choroba garlaczy pomorskich - zawieszenie wola

Miron

choroba garlaczy pomorskich - zawieszenie wola

Post autor: Miron » śr mar 29, 2006 9:04 pm

Witam.
Choduje garlacze pomorskie i angielskie. Choruja mi garlacze pomorskie i nie moge nigdzie nic znalesc na temat tej choroby. Moze ktos mi doradzi co to za choroba, jak ja moge leczyc, ewentualnie zapobiec. Golebie maja opuszczone wole tak jakby nie mogly strawic pokarmu i ciagle pija wode do tego stopnia, ze nie moga utrzymac glowy, ktora jest ciagle opuszczona. Wczesniej golebie byly szczepione, odrobaczone i byl podany lek od zoltego guzka. Obecnie zachorowalo mi 5 sztuk, 2 sztuki mi padly. Dlaczego ta choroba atakuje tylko garlacze? Choduje tez pawiki, kapucyny, motyle warszawskie i te golebie nigdy nie mialy podobnych objaw. Bardzo prosze o odpowiedz.

Awatar użytkownika
adi
Posty: 78
Rejestracja: czw lis 24, 2005 9:13 pm
Lokalizacja: Kalisz
Kontakt:

Post autor: adi » śr mar 29, 2006 10:38 pm

u nas w kaliszu na takie przypadki mowi sie ze golab sie zawiesil to znaczy pobral pokarm za gruby np kukurydze i nie moze jej strawic
przypadek taki zazwyczaj koĂączy sie smiercia

stanley
Posty: 162
Rejestracja: śr lis 16, 2005 8:41 am
Lokalizacja: Dolina Warszawy;)
Kontakt:

Post autor: stanley » czw mar 30, 2006 8:14 am

Nie sadze ,zeby przyczyna tego bylo to ,ze golab zjadl za duzy pokarm.
1)Kolego a czy te golebie nie wymiotuja??2) 2) Moze to byc zapalenie wola , albo nie wiem co :cry:

Pozdr.

Awatar użytkownika
Piotrek W.
Posty: 118
Rejestracja: śr lis 16, 2005 9:45 am
Lokalizacja: Zakrzowek (lubelskie)
Kontakt:

Post autor: Piotrek W. » czw mar 30, 2006 12:15 pm

A no wlasnie. Jest to nic dziwnego, ja obserwowalem nie raz takie przypadki - oplakane w skutkach, sam tez jestem hodowca garlaczy i szczerze powiedziawszy do dzisiaj gdybym robil tak jak co niektorzy, musialbym wyrznac juz pol stada! A przyznac musze, ze przy niemal 100 sztukach jesli rocznie dwa z nich zlapie wola - to maksimum, a dlaczego?
W czym tkwi problem - otoz, Stanley slusznie stwierdzil, ze raczej przyczyna nie jest kaliber podawanego ziarna, wiec co - a no to jak czesto i ile sie go podaje :!: . Jezeli takie ptaszki na co dzieĂą wcinaja sobie pszeniczke (w dobrym ukladzie) lub jakis jeczmieĂą, mieszanke zbozowa itp., a od czasu do czasu dostana cos lepszego czyli kukurydze, groch, peluche, nie mowiac juz o bobiku, ktory kilkukrotnie pod wplywem wody zwieksza swoja objetosc, a i tak jest duzy- wowczas lapia wole. I tak to bywa jak ptaszki od swieta dostana lepszego zarcia, ale za to do woli i jesze na koniec posilku, coby sobie dopchaly, nic gorszego. Przeciez taki pomorski potrafi zjesc :wink: . Lepiej juz gdyby zarly dalej to co i przez caly tydzieĂą. Tu oczywiscie bez urazy do Mirona, ale takie sytuacje zdarzaja sie czesto, wiec niech to posluzy za przyklad.
Wiec mamy nie maly klops, bo taki garlacz potrafi sobie zjesc, zjesc - nalykac sie piorunem, co by inne mu nie wyzarly, a ze "magazyn" ma spory, tak to oplakanie :cry: jak kolego Miron piszesz wyglada. Nasiona pecznieja pod wplywem wypijanej wody, zatykaja swiatlo ujscia wola, obrzek, zapalenie wola w, ktorym rozwijaja sie przerozne b. gnilne, drozdzaki itp., nastepuje toksykacja organizmu i smierc. Wystarczy chyba.

Jak temu zapobiegac.
1. Garlacze nigdy nie moga byc mocno przeglodzone!
Jesli juz - to podajemy im w pierwszej kolejnosci drobne nasionka typu proso itp. na najgrubszej pszenicy koĂączac! Warto wowczas podac troche jeczmienia aby pobudzic mocniej pasaz jelit, a jeczmieĂą sam w sobie jest dietetyczny, no i wartosciowy pod wzgledem swoich zasobow skladnikowych, wiec warto go w mieszance uwzglednic. Osobiscie podaje jeczmieĂą bezluskowy, problem kaleczenia wola znika. W przypadku zwyklego jeczmienia - lepiej go odpowiednio wczesniej przygotowac.

2.Dopiero jak golebie opanuja glod wowczas mozemy im podac troche mieszanki z grubszymi nasionami ( troche) i dopiero potem pelnowartosciowa karma.

3. W przypadku pojawienia sie symptomu zwiastujacego zapalenie wola
(golab ma obwisly wol, pije sporo wody, stoi w przygarbionej pozycji itd.) nalezy takiemu delikwentowi usunac nadmiar tresci wola.

Jak to zrobic:
Potrzebne przedmioty - strzykawka, najlepiej 100 ml, gumowy wezyk, 2 pojemniki: na swieza ( ciepla w temp. 30-35 stopniC) no i te tresc " to co wylejemy z wola".
Kazdy moze miec tu swoj patent oczywiscie. Znam i takowych delikwentow, ktorzy rozcinaja wole po to aby wydobyc tresc. 3/4 takich zabiegow koĂączy sie smiercia ptaka. W przypadku metody, ktora opisze golab juz na drugi, trzeci dzieĂą jest w pelni sil. Metoda co prawda nie nalezy do zbyt przyjemnych dla ptaszka, ale znacznie lepsza niz uzycie skalpela :? i jeszcze........... innych glupawych pomyslow.

A robimy to tak:

1. Golebia trzymamy miedzy kolanami, tak, aby nam sie zbytnio nie poruszal.
2. Wlewamy do wola ok. 200 ml. cieplej wody, poruszamy wolem aby tresc wola wymieszala sie z woda.
3. Przechylamy golebia dziobem w dol i jedna reka otwieramy dziob, druga poruszajac wolem ( tak, aby tresc, zwlaszcza ta ciezsza nie osiadala nam na spodzie) i ruchem wypompowujacym usuwamy tresc z powrotem -przez przelyk. Jezeli mamy dosc duza ilosc plynu w wolu, napewno przy lekkim ucisnieciu wola i otwartym dziobie ptaka czesc tresci zostanie wyrzucona na zewnatrz. Nalezy uwazac aby golebia nie utopic to po pierwsze, natomiast 200 ml + tresc z wola - moze byc tego z 400 - 500 ml,
nie jest normalna zawartoscia wola i trzeba uwazac aby wola nie uszkodzic. Wol ciagle powinien byc podtrzymywany reka, badÂź spoczywac na kolanach! Czynnosc wlewania wody i wylewania zawartosci wola nalezy wykonac 2-3 krotnie, dotad az wol zostanie oprozniony. Wiadomo ci, ktorzy beda to robic po raz pierwszy musza byc cierpliwi i czynnosc wykonac do zamierzonego skutku ( oby nie przesadzac).
4. Po usunieciu ostatniej frakcji tresci przeplukac jeszcze raz wole, a po usunieciu plynu podac odrobine i tu do wyboru:

a) plynu Lugola (Biolugol Biowet G. w dawce 0,5 ml/ 1 litr czyli dla tych co maja problem z przeliczeniem 0,05 na 100 ml, czyli powiedzmy malutka kropla na 20 ml, bo tyle wypadaloby naszemu golabkowi podac, co by wol odkazic odpowiednio 1 raz dziennie i ten zabieg przez kolejne dwa dni. Tylko nie przesadzac z tym jodem, w wiekszej ilosci poslecie golabka tam, gdzie i trafil by bez tych wszystkich zabiegow :cry:
b) druga ewentualnosc - mozna podac golabkowi przez 3 dni po odrobinie antybiotyku do wola, tylko tez nalezy go odpowiednio przeliczyc. Tu juz wybor jest duzy wiec reklamy nikomu robic nie nalezy. Szanse niech beda rowne.
5. Golebiowi nalezy przez jeden dzieĂą zafundowac glodowke, drugiego - tylko najdrobniejsze nasionka i uwazac z iloscia wypijanej wody bo sytuacja moze sie powtorzyc, jesli wszystkow porzadku - trzeciego dnia juz normalna karma.

No, chyba tyle z garlaczowych zabiegow narazie :wink:
No, tylko mam prosbe robcie te zabiegi jak najrzadziej, a jesli juz to z umiarem.
Najlepiej jednak - zywcie optymalnie stoje garlacze, wowczas nie bedzie tego rodzaju problemow i koniecznosci uzywania takich - nieco drastycznych (ale jak narazie najskuteczniejszych) zabiegow, no pod warunkiem, ze wykonanych jeszcze w pore.
Z autopsji wiem, ze niekiedy ptak chodzi z tym wolem tydzieĂą i dopiero ktos zauwazy, ze cos z nim nie tak. Wtedy rekonwalescencja moze byc znacznie dluzsza. Czasem ptaki pazurami idac do przodu nastepuja na wol rozrywajac go - i wowczas interwencja chirurgiczna wskazana. Ale coz, zawsze moze pojawic sie cos czego wczesniej nie uwzglednilismy w naszym krotkim schemacie, nalezy wiec miec oczy szeroko otwarte by w razie koniecznosci interweniowac, nawet w inny sposob. Jednak wielu osobom hodujacym garlacze ta umiejetnosc plukania wola napewno sie przyda. Zaoszczedzi to ich pupilom wielu nieprzyjemnych historii z tragicznymi wlacznie :cry: .
Pozdrawiam serdecznie hodowcow garlaczy :wink: .
Piotrek W :roll: .

Awatar użytkownika
jan kowalczys
Posty: 296
Rejestracja: pn gru 26, 2005 6:34 pm
Lokalizacja: GdaĂąsk
Kontakt:

Post autor: jan kowalczys » pt mar 31, 2006 2:43 pm

Panie Piotrze moze lepsza metoda i prostsza jest grube mielenie tych duzych ziaren i podawanie wraz z innymi drobnymi nasionami . Ja tak robie chociarz nie hoduje Garlaczy ale mam Felegyhazery , WiedeĂąskie i Bielckie krotkodziobe . Duze ziarna sprawialy by im trudnosc z polykaniem i trawieniem a tak nie ma rzadnych problemow. :!: :D

Awatar użytkownika
Piotrek W.
Posty: 118
Rejestracja: śr lis 16, 2005 9:45 am
Lokalizacja: Zakrzowek (lubelskie)
Kontakt:

Post autor: Piotrek W. » pn kwie 03, 2006 11:36 am

Wszystko w porzadku P. Janku, ale jak juz pisalem wczesniej to nie kaliber ziaren jest tu przeszkoda tylko "sezonowosc" ich podawania :!: . Golebie zbyt lapczywie jedza i to w znacznie wiekszych ilosciach niz moga to przerobic, a konsekwencje - jak opisal kol. Miron, nieciekawe.
W przypadku felkow czy innych malych ras - rzeczywiscie bobik czy grubsza kukurydza moze byc problemem i tu mozna pokwapic sie o rozdrabnianie pokarmu, jak Pan slusznie radzi, jednak w przypadku wiekszosci ras garlaczy - ta robota nie ma sensu :lol: .
Moje garlacze jak wspomnialem - sporadycznie lapia wola, zeby nie powiedziec wcale (a dlaczego?) - to tez ujalem, ale powtorze. Otoz jedza do woli to po pierwsze, a optymalny sklad mieszanki powoduje to, ze kazdy ptak je to, na co ma zapotrzebowanie i ochote, nie zabijajac sie o kukurydze czy inne nasiona, a to dlatego - ze maja je na co dzieĂą i w odpowiedniej ilosci.

ÂŻywienie z glowa i umiarem zaoszczedzi hodowcy tak przykrych zabiegow u waszych garlaczy, jak opisalem powyzej :? , ale niestety niekiedy jest to jedyna metoda, ktora skutecznie wyciaga takowego delikwenta - obzartucha z piaskowego dolka :wink: .

Pozdrawiam.

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » czw kwie 06, 2006 6:09 pm

Widze, ze kolega opisal wsio jak trzeba wiec i lepiej bo mam mniej roboty :lol:
Wtrace jeszcze troszke od siebie, ze przeladowanie wola- bo tak w sumie mogli bysmy owa przypadlosc nazwac ( chorobsk z wolem zwiazanych troszke jest.. ) dotyczy w zasadzie ptakow wszystkich ras wlaczjac pocztowe o ile sa bardzo przeglodzone. Napchanie sie ptaka nawet sama pszenica przyniesc moze podobne skutki. Garlacze sa bardziej predysponowane do wystapienia tego typu zaburzeĂą ze wzgledu na swa zdolnosc do nadymania sie. Nie chodzi tylko o sama pojemnosc wola ale i o slabsze zdolnosci miesniowki do skurczow..Tak czy owak wszystko tu akurat jest wina hodowcy..Podana przez Piotrka metoda radzenia sobie z problemem jest dobra i sam ja nie raz wykonywalem, jednak niektorzy maja z tym problem. Pamietam jak jakos na poczatku roku jeden z forumowych kolegow dzwonil do mnie w tej sprawie i mimo szczegolowego opisu jak ma ten prosty zabieg wykonac skoĂączylo sie zabiegiem- ale ptaszek podobno przezyl:))
No dobra pozdrawiam wszystkich garlaczowcow i innych zapaleĂącow- oby Wasz zapal szybko nie wygasl!
T.S.

Awatar użytkownika
pigeon
Posty: 118
Rejestracja: śr lis 16, 2005 11:23 pm
Lokalizacja: Glogow
Kontakt:

Post autor: pigeon » sob kwie 15, 2006 12:41 pm

witam serdecznie

No wlasnie Panie Tomku o tym forumowiczu mowa :wink: to ja i moj golabek przezylismy ta nieprzyjemna przygode. Popieram tutaj zarowno zdanie kolegow Pana Piotra W. Pana Tomka oraz Pana Jana.
po pierwsze.

mam nadzieje,ze to moja pierwsza i ostatnia przygoda z tym wolem.
Zrobilem blad bo po kilku miesiecznym karmieniu golebi pszenica dalem im nagle groch i wiadomo garlacz pomorski skorzystal na tym najwiecej.

Popieram zdanie aby nigdy glodnym golebiom dawac ,,bogata'' karme na ,,dzieĂą dobry'' bo za chetnie ja zjedza....


Moj golabek ma sie dobrze. Niestety jestem mlodym hodowca, a moja przygoda z garlaczami zaczela sie niecale 2 lata temu. I dobrym stwierdzeniem bedzie, ze ucze sie na wlasnych bledach (na ktorych to cierpia przez moja glupote golebie).

Pomimo szczegolowego opisu wytlumaczonego przez Pana Tomka mialem z tym problemy, i golabek skoĂączyl na ,,stole operacyjnym'', ale juz ma sie dobrze i ,,dmucha'' sie calkiem nieÂźle :wink:

Mam nadzieje, ze na moim przykrym przykladzie inni skozystaja i nie popelnia tych bledow juz wiecej.

na koniec chcialbym podziekowac Panu Tomkowi za fachowe rady odnosnie ratowania golebia, oraz za rady jak sie nim opiekowac w pierwszych dniach po zabiegu.

pozdrawiam :wink:

p.s Najmocniej przepraszam za bledy powtorzeniowe jakie wystepuja w moim poscie, wzgledem postow napisanych przez Panow.
....::::::::FoR WhOm ThE BeLl ToLs::::::::.....

matisliwa
Posty: 87
Rejestracja: pt mar 17, 2006 9:47 pm
Kontakt:

Post autor: matisliwa » sob kwie 15, 2006 8:07 pm

Ja staram sie unikac zapalenia wola. Robie tak ze np pszenice mam w karmiku. Zawsze tam troche jej jest. Po to zeby golebie nie byly wyglodzone. A jak przyjde to daje im smakolyki takie jak peluszka kukurydza i slonecznik. Mam nadzieje ze w ten wlasnie sposob unikne tej dolegliwosci.

stanley
Posty: 162
Rejestracja: śr lis 16, 2005 8:41 am
Lokalizacja: Dolina Warszawy;)
Kontakt:

Post autor: stanley » wt kwie 18, 2006 12:09 pm

Sa dwie szkoly karmienia..Albo dajesz do syta i spia na tym albo dajesz tyle alby zjadly i czesc do nastepnego karmienia. Moim zdaniem nie unikniesz w ten sposob(pszenica) zapalenia wola... ale chyba lepszym rozwiazaniem jest dawanie okreslonej porcji jedzenia, tak aby byly niedojedzone ale i nie glodne.
Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

choroba garlaczy pomorskich

Post autor: opal » śr lip 19, 2006 5:35 am

Witam wszystkich.Kilka dni temu z powodu remontu przez dwa dni nie moglem sam nakarmic swoich golebi.Wyreczylem sie znajomym i przynioslo to oplakane skutki:dwa hanacki (para) i dwa samce vorburgery zlapaly wola.Wszystkie golebie karmily mlode.Kilka miesiecy wstecz Slawek Przygoda(pozdrawiam) poradzil mi abym w takim przypadku wlozyl ptaka w rure z PCV.Dlugosc rury ok.0,5m przekroj 10cm.Ptaki powedrowaly do rury i zostaly postawione pionowo glowami do gory.Siedzialy w rurze okolo 24 godzin.Wszystkie ptaki po wypuszczeniu byly wymeczone ale zdrowe.Pionowe ustawienie rury spowodowalo iz pokarm z wola sam powedrowal do przelyku i zoladka.Przezyly tez wszystkie mlodziaki.Mam nadzieje iz rozpowszechnienie tej metody pozwoli wyciagnac z opresji kilka garlaczy.Pozdrawiam.

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » czw lis 13, 2008 1:57 pm

witam
wczoraj zawiesił mi się garłacz angielski, miał tyle pokarmu w wolu, że nie mógł się poruszać. Noc spędził w rurze (ok 22 godz) teraz go wyciągnąłem, widać ze gołąb jest wymęczony i pozostawiłem go w wolierze, ale nie wszystki pokarm został strawiony, co nieco zostało jeszcze w wolu i teraz nasuwa się pytanie, czy dać już temu gagatkowi spokój, czy wsadzić go jeszcze raz w rurę żeby wszystko strawił?
czy może jutro rano powtórzyć zabieg jeżeli pokarm będzie jeszcze tam zalegał?
raz już padł mi pomorski przez nieuwagę i teraz nie chcę powtórzyć tego samego błędu, zwłaszcza, że samiec ten jest dla mnie wartościowy

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Post autor: bubi » czw lis 13, 2008 5:44 pm

Witam,jak zostoło troszkę to daj mu już spokuj.U mnie nieraz tak się działo że zostawało troszkę i wszystko było ok. Najlepiej teraz go oddziel i przez 2-3 dni dietka.

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » czw lis 13, 2008 6:06 pm

Dokładnie tak jak napisał bubi. Ja bym go do jutra przegłodził i potem stopniowo podawał niewielkie ilości pokarmu (powiedzmy jutro wieczorem).

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » czw lis 13, 2008 6:28 pm

dzięki koledzy za podpowiedzi
Pozdrawiam

jacho
Posty: 44
Rejestracja: pn lut 04, 2008 8:19 pm
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Post autor: jacho » pt lis 14, 2008 3:37 am

mój sposob na obwiśnięte wole to; elastyczna skarpeta odpowiednio rozcieta by można ja zawiązać pod skrzydlami i otwor na glowę dający ptakowi troszeczkę swobody w pobieraniu picia i pokarmu....prowizoryczne ale zapewniam że skuteczne.
jes

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Re: choroba garlaczy pomorskich - zawieszenie wola

Post autor: bubi » czw sty 21, 2010 8:52 pm

Witam,słyszałem o tabletkach na ''zawieszenie wola'' czy może któryś z kolegów spotkał się z tym? .Pozdrawiam :wink:
mbudniewicz.pl.tl

optimus
Posty: 120
Rejestracja: pn sty 29, 2007 6:45 pm
Lokalizacja: dolnoslaskie
Kontakt:

Re:

Post autor: optimus » pn maja 03, 2010 8:23 pm

Piotrek W. pisze:A no wlasnie. Jest to nic dziwnego, ja obserwowalem nie raz takie przypadki - oplakane w skutkach, sam tez jestem hodowca garlaczy i szczerze powiedziawszy do dzisiaj gdybym robil tak jak co niektorzy, musialbym wyrznac juz pol stada! A przyznac musze, ze przy niemal 100 sztukach jesli rocznie dwa z nich zlapie wola - to maksimum, a dlaczego?
W czym tkwi problem - otoz, Stanley slusznie stwierdzil, ze raczej przyczyna nie jest kaliber podawanego ziarna, wiec co - a no to jak czesto i ile sie go podaje :!: . Jezeli takie ptaszki na co dzieĂą wcinaja sobie pszeniczke (w dobrym ukladzie) lub jakis jeczmieĂą, mieszanke zbozowa itp., a od czasu do czasu dostana cos lepszego czyli kukurydze, groch, peluche, nie mowiac juz o bobiku, ktory kilkukrotnie pod wplywem wody zwieksza swoja objetosc, a i tak jest duzy- wowczas lapia wole. I tak to bywa jak ptaszki od swieta dostana lepszego zarcia, ale za to do woli i jesze na koniec posilku, coby sobie dopchaly, nic gorszego. Przeciez taki pomorski potrafi zjesc :wink: . Lepiej juz gdyby zarly dalej to co i przez caly tydzieĂą. Tu oczywiscie bez urazy do Mirona, ale takie sytuacje zdarzaja sie czesto, wiec niech to posluzy za przyklad.
Wiec mamy nie maly klops, bo taki garlacz potrafi sobie zjesc, zjesc - nalykac sie piorunem, co by inne mu nie wyzarly, a ze "magazyn" ma spory, tak to oplakanie :cry: jak kolego Miron piszesz wyglada. Nasiona pecznieja pod wplywem wypijanej wody, zatykaja swiatlo ujscia wola, obrzek, zapalenie wola w, ktorym rozwijaja sie przerozne b. gnilne, drozdzaki itp., nastepuje toksykacja organizmu i smierc. Wystarczy chyba.

Jak temu zapobiegac.
1. Garlacze nigdy nie moga byc mocno przeglodzone!
Jesli juz - to podajemy im w pierwszej kolejnosci drobne nasionka typu proso itp. na najgrubszej pszenicy koĂączac! Warto wowczas podac troche jeczmienia aby pobudzic mocniej pasaz jelit, a jeczmieĂą sam w sobie jest dietetyczny, no i wartosciowy pod wzgledem swoich zasobow skladnikowych, wiec warto go w mieszance uwzglednic. Osobiscie podaje jeczmieĂą bezluskowy, problem kaleczenia wola znika. W przypadku zwyklego jeczmienia - lepiej go odpowiednio wczesniej przygotowac.

2.Dopiero jak golebie opanuja glod wowczas mozemy im podac troche mieszanki z grubszymi nasionami ( troche) i dopiero potem pelnowartosciowa karma.

3. W przypadku pojawienia sie symptomu zwiastujacego zapalenie wola
(golab ma obwisly wol, pije sporo wody, stoi w przygarbionej pozycji itd.) nalezy takiemu delikwentowi usunac nadmiar tresci wola.

Jak to zrobic:
Potrzebne przedmioty - strzykawka, najlepiej 100 ml, gumowy wezyk, 2 pojemniki: na swieza ( ciepla w temp. 30-35 stopniC) no i te tresc " to co wylejemy z wola".
Kazdy moze miec tu swoj patent oczywiscie. Znam i takowych delikwentow, ktorzy rozcinaja wole po to aby wydobyc tresc. 3/4 takich zabiegow koĂączy sie smiercia ptaka. W przypadku metody, ktora opisze golab juz na drugi, trzeci dzieĂą jest w pelni sil. Metoda co prawda nie nalezy do zbyt przyjemnych dla ptaszka, ale znacznie lepsza niz uzycie skalpela :? i jeszcze........... innych glupawych pomyslow.

A robimy to tak:

1. Golebia trzymamy miedzy kolanami, tak, aby nam sie zbytnio nie poruszal.
2. Wlewamy do wola ok. 200 ml. cieplej wody, poruszamy wolem aby tresc wola wymieszala sie z woda.
3. Przechylamy golebia dziobem w dol i jedna reka otwieramy dziob, druga poruszajac wolem ( tak, aby tresc, zwlaszcza ta ciezsza nie osiadala nam na spodzie) i ruchem wypompowujacym usuwamy tresc z powrotem -przez przelyk. Jezeli mamy dosc duza ilosc plynu w wolu, napewno przy lekkim ucisnieciu wola i otwartym dziobie ptaka czesc tresci zostanie wyrzucona na zewnatrz. Nalezy uwazac aby golebia nie utopic to po pierwsze, natomiast 200 ml + tresc z wola - moze byc tego z 400 - 500 ml,
nie jest normalna zawartoscia wola i trzeba uwazac aby wola nie uszkodzic. Wol ciagle powinien byc podtrzymywany reka, badÂź spoczywac na kolanach! Czynnosc wlewania wody i wylewania zawartosci wola nalezy wykonac 2-3 krotnie, dotad az wol zostanie oprozniony. Wiadomo ci, ktorzy beda to robic po raz pierwszy musza byc cierpliwi i czynnosc wykonac do zamierzonego skutku ( oby nie przesadzac).
4. Po usunieciu ostatniej frakcji tresci przeplukac jeszcze raz wole, a po usunieciu plynu podac odrobine i tu do wyboru:

a) plynu Lugola (Biolugol Biowet G. w dawce 0,5 ml/ 1 litr czyli dla tych co maja problem z przeliczeniem 0,05 na 100 ml, czyli powiedzmy malutka kropla na 20 ml, bo tyle wypadaloby naszemu golabkowi podac, co by wol odkazic odpowiednio 1 raz dziennie i ten zabieg przez kolejne dwa dni. Tylko nie przesadzac z tym jodem, w wiekszej ilosci poslecie golabka tam, gdzie i trafil by bez tych wszystkich zabiegow :cry:
b) druga ewentualnosc - mozna podac golabkowi przez 3 dni po odrobinie antybiotyku do wola, tylko tez nalezy go odpowiednio przeliczyc. Tu juz wybor jest duzy wiec reklamy nikomu robic nie nalezy. Szanse niech beda rowne.
5. Golebiowi nalezy przez jeden dzieĂą zafundowac glodowke, drugiego - tylko najdrobniejsze nasionka i uwazac z iloscia wypijanej wody bo sytuacja moze sie powtorzyc, jesli wszystkow porzadku - trzeciego dnia juz normalna karma.

No, chyba tyle z garlaczowych zabiegow narazie :wink:
No, tylko mam prosbe robcie te zabiegi jak najrzadziej, a jesli juz to z umiarem.
Najlepiej jednak - zywcie optymalnie stoje garlacze, wowczas nie bedzie tego rodzaju problemow i koniecznosci uzywania takich - nieco drastycznych (ale jak narazie najskuteczniejszych) zabiegow, no pod warunkiem, ze wykonanych jeszcze w pore.
Z autopsji wiem, ze niekiedy ptak chodzi z tym wolem tydzieĂą i dopiero ktos zauwazy, ze cos z nim nie tak. Wtedy rekonwalescencja moze byc znacznie dluzsza. Czasem ptaki pazurami idac do przodu nastepuja na wol rozrywajac go - i wowczas interwencja chirurgiczna wskazana. Ale coz, zawsze moze pojawic sie cos czego wczesniej nie uwzglednilismy w naszym krotkim schemacie, nalezy wiec miec oczy szeroko otwarte by w razie koniecznosci interweniowac, nawet w inny sposob. Jednak wielu osobom hodujacym garlacze ta umiejetnosc plukania wola napewno sie przyda. Zaoszczedzi to ich pupilom wielu nieprzyjemnych historii z tragicznymi wlacznie :cry: .
Pozdrawiam serdecznie hodowcow garlaczy :wink: .
Piotrek W :roll: .
optimus

ODPOWIEDZ