405 » ndz maja 23, 2010 5:31 pm

jest to ornitoza ja stosuję orni-tabs jedna tabletka dziennie przez 2 dni i mam spokój ale jak byś zauważył to u kilku sztuk to podaj ornithosisemix nie pamiętam dawkowania ale możesz sprawdzić w google pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » ndz maja 23, 2010 6:59 pm

Witam.A skąd pewnośc,że to ornitoza?Salmonella też potrafi zaatakowac oko.Nie ma takiej choroby gdzie występuje tylko ten jeden objaw.Pewnie jest kilka innych objawów tyle,że nasz hodowca ich nie umie rozpoznac. Nie leczyc w ciemno dac ptaka do zbadania.Pozdrawiam.

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » wt maja 25, 2010 2:05 pm

a może ktoś zna jakieś domowe sposoby jak by można pomóc ?
Dzisiaj zobaczyłem że samica która ma młodego tez ma załzawione oko . ; ((

Awatar użytkownika
dred
Posty: 357
Rejestracja: sob kwie 08, 2006 7:33 pm
Lokalizacja: Strzyżów nad Wisłokiem
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: dred » wt maja 25, 2010 2:38 pm

kwaku91 pisze:gołąbki już doszły do siebie po sporej stracie ilościowo:(

Mam dobrego weterynarza nie daleko siebie który zna się dobrze na gołębiach ...

teraz za jakiś czas weterynarz kazał mi żebym ich odrobaczył ...

a do tego co dał mi Enrofloxan już nigdy nie pójdę ...

Pozdrawiam.
Kolego Kwaku to jest wypowiedz z innego wątku w którym miałeś problemy ze stadem i samicą gdzie przestała latać. Moim zdaniem masz niezły miks zarazy w tym gołębniku, szkoda mi takich ptaków, i nie piszę tego żeby tu zrobić jakieś nieporozumienie tylko weź się wreszcie za to stado i doprowadź do normy, bo przypuszczam że masz jeden wielki cyrk wirusowo-bakteriologiczny w tym gołębniku. A twój dobry lekarz pewnie dalej nie wiem co ptaszkom jest to ci każe odrobaczać :? życzę powodzenia i przeczytania uważnie co nie które osoby piszą ze zrozumieniem .

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » wt maja 25, 2010 5:50 pm

no cóż ; (

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » wt maja 25, 2010 6:17 pm

Witam.No cóż.Poczytałem ten temat o samicy ,która przestała latac.Nóż sie w kieszeni otwiera.Człowieku masz tam niezły bajzel.Salmonelka stawowa,salmonelka jelitowa,rzęsiatek,e.coli i gołębie do tego nie szczepione i nie odrobaczone.Wybacz ale jestes pierdołą a nie hodowcą.To jest najlepszy przykład jak nieodpowiednim leczeniem(zawinił tu także idiota wet) podawaniem leku bez badań,można zmarnowac stado.Ty nie pytaj o domowe meteody.Masz dwa wyjścia.
A)zlikwidowac stado i odkazic gruntownie gołębnik
b)zadzwonic do Tomka do lecznicy .
Tomek jest najlepszy jednak i on może powiedziec to co ja czyli zlikwidowac stado.
Pozdrawiam.

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » wt maja 25, 2010 9:06 pm

Opal .
Przed sezonem lęgowym poszedłem do tego pierwszego weterynarza i on dał mi ten Enrofloxan.
po tym gołębie zaczęły mi zdychać jak głupie teraz wszystko się jakoś unormowało.
NIGDY NIE DAWAŁEM ŻADNYCH LEKÓW ANI NIE SZCZEPIŁEM I BYŁO DOBRZE W SEZONIE MIAŁEM STRATĘ 2 SZTUK MAX!!
GŁUPI BYŁEM ŻE ZAUFAŁEM PSEUDO WETERYNARZOWI KTÓRY NIE ZNA SIĘ NA GOŁĘBIACH.
Więc pan nie mówi mi, że jestem PIERDOŁĄ! MAM 19 LAT I DOPIERO ZACZYNAM PORZĄDNIE HODOWLĘ GOŁĘBI I KAŻDY UCZY SIĘ NA BŁĘDACH.

POZDRAWIAM!

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » wt maja 25, 2010 10:26 pm

Witam.I tak użyłem bardzo łagodnego określenia.Zasługujesz na bardziej dosadne.Na błędach to ucz się tabliczki mnożenia.Tu chodzi o żywe istoty.I każdy twój błąd to śmierc ptaka.Naukę jak hodowac, powinieneś zacząc na długo przed tym zanim sprowadziłeś pierwszego ptaka.Nie w trakcie hodowli.Początkowe błędy są zazwyczaj nie do naprawienia.To ,że nie szczepileś i nie odrobaczyłeś ptaków świadczy o tym,że nie dbałeś o stado wcale.Przez jakiś czas ci udawało i nagle wszystko wylazło naraz.To nie do końca wina lekarza to przede wszystkim wina hodowcy.Ptaki chore na e.coli,rzęsistek ,salmonelkę a na dodatek nie odrobaczone.Nic dziwnego,że po mocniejszej dawce antybiotyku tyle zdechło.Teraz najlepiej zlikwiduj hodowlę i zacznij zbierac znaczki.Pozdrawiam.

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » śr maja 26, 2010 12:32 pm

Zrozum to, że nigdy nie chorowały!
Tym antybiotykiem właśnie zniszczyłem ich odporność!
Opal mądry jesteś bo gołębiami zajmujesz się X czasu i ciekawe jakie były Twoje początki?!
oceniać kogoś to każdy umie a przyznać się do błędu . !!
Pozdro!!

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » śr maja 26, 2010 1:19 pm

Witam.A niby do jakiego błędu mam się przyznac?Ja ciebie nie oceniam.Ja tylko czytam twoje posty i wyciągam wnioski.Piszesz w tym poście,ze ptaki nigdy nie chorowały i to wet jest be.Pozwól,ze zacytuję ci twoją wypowiedż z poprzedniego tematu."Od trzech lat miałem w okresie jesienno-zimowym takie przypadki ale się nimi nie przejmowałem.".Zdrowe ptaki koń by się uśmiał.Przecież salmonelkę masz od trzech lat,rzęsistek,e.coli i robale też były w gołębniku dużo wcześniej niż poszedłeś do weta.Nie pisz o osłabieniu odporności przez antybiotyk te gołębie nie miały odporności i dlatego zachorowały.Głównie przyczynił się do tego brak szczepień i brak odrobaczenia.Teraz przez to nieprzejmowanie masz duży problem.Piszę dzwoń do Tomka a ty w dalszym ciągu szukasz domowych sposobów na wyleczenie.Masz nosicielstwo a twoja wiedza o chorobach nie pozwala na wyeliminowanie nosicieli.A eliminacja to zabicie.Młody łzawi do piachu,samica łzawi do piachu.Nie lecz bo to nic nie da. Zaleczysz a po kilku miesiącach (lęgi,pierzenie) nawrót choroby.Antybiotyki nie penetrują do stawów.A ty masz i stawówkę i jelitówkę.Jeszcze wrócę do weta i wyjaśnię dlaczego użyłem takiego określenia.Zakładając,że wet wiedział,że w stadzie są robale i rzęsistek to powinien w pierwszej kolejności odrobaczyc stado potem kilka dni przerwy na regenerację stada następnie rzęsistek i znowu kilka dni na regenerację stada i dopiero teraz antybiotyk na salmonelkę i e.coli po antybiotyku obowiązkowo pre i probiotyka.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: golebiewski » śr maja 26, 2010 3:29 pm

Witam. Opal czy w przypadku swoich ptaków też stosujesz takie radykalne metody. Chore gołębie to też żywe istoty. Ja, jeżeli mi coś zachoruje staram się leczyć do końca. Oko łzawi - maść lub krople, nie do piachu, nie musi to być koniecznie nic groźnego. Bez badań nie stawiałbym tak szybko na ptakach kolegi krzyżyka. Chociaż jesteś na tyle doświadczonym hodowcą, że możesz mieć rację. Ale co do leków przenikających do kości i stawów to wydaje mi się, że linkozamidy docierają.
golebiewski

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: wscekly4405 » śr maja 26, 2010 4:45 pm

kwaku91 pisze:Opal .
MAM 19 LAT I DOPIERO ZACZYNAM PORZĄDNIE HODOWLĘ GOŁĘBI I KAŻDY UCZY SIĘ NA BŁĘDACH.

POZDRAWIAM!
oczywiście kolega opal jak miał 19 lat też był wybitnym hodowcą i ekspertem w leczeniu chorób,poza tym bardzo dobrze znał się z panem Tomkiem dlatego nie rozumie początkujących hodowców :)
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » śr maja 26, 2010 4:45 pm

Witam.Ad. Gołebiewski.Pewnie ,że nie zabijam tylko leczę.Ale posty kolegi pozwalają przypuszczac,że ma w stadzie nosicieli salmonellozy stawowej.Bardzo ciężka sprawa dla doświadczonego a co mówic o takim laiku jak on.Wiem,że bardzo ciężko przyjąc taką diagnozę bo brzmi jak wyrok.Jednak nawet w przypadku cennych ptaków nie wahałem się ani chwili musiałem to likwidowałem.Etyka nie pozwoliłaby mi sprzedac takiego ptaka(po uprzednim leczeniu) innemu hodowcy.Raz tak się zdarzyło ale kupiec wiedział wszystko o chorobie i mimo to postanowił zaryzykowac.Teoretycznie można jeszcze dac takiego ptaka do rozpłodu ale i on i drugi od pary muszą przebywac w całkowitej izolacji.Jeżeli jajko nie jest zarażone i podłożymy je pod mamki to jest szansa na wychowanie zdrowego młódka.Nosiciel nie tylko zaraża w czasie siania inne gołębie.On sam jest bardzo trudny do wyleczenia i zdiagnozowania.Te bakterie są uodpornione na antybiotyki(uodporniły się przez nieprawidłowe leczenie),nic na nie nie działa.Masz rację można spróbowac linco-spectin w iniekcji.Ale kto to ma zrobic?Kwak czy ten wet ,który kazał przez 18 dni podawac antybiotyki i nic nie wspomniał o probiotyce.Te ptaki są chore i wyjałowione antybiotykami.Przecież Kwak nawet nie pisze słówkiem o dezynfekcji gołębnika.Tam jest pełno bakterii,grzybów i innego cholerstwa.Mimo to w pierwszym punkcie dostał wskazówkę, że jeżeli jest jakiś człowiek ,którym może to opanowac to jest to Subbuteo.Dzwonił ?Nic mi o tym nie wiadomo.My nic mu nie pomożemy.Tu trzeba przeprowadzic kompleksowe badania i na ich podstawie opracowac program naprawczy stada.To będzie kosztowało sporo forsy,sporo czasu i sporo nerwów.Czy Kwak jest gotowy na takie działanie.Wątpię ,dlatego tak a nie inaczej radziłem.Pozdrawiam.

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » śr maja 26, 2010 5:04 pm

Gołębnik też dezynfekowałem.
Teraz widzę że młodemu zaczyna przechodzić.
I nie wierzę w to, że Ci wszyscy fachowcy nie mają w roku np jednej sztuki straty!

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » śr maja 26, 2010 5:15 pm

Witam.Ad.Wściekły(czyżby na mnie?).Gołębie zacząłem hodowac jak miałem 12 lat.Teraz mam 57.Czyli trochę czasu minęło.Mylisz się,że nie rozumiem młodych hodowców.Rozumiem chociaz miałem to szczęście,że gdy ja zaczynałem nie było kręcka,nie było adeno czy cirkowirusów.Miałem też dobrych nauczycieli (dziadek,ojciec).A wiesz od czego zaczęła się moja nauka?Od codziennego sprzątania gołębnika,mycia pojników i karmików.Szybko przekonałem się,że to oraz odpowiednia karma , przestronny,suchy inie przepełniony gołębnik to klucz do zdrowia ptaków.Zanim dostałem pierwsze ptaki na własnośc to kilka ton odchodów przeszło przez moje ręce.Piszesz o Tomku.Znam go od kilku lat tak jak wszyscy starsi forumowicze.Ja nic nie mam do Kwaka,wiem,że takich jak on są tysiące,lecz nie żądaj ode mnie abym go usprawiedliwiał.Jest internet jest tam wszystko o chorobach i prawidłowym prowadzeniu stada.Za moich czasów nie było literatury a gdy ukazał się Peterfi to był dla hodowców jak biblia.A teraz klik i masz wszystko podane na tacy.Czy Kwak korzysta z tego zasobu wiedzy?Czytając jego posty śmiem wątpic.To nie jest tak,że nie chcę pomóc(ci co mnie znają dłużej wiedzą,że zawsze chętnie to robię) ja mu (mając takie a nie inne dane) nie UMIEM pomóc.Ma bardzo ciężka sprawę i dlatego nie każdy wet wyleczy mu ptaki.Tomek to będzie potrafił jestem tego pewny w 100%.Jednak i on mając na uwadze dobro hodowcy może poradzic likwidację.Ja wiem na 100%, potrzebne są dokładne badania.Pozdrawiam.

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » śr maja 26, 2010 5:30 pm

Opal nie wiem czy doczytałeś ale badania nie wykazały obecności SALMONELLOKI u moich ptaków.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » śr maja 26, 2010 6:27 pm

Witam.Kwaczku naprawdę chcę pomóc a nie dokuczyc ,czy namówic cię na likwidację stada.To są twoje ptaki i twoja decyzja.Ja piszę tylko co ja bym zrobił gdybym był na twoim miejscu. .Dlaczego salmonelka?Pisałeś o zielonych odchodach,biegunce,niedowładzie skrzydła.Jak piszesz te objawy powtarzały się cyklicznie przez okres 3 lat.Miało to miejsce w okresach jesienno zimowych.Wtedy jest wilgotno i są to dobre warunki dla inkubacji salmonelli.Teraz młody i samica mają problemy z okiem.Jest to też objaw spotykany przy salmonelli(ale także w chorobach układu oddechowego).Bakterie mogą nawet doprowadzic do ślepoty.Teraz są lęgi,dla ptaków wielki wysiłek(znoszenie jaj ,wysiadywanie,karmienie młodych).Są osłabione i ich organizm traci odpornośc.Dlatego tak ważne jest prawidłowe przygotowanie stada do lęgów.Czy zrobiłeś to a jeżeli tak ,to jak to zrobiłeś?Wracając do salmonelli i gołębi będących ich nosicielami.Te podstawowe badania nic nie wykażą.Ptak jest siewcą a oznacza to,że na co dzień w jego kale jest czysto.Jednak w momencie osłabienia odporności (lęgi,pierzenie,zła pogoda,duża wilgotnośc) gołąb zaczyna wydalac bakterie wraz z kałem(tzw sianie).Trwa to kilka dni i potem znowu w kale czysto.Bardzo ciężko jest nawet wetowi badaniem kału wychwycic takiego nosiciela.Musiałby trzymac ptaka przez długi czas u siebie i codziennie badac pomiot.Chciałbym się mylic bo szkoda ptaków.Jednak aby miec pewnośc musisz przebadac ptaki w specjalistycznej klinice.Innej drogi nie ma.Pozdrawiam.

quatro
Posty: 861
Rejestracja: sob mar 11, 2006 6:42 pm
Lokalizacja: wroclaw
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: quatro » śr maja 26, 2010 9:33 pm

to, że salmonelki nie wyszły to naprawdę nie wiele znaczy, to że Opal skłania się ku nim też nie znaczy że to salmonella, choć wiele na to wskazuje, objawy typowe dla salmonelli ale również typowe dla innych chorób nakładających się na siebie. Pewny jestem, że problem jest złożony i sam sobie z tym nie poradzisz, a tym bardziej korzystając z podpowiedzi forumowiczów z których duża część wie tyle samo co ty. Od leczenia i diagnozy jest wet i to nie byle jaki bo byle jaki tylko zaszkodzi, a w Polsce można ich policzyć na palcach u rąk. Każdy z nas musi na początku zapłacić frycowe, marnując przy tym nie jeden sezon, a ci którzy twierdzą że ich gołębie nie chorują, nie stosując przy tym odpowiedniej profilaktyki (ktoś wcześniej nazwał to radykalnymi metodami) poprostu kłamie. Widziałem już gołębie, które nigdy nie chorowały, a później okazywało się że ptak jest oporny na większość antybiotyków, a taka oporność nie bierze się z powietrza, sam zresztą nie raz zrobiłem taki zakup od poważnych osobistości i niestety musiałem takie cudo likwidować bo to wstyd sprzedawać dalej, a tym samym przyczyniać się do tego, że gołębie muszą być na chemii bo tak robi większość. W twoim przypadku nie wystarczy podać antybotyk, już nie mówię nawet o tym że podawanie bez diagnozy jest nonsensem, musisz dać się poprowadzić dobremu wetowi, który po usłyszeniu o twoich perypetiach jako pierwsze zalecenie powie - koniec sezonu lęgowego, rozdzielić samce od samic, zrobić dokładne badania i leczyć zgodnie z programem, który ci przygotuje, albo spyta wprost czy masz wartościowe ptaki. Owszem uśmiercić ptaka nie jest przyjemnością, ale jak słyszę że szkoda to mi ręce opadają, a nie szkoda tych które ten jeden wielki patogen pozaraża?

kwaku91
Posty: 74
Rejestracja: sob gru 12, 2009 3:00 pm
Lokalizacja: woj. Łódzkie, SKIERNIEWICE
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: kwaku91 » śr maja 26, 2010 9:47 pm

Samica miała po prostu piórka w oku które ją uwierały zapewne .
A u młodego widać poprawę .
Panowie nie trzymam ptaków po Bóg wie ile tylko są to ptaki których średnia wartość wynosi 20zł.
Na młode też nie narzekam.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: wscekly4405 » śr maja 26, 2010 10:16 pm

więc widzisz opal jednak miałeś jakieś oparcie na początku hodowli w jak twierdzisz mądrych hodowcach dziadku i ojcu a inni młodzi hodowcy zwłaszcza tacy którzy zaczynają hodowlę od tego sezonu mogli nie mieć tyle szczęścia a wręcz przeciwnie często jest tak że rodzina nie podziela zainteresowań hodowcy a nawet negatywnie się do tego odnosi dlatego my nieco starsi stażem powinniśmy pomagać a jeśli jesteśmy zmęczeni ciągłymi głupimi pytaniami to lepiej przemilczeć niż sarkastycznymi uwagami zniechęcać ich do dalszej hodowli osobiście nie mam powodu być negatywnie do ciebie nastawiony ponieważ wiele mądrych rzeczy wprowadzasz do tego forum po prostu denerwuje mnie czytając odpowiedzi ludzi doświadczonych na pytania początkujących hodowców nie można od razu spokojnie komuś coś wytłumaczyć
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » śr maja 26, 2010 11:57 pm

Witam.Ad.Kwak,będę też się cieszył jeżeli to nic poważnego.
Ad.Wściekły masz rację inne czasy inni ludzie.Doświadczonych starych hodowców było wielu.Miałem to szczęście.Jednak wtedy ptaki miałem w wolnym oblocie.To całkiem inna bajka.W 2005 r pobudowałem woliery.Okazało się,że całe moje doświadczenie i wiedza niezbyt są przydatne.Ptaki zaczęły chorowac.Wybrałem najlepszych wetów o jakich słyszałem.Zawiodłem się na nich.Szukałem tak jak Kwak pomocy na forum.Niestety sam wiesz jakie są odpowiedzi.Doszedłem do wniosku,że nie ma innej drogi jak nauka.Pewnie mnie 52 latkowi(który w życiu swoje wypił i wypalił )było dużo ciężej posługiwac się komputerem i korzystac z jego zasobów niż młodemu chłopakowi,który komp ma w małym palcu.Ponadto młody umysł szybciej zapamiętuje i przyswaja wiedzę.Jednak przysiadłem fałdów i nauczyłem się tego co chciałem.Ja potrafiłem dlaczego młody człowiek nie potrafi?Piszesz ,że ja ich zniechęcam.Nie ja ich chcę sprowokowac,zawstydzic, zmusic do nauki.Młode pokolenie(mam młodego syna) idzie na łatwiznę.Chce korzystac z wiedzy i doświadczenia innych.Nie tędy droga.Droga do sukcesu to nauka i ciężka praca.Dotyczy to wszystkich dziedzin ,gołębiarstwa także.Nie mogę poważnie odpisywac na setny post typu"ratunku,pomocy" gdy widzę,że kilka postów wstecz ten temat był dokładnie omówiony.Zanim zadasz pytanie zadaj sobie trochę trudu i poszukaj czy takiego tematu nie było.Zanim zadasz pytanie poczytaj trochę na ten temat by nie dac z siebie zrobic idioty.Zanim zadasz pytanie obejrzyj dokładnie ptaka i opisz wszystko co widzisz.Wtedy otrzymasz wyczerpującą odpowiedż.Zbiter jako motto przyjął "szukaj a znajdziesz" ja to motto uzupełniam o "na bzdurne pytanie,bzdurna odpowiedż".Czy ja skorzystałem coś z forum?Tak ,było to kilka zdań Piotrka Widomskiego,które całkowicie zmieniły moje podejście do chorób ptaków.Napisał kilka zdań,które odmieniły moje myślenie.Krzychu ty nie walcz z bakteriami i zarazkami.One są wszechobecne.Nie wygrasz.Nigdy ci się nie uda zachowac 100%-wej sterylności w gołębniku.Ty zadbaj o układ odpornościowy ptaków.Ty zapobiegaj ,stosuj profilaktykę na rzęsistka , robale i układ pokarmowy.Pilnuj szczepień, kwarantanny i bioasekuracji.Nie pytaj co podac,pytaj jak postępowac, by nic nie trzeba było podawac.Na tym twoja rola się kończy .Leczenie zostaw weterynarzowi.Czy przydaje sie moja wiedza o chorobach.Oczywiście ale tylko po to abym umiał rozpoznac początkowe objawy.Potem to już sprawa weterynarza.Wybacz Wściekły ale w dalszym ciągu osoby zadające bzdurne, powtarzające się pytania będę obiektem moich kpin i żartów.Czy to Ci się podoba czy nie.A jeżeli chcecie uniknąc tych kpin to nie zadawajcie głupich pytań.Na każde rozsądne pytanie udzielę wyczerpującej i rzeczowej odpowiedzi.Jednak najrozsądniejsza jaką znam to zrób badania idż do dobrego weta.Pozdrawiam.

quatro
Posty: 861
Rejestracja: sob mar 11, 2006 6:42 pm
Lokalizacja: wroclaw
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: quatro » czw maja 27, 2010 7:32 am

kwaku91 pisze:Samica miała po prostu piórka w oku które ją uwierały zapewne .
A u młodego widać poprawę .
Panowie nie trzymam ptaków po Bóg wie ile tylko są to ptaki których średnia wartość wynosi 20zł.
Na młode też nie narzekam.
Pozdrawiam.
no to całe szczęście, że to tylko piorka ją uwierały w oku, szkoda tylko że zauważyłeś najpierw łzawiące oko, a po jakimś czasie piórka w oku, pewnie gdyby udało się zrobić to na odwrót to tematu by nie było.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Proszę o szybką pomoc(napuchniete oko)

Post autor: opal » czw maja 27, 2010 8:30 am

Witam.O tak całe szczęście Quatro.Samicę piórko uwierało a młody płakał bo mu mamusi było żal. :o .Pozdrawiam.Ps.Według mojego skromnego zdania kolejnośc była odwrotna.Piórko się przykleiło bo łzawiło oko(do suchego raczej się nie przyklei) a nie na odwrót.(zawsze jednak mogę się mylic)

ODPOWIEDZ