Forum portalu GOŁĘBNIK.PL

Aby zarejestrować się przeczytaj regulamin i wyślij swój login na adres admin@golebnik.pl

Regulamin forum
Dzisiaj jest pt sty 18, 2019 4:30 pm


Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 32 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: sob lut 04, 2012 5:55 pm 
Offline

Rejestracja: czw lut 18, 2010 12:05 pm
Posty: 238
Witam. Co podajecie oprócz standartowej mieszanki zimowej w takie mrozy? Czy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby?,może jakieś mikstury? oleje na ziarno? itp, aby ptaki w dobrej formie przetrwały te niskie temperatury? Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: sob lut 04, 2012 6:39 pm 
Offline

Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Posty: 1244
Lokalizacja: Warszawa
seta i galareta !!!!!!!! :lol:
owies można podać jeśli są nauczone jeść go może być łuskany.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: sob lut 04, 2012 8:34 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
Jeśli ptaki są zdrowe i w dobrej kondycji to żadne mrozy nic im nie zrobią. wystarczy standardowa karma zimowa lub to, co zwykle w tym okresie dajecie. Ważniejsze jest, by ptaki mogły się do woli napić. Niektórzy to zaniedbują, znam starszych hodowców, którzy wstawiaja pojnik na 10 min. po karmieniu i to ich zdaniem ma wystarczyć. moim zdaniem to poważny błąd , bo gołąb, który mało pije może się odwodnić a wtedy ma małe szanse na przetrwanie mrozów. Dotyczy to przede wszystkim ras delikatnych, zwłaszcza krotkodziobych.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: ndz lut 05, 2012 11:37 am 
Offline

Rejestracja: ndz lis 07, 2010 10:05 am
Posty: 96
Witam.Oj Panie Krzysiu piszesz Pan że mrozy gołębią nie straszne,większości ras to tak ale kolega trzyma szeki,krótkodzioby polski,to teraz w te mrozy -25 stopni to kulą się te gołąbki jak nie wiem.Mają bardzo rzadkie upierzenie to im zimno.Bo co innego już Mewki,Motyle,Krymki Białostockie te rasy mają gęste upierzenie to bardziej znoszą mrozy.A tak na marginesie to hodowcy wszelkich szeków polskich ocieplają jakoś na takie mrozy gołębniki?????????


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: ndz lut 05, 2012 6:04 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
Ocieplają, to prawda. Niektórzy mają nawet zamontowane grzejniki lub wstawiają elektryczne dmuchawy. Znam hodowcę, który ma ogrzewany gołębnik a ptaki wypuszcza na oblot do szklarni, która zastępuje mu wolierę.Jednak nie zawsze tak było. Ś.p. Józef Walęcki trzymał szeki w drewnianym gołębniku, w którym między deskami były prześwity co 0,5 cm, co zastępowało wentylację.Również Józek Chudziński trzymał szeki w drewnianym gołębniku, co prawda obitym sklejką by nie było przewiewu ale bez ogrzewania. Szeki Walęckiego miały możliwość latania, a ja miałem szczęście widzieć je nieraz w locie i naprawdę było na co popatrzeć. Dobrze trenowane stada jasnych do lotu wysiadają.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: ndz lut 05, 2012 6:54 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 07, 2010 10:05 am
Posty: 96
Zgadzam się.Nie wiem co jest, ale jeszcze 10 lat temu inaczej się chowało gołębie ozdobne na krótkich dziobach inaczej właśnie znosiły zimę,inaczej karmiły swoje młode,też miałem szeki [winerki się u nas na nie mówiło] dzióbki miały nie większe jak dzisiejsze a karmiły swoje młode jak trzeba.wypadała im karma przy karmieniu aż taki krawat zazwyczaj samiec miał a na dodatek całą zimę to tylko pszenicę się dawało a jak zabrakło to i pszenżytem nie gardziły.A teraz mięszanka dla krótko dziobów się daje,jajeczko zniesie to pod mamki,pozaszczepiane,zioła,witaminy,a młodych i tak nie można się dochować jak kiedyś.Morze to wszystko ich dobija,osłabia?


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: ndz lut 05, 2012 8:06 pm 
Offline

Rejestracja: wt kwie 05, 2011 7:32 pm
Posty: 31
I tu się z kolegą Griszą w 1000% zgadzam. kiedyś nie patrzyło się ile gołąb jest warty. Miał latać i wychowywać swoje młode. jeżeli nie najczęściej był usuwany ze stada. Mój dziadek opowiadał mi że miał mewki na bardzo krótkich dziobach które same chowały młode i bardzo dobrze wyrabiały sie z gołębiami w locie. I jadły tylko pszenice, a jak nie było to żyto.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: ndz lut 05, 2012 9:29 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
Dobre krótkodziobe nigdy nie wykarmiały młodych, to po prostu niewykonalne. Jednak wysiadywały jajka i odchowywały młode do ok. 7-10 dni od momentu wyklucia. Później budowa anatomiczna uniemożliwia karmienie. Jeśli " krótkodziobe " są w stanie wykarmić młode, to ich wartość jest niestety niższa niż mamek.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 12:02 am 
Offline

Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Posty: 1244
Lokalizacja: Warszawa
dziadek zwyczajnie nie widział wtedy dobrych krótkich gołębi i tyle.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 4:08 pm 
Offline

Rejestracja: ndz paź 09, 2011 9:52 am
Posty: 191
Jak Ten dziadek hodował gołębie to Ciebie jeszcze nie było tak że nie wiesz, jakie one mogły być.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 4:34 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
Jeżeli hodował krótkodziobe które same karmiły młode to były one bardzo marnej jakości. Nie czarujmy się, krótkodziobe to nie jest wynalazek naszych czasów. Takie ptaki hodowano od dawna, tylko większość hodowców nie było na nie stać. Pamiętam z lat 70-ych. Kolega za całą wypłatę ( pracował w WSK jako tokarz) kupił samicę mewkę. Zarabiał 2500zł a mewka kosztowała 3000, ale znajomy starszy hodowca wiedząc, że młodego nie stać opuścił mu te 500. W tamtych czasach tokarz w WSK nieźle zarabiał. Mój ojciec jako dyżurny ruchu na kolei zarabiał wtedy 2000 a mama jako nauczycielka w podstawówce 1800zł. W stanie wojennym (82r.) pojechaliśmy z kolegami na wystawę do Kalisza. Za mewkę z wystawy trzeba było dać 20 000, a kolega ojca w tym czasie za 100 000 kupił sobie nieduży domek z działką na przedmieściach Kalisza.W tamtych czasach nie było niemal wolier, te ptaki naprawdę latały.Wielu hodowców ganiało krótkie razem z mamkami. Nigdy jednak nie karmiły one młodych, bo uniemożliwia im to budowa anatomiczna.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 4:49 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 07, 2010 10:05 am
Posty: 96
Panowie co Wy piszecie że dawniejsze bodajże szeki [dawniej winerki] miały dłuższe dzioby?Jestem często na wystawach nawet w tym roku w warszawie,[rok temu na krajówce] i te obecne szeki,krótko dzioby polski,szymelki,itd.to mają sporo dłuższe dzioby jak 10-15 lat temu te z Falenicy.Nawet w tym roku szeki Pana Miałkowskiego z Białegostoku i tak [zwróciłem uwagę stał na giełdzie] na nich to w stosunku do tamtych z dawnych lat z Falenicy to dziadostwo,dzioby jak szpile i długie. A miał facet na giełdzie coś fajnego rok temu na krajówce to 2tyś.zł.krzyczał za parę.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 5:32 pm 
Offline

Rejestracja: czw lut 18, 2010 12:05 pm
Posty: 238
Witam.
Cytuj:
Ważniejsze jest, by ptaki mogły się do woli napić. Niektórzy to zaniedbują, znam starszych hodowców, którzy wstawiaja pojnik na 10 min. po karmieniu i to ich zdaniem ma wystarczyć. moim zdaniem to poważny błąd , bo gołąb, który mało pije może się odwodnić a wtedy ma małe szanse na przetrwanie mrozów. Dotyczy to przede wszystkim ras delikatnych, zwłaszcza krotkodziobych.

Kol.krzysiek nie wiem jak sprawa się ma z krótkodziobami, ale u mnie tipplery angielskie praktycznie w całym sezonie lotowym tj około 7-8 miesięcy w roku dostają wodę godzinę po posiłku, piją do syta a następnie jest zabierana. Dodam tylko że karmę dostają 1 raz dziennie około 1,5 h przed zmrokiem (też ściśle określoną ilość). W zasadzie powinny dostawać jeść i pić codziennie o stałej porze np. 21 - karma + 22 - woda, ale niestety nie mam na działce światła dlatego karmię około 1,5 h przed zapadnięciem zmroku. Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 6:08 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
Cóż, nie brałem pod uwagę specyficznych ras , np. wysokolotnych, u których muszą być zachowane specyficzne reżimy żywieniowe. Dziękuję bardzo za tą ciekawą informację.Jak widać " na załączonym obrazku", przydaje się głos specjalisty w dyskusji.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 6:41 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Posty: 825
Lokalizacja: C.K Galicja
Witam,
co do karmienia w zimie - ideałem jest karma dietetyczna (polecam "Dietetyczną oczyszczającą z ostropestem" Kampola) - nie tuczy, a ma sporo witamin z powodu zróżnicowanego składu.
W czasie silnych mrozów można dodać odrobinę grochu lub kukurydzy - ale wypada wtedy zakwasić wodę, aby nie wywołać biegunki nagłą zmianą karmy.
Dawniej gołębie chowały się często na jęczmieniu i pszenicy, ale dawniej nie było cirkowirozy - wywołującej odpowiednik ludzkiego AIDS (o różnym stopniu zjadliwości) - a chorzy na AIDS nie pożyją długo o kromce chleba i wodzie z kranu... :roll:
W związku z tym, karma (również w okresie zimowym) powinna być urozmaicona (więcej witamin itp.) - byle nie tucząca - np. dietetyczna.

Co do krótkich, to jak pomyślę sobie ile gołębi krótkodziobych zmarnowało się po wojnie, przez brak wiedzy na temat używania mamek...:oops:
Muszę jednak wspomnieć, że w literaturze przedwojennej (lwowskiej) istnieją opisy typu:
"Maściuch jest bardzo żywego i wesołego temperamentu, często stacza bójki, lata często, lecz krótko i leniwie, nieźle się orjentuje* i prędko przyzwyczaja się do gołębnika. Jest bardzo płodny, lecz trudno wychowuje pisklęta, bo ma krótki dziób, więc najlepiej u źle karmiących zabierać jaja i podkładać je pod gołębie średniodziobe."
Autor: Władysław Chwałek, czasopismo" "Hodowca gołębi", Lwów, grudzień 1926 r. *- pisownia oryginalna.
Czyli (jak można wywnioskować z tekstu), maściuchy potrafiły przynajmniej "zapapczyć" swoje młódki przez kilka dni - aczkolwiek w opisie wszystkich ras "krótkich" są wzmianki, że robiły to z trudem.
Z opowiadań starszych hodowców wiem, że niektóre dobre "krótkie" (mewki i brodawczaki polskie) na 3-4 lęgi potrafiło wykarmić w sezonie 1-2 młódki (niektóre pary nie potrafiły nic odchować) - reszta padała z głodu - te gołębie trafiły do nich po II wojnie, gdy na Rzeszowszczyźnie pełno było mewek polskich, brodawczaków i szeków, ale nie wszyscy potrafili je hodować (mamki).
Można sobie tylko wyobrazić, jak witalne i zdrowe musiały być te gołębie, które pomimo krótkiego dzioba i kiepskiej karmy potrafiły (z bólem) odchować młódka bez mamek.
I jeszcze jedno - starzy hodowcy zawsze pozwalali "krótkim" przynajmniej "zapapczyć" młódka - tyle, że podłożonego od mamek - dopiero jak przestawały karmić, to młódek był przekładany lub likwidowany.
Koroniarze sercate i końcate (mają nieco dłuższe dzioby) są w stanie bez problemu wykarmić jednego młódka średnio lub długodziobego - to stara metoda hodowców krakowskich, którzy dzięki temu nie musieli prowadzić lęgów zimowych osobno dla mamek.
Aha - osoby dla których to co napisałem to oczywiste-oczywistości - przepraszam za zakłócenia :lol:

Zaznaczam, że nie jestem hodowcą gołębi krótkodziobych, ale selekcja zdrowotna powinna dotyczyć również tych ras - oczywiście, ze nie taka jak np. u pocztowych (bo wtedy trzeba by zlikwidować 100 % stada :lol: ) - ale jednak.
Proponuję przeczytać sobie artykuł autorstwa dr Tomasza Stenzla (tam figuruje jako Jerzy :wink:) pt. "Infekcje górnych dróg oddechowych" (po kliknięciu trzeba chwilkę poczekać aż się "załaduje"):
http://www.pzhgridi.pl/aktualnosci_opis ... 0045&iks=6
PS
Tekst daje dużo do myślenia :roll: ...

_________________
Kaszanka forever !!


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 6:59 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
Rzeczywiście bardzo pouczające informacje. Dobrze, że jest na forum ktoś ( SETER) , kto ma dostęp do starej literatury. Pozazdrościć. Co do wykarmiania młodych przez krótkie to traktuję to jako legendę, niewiele mającą wspólnego z rzeczywistością. Starzy hodowcy zawsze pozwalali krótkim "zapapczyć" młode,niektóre odchowywały pisklaki do 7, nieraz 10 dnia, więcej nie dawały rady. Za to przypadki, że krótkie odchowywały jedno młode od mamek nie należały wcale do rzadkości. Miałem takie przypadki u siebie w czasie mojej krótkiej przygody z rasami krótkodziobymi.Dobre mewki egipskie odchowały mi orlika a barwnogłówki bociana.Wracając do odchowywania własnych młodych, najdłużej karmiły u mnie maściuchy ( do 9-10dnia), nie zetknąłem się z przypadkiem ani u mnie, ani u żadnego ze znajomych, by krótkie karmiły dłużej.Stąd moje sceptyczne podejście do informacji przytoczonych przez Setera, z całą resztą jego wypowiedzi absolutnie się zgadzam.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 8:00 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Posty: 825
Lokalizacja: C.K Galicja
Nie widziałem tych gołębi, więc nie potrafię tego na 100% zweryfikować.
Ci hodowcy już nie żyją, ale nie byli to bynajmniej "wiejscy dziadkowie" od opowiadania bajek - a pozostali których znam lub znałem, o mamkach dla "krótkich" wiedzieli od ojców, kolegów itp. - od początku przygody z "krótkimi", więc trudno o inne źródła informacji.
Wydaje mi się jednak prawdopodobne, że niektóre "krótkie" (zwłaszcza młode brodawczaki) mogły by (z bólem) wykarmić swojego młódka - po iluś-tam nieudanych próbach - ale nie wyobrażam sobie, aby dało się kogoś namówić na taki "sport" w celu weryfikacji :lol: - w związku z tym, należy takie informacje traktować jedynie jako ciekawostkę.

_________________
Kaszanka forever !!


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: pn lut 06, 2012 8:22 pm 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
W latach 70-ych mój ojciec hodował brodawczaki. Nie były one aż tak "krótkie" jak dzisiaj, na wystawach nie zebrały by teraz wysokich not ale na tamte czasy były to klasa ptaki. Jego brodawczaki wykarmiały swoje młode. Z kolei mój dobry kolega w latach 80-ych miał stado kilkudziesięciu koroniarzy , głównie końcatych, ale też sercatych i trzymał je specjalnie jako mamki dla mewek, szeków i staluchów. "Przerobił" mnóstwo mamek, m.in. widyny, krymki, wejfry, murzynki lotne, białogony , zakonniczki, winerki i w końcu pozostał przy koroniarzach.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: śr lut 08, 2012 11:49 pm 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 14, 2009 12:56 pm
Posty: 548
Lokalizacja: SIENNO / OSTROWIEC ŚW
Ja przerabiałem koroniarze końcate i nadal je mam, może niektóre nie są super klasy ale doskonale karmią młode z ras krótkodziobe jak i długodziobe. Podobnie sprawują się białogłówki gumbińskie.
Ja uważam że pawiki również są dobrymi mamkami dla krótkodziobych.
Miałem mewki polskie, motyle, szeki, winerki, wszystko likwiduję co do ostatniej sztuki.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: czw lut 09, 2012 8:19 am 
Offline

Rejestracja: czw gru 29, 2005 10:58 pm
Posty: 456
Lokalizacja: w.mazowieckie
Czy ktoś z Was stosuje u siebie w gołębnikach podgrzewacz do wody.
Ciekaw jestem jak się on sprawdza w tak niskich temperaturach ? Dziś u mnie znów prawie -20 za oknem.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: czw lut 09, 2012 9:28 am 
Offline

Rejestracja: czw lut 18, 2010 2:11 pm
Posty: 166
Lokalizacja: Płock
jack pisze:
Czy ktoś z Was stosuje u siebie w gołębnikach podgrzewacz do wody.
Ciekaw jestem jak się on sprawdza w tak niskich temperaturach ? Dziś u mnie znów prawie -20 za oknem.

u mnie sprawdza sie dobrze chodz mam ten zwykly podgrzewacz ale sa i lepsze te z automatyczna regulacja podgrzewania do spadku temperatur minusowych -ale golebnik musi byc szczelny zeby za mocno sie nie wychladzal


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: czw lut 09, 2012 9:33 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 20, 2009 7:12 pm
Posty: 101
Lokalizacja: BIELINY KOŁO KIELC
sprawdzaja sie choc woda zamarza u góry poidła i tak dwa poidła juz mi pekły


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: czw lut 09, 2012 9:47 am 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
Też mam taki podgrzewacz i też własnie górę poidła mi rozerwało na zgrzewie. Pękło, jakby ktoś nożem rozciął i zbiornik nadaje się do wyrzucenia. Tam,. gdzie nie mam podgrzewaczy też woda zamarza, ale zbiorniki nie pękają. To pewnie moja wina, bo tam daję mniej wody, a tu, gdzie jest podgrzewacz wlałem chyba 2/3 zbiornika.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: czw lut 09, 2012 10:44 am 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 20, 2009 7:12 pm
Posty: 101
Lokalizacja: BIELINY KOŁO KIELC
woda u góry zamarza ale mnie dno pękło u jednego a u drugiego bok


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Post: czw lut 09, 2012 11:43 am 
Offline

Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Posty: 3637
Lokalizacja: kalisz
U mnie pękło dokładnie przewężenie między kołnierzem a górą zbiornika. akurat na zgrzewie.


Na górę
 Wyświetl profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 32 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron


Strona korzysta z plikow cookies, w celu zapewnienia podstawowej funkcjonalności strony m.in. przechowywanie sesji logowania, zmiany stanu opcji. Jeżeli nie wyrażasz zgodny na zapisywanie plikow cookie, proszę o zmianę ustawień przeglądarki, w celu ich zablokowania.

Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant