Myślistwo

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Myślistwo

Post autor: pampalini » sob lut 09, 2008 2:29 pm

Oprócz hodowli gołębi moją drugą pasją jest właśnie myślistwo.
Jestem myśliwym z kilkuletnim stażem, a miłośnikiem przyrody i łowiectwa od zawsze(podobnie jak gołębi) i ciekaw jestem ilu jest jeszcze hodowców- myśliwych i miłośników łowiectwa wśród nas :?:

listonosz
Posty: 122
Rejestracja: śr maja 23, 2007 8:36 pm
Kontakt:

Post autor: listonosz » sob lut 09, 2008 5:16 pm

JA narzie miłośnikiem łowiectwa. Za kilka lat wstąpie do PZŁ.
Pozdrawiam.

ekolog
Posty: 153
Rejestracja: śr wrz 13, 2006 9:04 pm
Kontakt:

Post autor: ekolog » sob lut 09, 2008 6:55 pm

pampalini tak się zastanawiam czy można być miłośnikiem przyrody, a jednocześnie myśliwym czyli tym, który niszczy (zabija) chyba, że ja się myle i zwierzęta to nie przyroda :D przecież to dwie sprzeczności tak oczywiste, no bo według mnie jest się myśliwym, albo miłośnikiem :D

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » sob lut 09, 2008 7:05 pm

Gdzie myśliwi, tam zwierzyna. :)
Dirko

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » sob lut 09, 2008 7:37 pm

ad. ekolog
Łowiectwo, jest elementem ochrony środowiska przyrodniczego, a rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej i leśnej.
Celem łowiectwa jest:
- ochrona, zachowanie różnorodności i gospodarowanie populacjami zwierząt łownych
- ochrona i kształtowanie środowiska przyrodniczego na rzecz poprawy warunków bytowania zwierzyny
- uzyskanie możliwie wysokiej kondycji osobniczej i jakości trofeów oraz właściwej liczebności populacji poszczególnych gatunków zwierzyny przy zachowaniu równowagi srodowiska przyrodniczego
- kultywowanie tradycji oraz krzewienia etyki i kultury łowieckiej
to tak po krótce to tylko niewtajemniczonym i niezorientowanym łowiectwo kojarzy się tylko ze strzelaniem i zabijaniem
A żeby być myśliwym to trzeba być miłośnikiem przyrody jedno wiąże się z drugim, podobnie jak z gołębiami nie można ich hodować gdy się ich nie uwielbia bo nic z tego nie będzie i po jakimś czasie się znudzą i skończy się przygoda (nie raz widziałem zapalenców którzy zakładali hodowle a po jakimś czasie gdy wstępne emocje opadły kończyli z hodowlą) tak samo jest z myśliwymi jeżeli człowiek się z "tym" nie urodzi to nikt na "siłę" z niego myśliwego nie zrobi

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Post autor: krzysiek » sob lut 09, 2008 8:04 pm

Sory, Ekolog, ale rację w tym wypadku ma Pampalini.pochodzę z rodziny o dużych tradycjach łowieckich, poluje ojciec, polował dziadek i pradziadek lesniczy, dalszych pokoleń nie wspomnę. Od dzieciństwa chodziłem z ojcem na polowania i nie chodziło tylko o upolowanie zwierzaka, a bardziej o kontakt z przyrodą. Osobiście nie poluję, wolę strzelanie do tarczy, ale o ile tylko mam czas, chętnie idę z ojczulkiem w lowisko. Jakoś bardziej mnie ciągnie do "moczenia kija" nad wodą, chociaż od czasu, jak się wynoislem z miasta do lasu nie mialem czasu powędkować i bardzo mi tego brak. podobnie jak w łowiectwie, wędkarstwo i przyroda są nierozerwalnie związane. A przykład na wpływ łowiectwa na ochronę przyrody kiedyś już chyba na tym forurum podawałem. Po wojnie do Kenii wyemigrował sławny myśliwy, książę Sapieha i jako jeden z pierwszych zaczął tam organizować safari i tworzyc struktury organizacji myśliwskich . W tamtych czasach Kenia słynęła z wielkich stad dzikiej zwierzyny. Gdy tamtejszy rząd zakazał polowań i rozwiązał organizacje lowieckie, po kilku latach zwierzyna prawie wyginęła, bo tylko myśliwi chronili ją skutecznie przed kłusownikami. Prawdziwe jest więc powiedzenie, że gdzie myśliwi tam zwierzyna.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » sob lut 09, 2008 9:23 pm

Przypomnę tylko, że to właśnie "safari" wyelimonowało niemal całkowicie nosorożce białe, i wytępiło całkowicie drapieżniki na niektórych obszarach.
Słonie - w zależności od obszaru, ale straty w populacji były olbrzymie. I to wszystko jeszcze w czasach "kolonialnych" :wink: .
Większość myśliwych jakich znam, to niestety kupa chamów, i skojarzenia z księciem Sapiehą są tu trochę nie na miejscu...
Co do Polski, to się zgodzę, z tym, że nie wszędzie, a i "repertuar" gatunków do odstrzału też by można nieco zweryfikować.
W Bieszczadach problemem są wilki, bo myśliwi z zagranicy mocno przetrzebili populację jelenia (dwa drapieżniki na jednym obszarze to trochę za dużo...) - choć to złożony problem.

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » ndz lut 10, 2008 4:54 pm

Ekolog czy wiesz czym się różni sarna od jelenia? Czy łosie żyją w Polsce? Co to jest ciąża przedłużona i czy potrafisz wymienić chociaż jeden gatunek u którego występuje? Ile zwrotek liczy pieśń godowa głuszca? Czy bażant, kuropatwa i jenot to gatunki rodzime?

Odpowiedz sam sobie na te pytania, sam oceń jak duża jest twoja wiedza o ekologii.

Potem spróbuj odpowiedzieć na kilka zagadnień łowieckich:
Co to jest łopatacz a co badylarz? Co to jest remiza? Co to jest podsyp? Co to jest polowanie zbiorowe a co indywidualne? Co to jest licówka? Co to jest przelatek, wycinek i odyniec?
Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na te pytania to znaczy ze nie masz zielonego pojęcia o myślistwie.
Przeczytaj parę książek o łowiectwie i zdobądź chociaż elementarną wiedze o gospodarce łowieckiej a wtedy będziemy mogli prowadzić dyskusje czy łowiectwo jest dobre czy złe i czy myśliwy może być miłośnikiem przyrody.

W każdej grupie społecznej zdarzają się czarne owce które niweczą starania całej reszty prawdziwych pasjonatów.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » ndz lut 10, 2008 5:34 pm

To niby skąd ta kuropatwa pochodzi? :) :roll:
Dirko

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » ndz lut 10, 2008 6:56 pm

kolega sub_zero bardzo zorientowany w temacie
czyżbyś był myśliwym :D :?:

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » pn lut 11, 2008 7:30 am

ad. Jarek Siedlecki
Poniewaz na końcu zdania widze usmiechniętą buźkę uznam to za pytanie retoryczne. :lol:

ad. pampalini
Jestem myśliwym i nie wstydze sie tego a wręcz przeciwnie bo wiem że przeciętny mysliwy robi więcej dla ochrony przyrody niż 10 zielonych których coraz częściej widujemy w telewizji.

ekolog
Posty: 153
Rejestracja: śr wrz 13, 2006 9:04 pm
Kontakt:

Post autor: ekolog » pn lut 11, 2008 9:40 am

Ja rozumiem wasze rozgoryczenie, po tym co napisałem, I jestem pod wrażeniem wszystkich wzniosłych wypowiedzi, choć przyznaje, nie znam wielu zwrotów z tej dziedziny. :? Jednak posiadam ok. 2 ha. lasu, który nabyłem jakieś cztery lata temu. J ze względu na dużą odległość jaką jestem zmuszony pokonać, aby tam dojechać, to raz w miesiącu jade na dwa dni i widze co ci Panowie wyprawiają oczywiście nie zwracając uwagi, na czyim terenie się znajdują strzelają do wszystkiego, często w stanie upojenia alkoholowego, wiem bo z nimi prowadze rozmowy. :oops:
Pampalini hasła jak już napisałem, są niewątpliwie wzniosłe tylko kto ich przestrzega?, owszem widziałem jak wypuszczali ptactwo młode jednak było dość daleko więc nie widziałem jakie, ale na tyle strzałów co słysze to by musieli co miesiąc sprowadzać, by wszystkich zadowolić. :D

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Post autor: krzysiek » pn lut 11, 2008 10:11 am

Kolego Ekolog, sporo racji masz, ale nie należy uogólniać. Jak napisał Sub Zero w każdej grupie społecznej znajdzie się czarna owca i niestety ta czarna owca rzutuje na opinię innych, w większości uczciwych i porządnych ludzi. Widocznie miałeś nieszczęście natknąć się na taką własnie czarną owcę. Znam to, w moich stronach też jest taki "myśliwy", czlowiek zamożny, właściciel dużej firmy i stadniny koni, ceniony w regionie pracodawca i sponsor oraz organizator wielu imprez. A po zapadnięciu zmroku pan prezes " przechodzi na ciemną stronę mocy", wsiada w amerykanskiego pick-upa z rzędem potężnych reflektorów na dachu, jezdzi po polach z dwoma swoimi pracownikami i wali z broni myśliwsskiej do wszystkiego co żyje. jeden pomocnik siedzi za kółkiem, drugi podnosi zwierzynę, którą, oślepioną reflektorami strzela z okna samochodu"wielki myśliwy". Wszyscy w okolicy wiedzą o jego polowaniach, ale na tak "grubą rybę" się nie donosi, więc "polowania" trwają nadal. Jest to jeden przypadek na całą rzeszę mysliwych w regionie, ale właśnie taki przypadek wyrabia opinię całemu srodowisku.Nic dziwnego, że Ekolog taką krzywdzącą opinię podziela, chociaż jako człowiek inteligentny powinien spróbowac wyrobić sobie obiektywne zdanie i poznać środowisko i ludzi, zanim zacznie uogólniać.

listonosz
Posty: 122
Rejestracja: śr maja 23, 2007 8:36 pm
Kontakt:

Post autor: listonosz » pn lut 11, 2008 11:59 am

Witam. Sub zero, ze wszystkim się zgadzam ale z tym że jeden mysliwy zrobi wiecej niż 10 zielonych to jest poprostu śmieszne.
Pozdrawiam.

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Post autor: Dispar » pn lut 11, 2008 12:21 pm

Uważam, że zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy łowiectwa mają racje w swoich wypowiedziach. Znam dość dobrze to środowisko z racji zawodu i spotykałem się ze wspaniałymi myśliwymi jak i z chamami których należało by bezwględnie odstrzelić. Mam kolegę myśliwego - leśnika który od kilku lat bardzo często zasiadana ambonie i nigdy nic na takiej zasiadce nie ustrzelił a spotykał się z taką zwierzyną o której nawet nie wiedział, że jest w jego lesie (np. wilk czy ryś) Najczęściej to czyta tam sobie książkę lub tylko podgląda zwierzynę przez lornetkę.
Znam też negatywne przypadki o których nawet nie chce wspominać.
Jedno jest pewne - bez prawidłowej gospodarki łowieckiej nie mielibyśmy w tej chwili zwierzyny w polu jak i lesie. Równowaga w przyrodzie została bardzo mocno przez człowieka zaburzona i sama temu nie podoła więc myśliwi mają za zadanie kontrolować populacje zwierząt.

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » pn lut 11, 2008 1:49 pm

Ad listonosz
Śmieszne ale jakże prawdziwe.
Widzisz ja nie krytykuje samych organizacji typu Greenpeace a nawet w wielu kwestiach się z nimi zgadzam. Uważam że zieloni i myśliwi mogliby znaleźć wspólny język i razem działać chroniąc środowisko przed postępującą degradacją. Mogliby ale nie będą dlatego że Ci ludzie nie chcą poznać naszego środowiska i nie chcą widzieć pozytywnych aspektów naszej działalności. My strzelamy do zwierząt i to im wystarcza żeby wyrobić sobie o nas opinie.

Mam koleżankę która była zagorzałą przeciwniczka polowania. Razem z kolegami zaczęliśmy wyjaśniać jej na czym to wszystko polega. Po jakimś czasie zgodziła się pójść na polowanie, jedno potem następne i jeszcze jedno. Pewnego dnia kolega zabrał ją na polowanie na kaczki na wieczornych zlotach a że do stawu musieli przejść spory kawałek to się dziewczyna nieco zmęczyła. Komary cięły niemiłosiernie a oni stali tam dobrą godzinę.
W końcu nad ich głowami przeleciało kilka kaczek ale kolega nie strzelił.
Na jej pytanie dlaczego nie strzelał on odpowiedział:
“Dzisiaj nie miałem ochoty. Widzisz zabicie zwierzęcia to nie zawsze to co w polowaniu najważniejsze.”
Ona na to:
“To po cholerę ja tu taki kawał lazłam!!!”
Obrażona na niego poszła do domu.
Kolega tego dnia stracił szanse na celny strzał w zupełnie innym tego słowa znaczeniu. :lol:
Jaki morał? Morału nie ma bo to nie była bajka. :idea:

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » pn lut 11, 2008 4:54 pm

Witam
Wybaczcie Panowie, że się wtrącę, ale coś nie daje mi spokoju…
Nie wiem czy polowanie z użyciem reflektorów jest legalne, ale jeśli nie, to niezgłoszenie przestępstwa jest karalne. Jestem zwolennikiem szerszego dostępu do broni, ale czubom, alkoholikom i przestępcom, broń powinno się odbierać.
Poza tym, Panowie o czym mówimy ?, ja będąc wędkarzem nie wstydzę się powiedzieć, że wędkuję bo LUBIĘ ŁOWIĆ, kontakt z przyrodą oczywiście też, ale nie popadajmy w hipokryzję. Przysparzam stresu rybom, ale ich nie zabijam. Mnie też stresuje niedomycie pach współpasażera w tramwaju :lol: . Nikt mi nie wmówi, że inwestuje tyle pieniędzy w broń i oporządzenie, aby mieć tylko kontakt z przyrodą… - ja też nie chodzę na ryby z bambusem, bo chcę łowić skutecznie. Po lesie można chodzić z lornetką i bez strzelby, do tej pory nic mnie nie zjadło… Jak ktoś się boi, to niech weźmie siekierkę… :wink:
Proszę mi wytłumaczyć, co ma wspólnego z ochroną środowiska, strzelanie do gęsi, i czy mają one negatywny wpływ na środowisko ?, a może je dokarmiacie ?, albo (za przeproszeniem) "spektakl" zbiorowych polowań na kaczki ? Zbiorowe polowanie na kaczki, to często zwykła popijawa czereśniaków - z "zewnątrz" wygląda to jak burdelowa strzelanina w kiepskim "spaghetti westernie". Sam to widziałem, więc nikt nie wciśnie mi kitu. I nie są to pojedyncze osoby, o czym chyba dobrze Panowie wiedzą.
Od razu uprzedzę stwierdzenie, że rolnicy domagają się od myśliwych odstrzału zwierzyny.
W normalnych krajach (USA, Kanada, część Europy) rolnicy mogą strzelać do zwierząt, które "wchodzą w szkodę". Mają do tego prawo - na własnym terenie. Tylko w nielicznych krajach, jak np. w Polsce tzw. powojenna Yntelygencja ma monopol na posiadanie broni i polowanie. Mimo takiego systemu, w USA jakoś zwierzyny nie brakuje.
I bardziej szanuję tępego farmera z Montany, który zabija zwierzęta, gdy wejdą mu w "szkodę", niż gościa, który zabija by podbudować własne EGO.
Takim gościom zwykle proponuję, aby zaczęli trenować boks – jak dostaną parę razy po ryju, to zrozumieją gdzie jest ich miejsce w EKOSYSTEMIE.
Powiedzmy sobie szczerze – dokarmianie zwierząt przy obecnych zimach jest bez sensu, i może być szkodliwe (przenoszenie chorób, gromadzenie się drapieżników w pobliżu karmników itp.) a ma na celu utrzymanie wysokiej (nieraz zbyt wysokiej) populacji zwierząt na danym obszarze, aby było później do czego postrzelać.
Ochroną zwierzyny przed kłusownictwem, powinny zająć się odpowiednie służby, a nie okazyjni pogromcy kuropatw. Redukcją zwierzyny powinni (moim zdaniem), w razie potrzeby zająć się leśnicy, sprzedaż mięsa mogłaby pokryć koszta broni i straty w drzewostanie. Może to naiwne, ale tak to sobie wyobrażam.
Proszę nie traktować tego jako napaści na siebie, nie znam Panów, piszę o tym, co sam widziałem, lub też, co wiem z wiarygodnych źródeł.
Akceptuję myślistwo, podobnie jak np. prostytucję, ale bez nagłaśniania i mgiełki hipokryzji – bo wtedy staje się to niesmaczne.

listonosz
Posty: 122
Rejestracja: śr maja 23, 2007 8:36 pm
Kontakt:

Post autor: listonosz » pn lut 11, 2008 6:27 pm

Witam. Seter ja dzisiaj posluchałem myśliwego no to ma gadane. Łosie, dzi,i sarny widział. A moja Pani z biologi to nie bardzo wie o co chodzi. Wiec zieloni to nie nzaczy lepsi.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » pn lut 11, 2008 6:40 pm

Ad SETER
Miałem nie odpowiadać na ten post bo na pierwszy rzut oka wydawał mi się jakby to powiedzieć prostacki. Ale po przeczytaniu kilku ostatnich zdań doszedłem do wniosku że nie jesteś jakimś nawiedzonym ekooszołomem.

Otóż nie dokarmia się gęsi. Nie sadzę by miały negatywny wpływ na środowisko ale niewątpliwie mają wpływ na gospodarkę człowieka. Takie stadko gęsi powiedzmy ok.. 3000 sztuk działa jak gigantyczna kosiarka do trawy. Dlatego też nie dziwie się że rolnik może się skarżyć gdy takie stadko sobie upodoba jego pole oziminy. Między innymi ze względu na duże szkody w zachodnich województwach okres polowań na te ptaki został przedłużony do końca stycznia. I myśliwi niewątpliwie olali by rozgoryczenie takiego rolnika i nie polowali na gęsi (bo i tak nie oni mu będą płacić odszkodowania) gdyby nie fakt ze takie polowanie im po prostu sprawia przyjemność.
Zupełnie inaczej sprawa się ma do zwierzyny grubej gdzie to koła łowieckie jako zarządcy obwodów muszą takie odszkodowania płacić.
Trochę mnie ubodło twoje stwierdzenie o podbudowywaniu własnego EGO. Nie wydaje mi się że bym polował dlatego żeby po strzeleniu jelenia bić się w piersi jak goryl nucąc słowa piosenki “zabiłem byka co to był za byk…” dowartościowując moje zakompleksione ja myśląc jaki to ja jestem męski, - potrafię sam zdobyć pożywienie i teraz moje dzieci nie umrą z głodu.
Czy ty hodujesz gołębie czy łowisz ryby po to żeby dowartościować samego siebie? Myślę że nie - robisz to ponieważ złapałeś bakcyla. Podobnie ja takiego bakcyla złapałem jak byłem dzieckiem. Od dziecka pasjonowała mnie przyroda a oprócz tego od kiedy pamiętam interesowałem się bronią wiec postanowiłem pogodzić jedno z drugim i pewnie dlatego nie poluje teraz z aparatem fotograficznym.

Piszesz ze nie zabijasz ryb które złowisz. Napisz proszę czy jesteś wegetarianinem? Zabijanie świnki jest w porządku bo ona jest do tego stworzona co nie? Ja uważam że taka gęś i tak jest dużo większą szczęściarą od jej kuzynki żyjącej na fermie przymusowo tuczonej w zagęszczeniu 5 sztuk na metr kwadratowy. Poza tym dziczyzna dużo bardziej mi smakuje.
No cóż masz racje że nie trzeba kupować broni żeby obcować z przyrodą. Zarówno wędkarza jak i myśliwego w teren pcha chęć pozyskania trofeum. Anegdota którą przytoczyłem miała na celu uświadomienie laikom że nie jesteśmy krwiożerczymi bestiami którym tylko chodzi po głowie zrobienie krwawej łaźni w lesie.

Co do pomysłu o wykonywaniu odstrzałów przez leśników. Sprawdź na stronie PZŁ ile wynosi roczna liczba pozyskania dzika i porównaj ją z liczbą leśników w Polsce. Dojdziesz do wniosku że zabrakło by im życia żeby wykonać roczny plan jednego gatunku.

Nie twierdze że Polski Związek Łowiecki jest organizacją idealna bo nie jest. Ale opinia że myśliwi tylko zabijają i niszczą jest co najmniej krzywdząca. Gdyby przeciwnicy polowań byli obiektywni i sprawdzili na czym polega wkład myśliwych w ochronę przyrody to musieli by przyznać że wkładamy sporo pracy w to aby zwierzyna była w naszych łowiskach.

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » pn lut 11, 2008 7:20 pm

SETER napisał - W normalnych krajach (USA, Kanada, część Europy) rolnicy mogą strzelać do zwierząt, które "wchodzą w szkodę". Mają do tego prawo - na własnym terenie. Tylko w nielicznych krajach, jak np. w Polsce tzw. powojenna Yntelygencja ma monopol na posiadanie broni i polowanie. Mimo takiego systemu, w USA jakoś zwierzyny nie brakuje.

twierdzisz ze w normalnych krajach gdzie farmer strzela wiośną do lochy prowadzący młode jest normalne, a polski myśliwy przestrzega okresów ochronnych i nie może strzelić takiej sztuki nawet gdy ona jest w szkodzie jest nie normalne - to zastanów się następnym razem zanim coś napiszesz ze dwa razy i nie wypisuj takich bredni i nigdy nie widziałem
takich bezpodstawnych i bezsensownych ataków na ludzi których się nie zna i nie rozumie się istoty rzeczy które oni robią

ja nie strzelam zwierzyny tylko dla mięsa i wypraszam sobie, ale jeszcze nie zdażyło mi się być na polowaniu pod wpływem alkoholu i w moim kole nie stosuje się takich alkoholowych praktyk o których piszesz

co do użycia sztucznego światła to w pełni się z tobą zgadzam

a no i do powojennej yntelygencji też nie należe

i nie sądziłem że ten temat może wywołać taką agresję i zamieszanie
Ostatnio zmieniony pt sie 31, 2012 2:49 pm przez pampalini, łącznie zmieniany 1 raz.

jacho
Posty: 44
Rejestracja: pn lut 04, 2008 8:19 pm
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Post autor: jacho » pn lut 11, 2008 9:20 pm

aj...
Ostatnio zmieniony czw maja 08, 2008 9:26 pm przez jacho, łącznie zmieniany 1 raz.
jes

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » pn lut 11, 2008 9:21 pm

Witam
Nie jestem wegetarianinem, bardzo lubię mięso, zwłaszcza wołowe. Naturalnie, że dziczyzna smakuje lepiej niż mięso od zwierząt z fermy, to oczywiste. Nie jestem też abstynentem, żeby ktoś nie myślał, że wyżywam się tutaj na pijących. Chodziło mi jednak o coś innego…
Z gęsiami i kaczkami podałem najprostszy przykład, żeby coś uzmysłowić. Proszę nie obrażać swojej i mojej inteligencji pisząc, czym się żywią gęsi :wink: .
I nikomu nie imputowałem, że jest pijany podczas polowania, opisałem, co widziałem na własne oczy, to taka bezczelnie szczera (choć nieco przaśna) "odtrutka" na sielankowo-ekologiczny obraz myślistwa w Polsce.
Do Sub-zero:
Zaproponowałem pewien wariant (z tym odstrzałem przez leśników), Panowie myśliwi wiedzą ile kosztuje kilogram dziczyzny – w skali kraju, za sprzedaży tego mięsa można utworzyć dodatkowe etaty dla leśników – niby biurokracja, ale leśnik jednak jest częściej w terenie niż myśliwy, więc i lepiej może się środowisku przysłużyć (tępienie kłusownictwa, rozpoznawanie chorób u zwierząt dzikich itp.). Może to i utopia, ale jakoś mniej mnie razi, niż pijany czereśniak z nabitą dubeltówką, gdy przebywam w pobliżu…
Zabijanie świnki jest koniecznością, ale nie dobudowuje do tego żadnej ideologii, bo to żałosne. Zabija się, aby jeść. Jak kogoś stać na sztucer, to na mięsko ze sklepu mu nie zabraknie.
Nie negowałem również tego, że myśliwi wkładają pracę i pieniądze w łowisko, pisałem tylko o negatywnych aspektach tej działalności. PZW również się kompromituje na wielu płaszczyznach, jednak ja nie identyfikuje się z PZW, czy innym LSD, opłacam składki, żeby móc łowić. Tyle.

Do Pampaliniego:
Nawet w USA, są przepisy regulujące odstrzał "niepożądanych" na danym terenie zwierząt, więc proszę mi nie imputować, że zachęcam do pewnych praktyk.
Skoro Pan nie strzela dla mięsa, bo jak sam Pan to określił nie lubi dziczyzny, lecz po to, aby coś "walnąć", to ja powstrzymam się od komentarza, bo rzeczywiście mógłbym napisać coś chamskiego. Mam pewną opinię, na temat zdrowia psychicznego takich osób.
I nie pisałem o alkoholowych ptaktykach w Pana kole, pisałem o tym, co sam widziałem. Było to dobre kilkanaście lat temu, gdyby zdarzyło się obecnie, to będąc bardziej rozgarniętym, sprowadziłbym tam policję. Bo nie czuje się bezpieczny, w obecności pijanych jak bela ludzi, którzy używają broni palnej, i nie chodziło tylko o moje bezpieczeństwo…
Kwestię "Yntelygencji", poruszyłem, gdyż wielu myśliwych to prawnicy, lekarze itp. i wydaje im się, że są przez to bezkarni, gdy przekroczą pewne normy. Obecnie troszkę się uspokoiło, ale pamiętam anegdoty (od świadków tych "wydarzeń"), czego to znany pan doktor, czy adwokat nie od******lił na polowaniu.
Znam osobiście jednego bardzo kulturalnego myśliwego, znakomitego hodowcę gołębi zresztą, jednak to niestety wyjątek – może mam po prostu pecha do innych myśliwych… :?
Zdenerwowało mnie stwierdzenie, że myśliwi to ludzie, którzy dbają o "równowagę biologiczną", "ekosystem" czy jak to tam nazwać, za pomocą broni – jakby nie można było napisać pewnych rzeczy wprost, nie obrażając swojej i czyjejś inteligencji. Hipokryzja to coś, czego nie toleruję, i dlatego się uniosłem.

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » wt lut 12, 2008 11:10 am

ad SETER

Sam przyznasz że nie jesteś ekspertem do spraw łowiectwa co więcej twoja wiedza w tym temacie jest raczej nikła. Sam napisałeś że opierasz się na tym co gdzieś kiedyś widziałeś czy gdzieś kiedyś słyszałeś.

Regulacją populacji zwierzyny mieliby się zajmować leśnicy?
Napisz projekt nowej ustawy “Prawo łowieckie” i wyślij na adres któregoś z ugrupowań politycznych.
Sam wiesz że tego nie zrobisz bo podpisując się pod czymś takim ośmieszyłbyś się. Zastanowiłeś się ilu tych leśników musiało by być? Takie rozwiązanie byłoby po pierwsze nieekonomiczne, po drugie niepraktyczne, po trzecie niewykonalne. Otóż pewnie nie wiesz że jest coś takiego jak roczne i wieloletnie plany łowieckie w których określa się liczbę zwierząt przeznaczonych do odstrzału. Poza tym z punktu widzenia leśnika im mniej zwierzyny w lesie tym lepiej. Wiesz dlaczego? Słyszałeś kiedyś o spałowaniu? Im mniej zwierzyny tym mniej zniszczonych małych drzewek. Niejednokrotnie myśliwi buntowali się przeciwko zawyżaniu liczby zwierząt przeznaczonych do odstrzału. Kto takie plany sporządza i zatwierdza - poczytaj pogłębisz swoją wiedzę o inny dział gospodarki.
Chcesz zmieniać polski model łowiectwa na amerykański? Przecież nie wiesz na czym polega ani jeden ani drugi!
Zauważ że coś co się dobrze spisuje w jednym miejscu niekoniecznie musi się sprawdzić w innym. Niektóre kraje europejskie wprowadziły modele łowiectwa zbliżone założeniami do modelu amerykańskiego i co? Tak naprawdę bardzo dobrze spisuje się jak dotąd tylko w Stanach Zjednoczonych. Chcesz pozwolić rolnikom na odstrzał zwierząt powodujących szkodę na terenie jego gospodarstwa. Zobaczysz wtedy jak wygląda podchmielony Czereśniak z bronią, który idzie z kumplami za stodołę żeby “coś walnąć“. Jak chcesz to podeśle Ci linki do kilku filmików na których będziesz mógł zobaczyć jak wygląda polowanie wykonywane przez właśnie takich farmerów.
Nasz polski model spisuje się całkiem nieźle u nas w Polsce - daleko mu do ideału ale jako hodowca gołębi wiesz że ideał nie istnieje zawsze można coś poprawić.
Ja też nie poluje dla mięsa i nie poluje żeby sobie “coś walnąć“. A czy ty łowisz ryby po to żeby troszeczkę ją pomęczyć na haczyku? Jeśli tak to może ty masz jakiś problem?
Poluje się głównie dla trofeum, emocji jakich dostarcza polowanie, podobnych jakich tobie dostarcza hol taaakiej ryby - dziczyzna jest tylko smacznym dodatkiem.

SETER napisał -[Zdenerwowało mnie stwierdzenie, że myśliwi to ludzie, którzy dbają o "równowagę biologiczną", "ekosystem" czy jak to tam nazwać, za pomocą broni ]

Jasne moglibyśmy wykonywać plany łowieckie za pomocą wnyków i tzw, żelaza.
No tak przecież nie o to Ci chodziło, tylko o to że można pozostawić rzeczy naturalnemu biegowi: lis zje kuropatwę a wilk zredukuje populacje saren, jeleni i dzików. No niestety musze Cię rozczarować - taką sielankę możemy obserwować na olbrzymich obszarach parku narodowego Yelowstone gdzie powiodła się reintrodukcja wilka i wszystko dzieje się jak przed wiekami. W Polsce już to nie wygląda tak różowo. Wilki w Bieszczadach na stosunkowo niewielkich obszarach leśnych zdziesiątkowały populacje zwierzyny płowej i czarnej a gdy zabrakło zwierzyny w lasach nocą zbliżały się do osiedli ludzkich i ściągały psy z łańcuchów.

Weźmy takie zdegradowane ekosystemy polne na których coraz rzadziej można spotkać zwierzynę drobną. Za to nikogo nie dziwi widok rozjechanego na drodze lisa. Kiedyś populacja lisa była regulowana między innymi poprzez wirus wścieklizny. Gdy zagęszczenie było zbyt duże wybuchała epidemia i wszystko wracało do normy. Dzisiaj zrzuca się z samolotów szczepionki, uodparniając lisy na tę chorobę a jedynym sposobem regulacji jego populacji jak na razie pozostaje polowanie. W kołach gdzie bardzo intensywnie poluje się na lisy można zaobserwować poprawę stanów zwierzyny drobnej - dzieje się to bardzo powoli ale się dzieje. Sama redukcja lisa nie wystarczy, trzeba stwarzać miejsca bytowania dla zwierzyny drobnej takie jak remizy czy żywopłoty i tym też na miarę swoich możliwości zajmują się myśliwi. Przepisy unijne tego nie ułatwiają, większość trzcinowisk, zakrzaczeń, miedz itp. zostało zniszczone przez rolników w pogoni za dopłatami. Intensyfikacja produkcji roślinnej prowadzi do tworzenia kilkusethektarowych monokultur uprawy - w takich warunkach i przy wzroście chemizacji rolnictwa zwierzyna drobna nie ma gdzie się utrzymywać.

Możemy wyburzyć miasta i pozostawić wszystko naturalnemu biegowi w myśl zasady “nie było nas był las, nie będzie nas też będzie las” Tylko czy ludzkość jest gotowa na takie poświęcenie? Zrezygnujesz z ciepłego mieszkanka i zamieszkasz w jaskini? Dobrze się zastanów bo nie podłączysz tam komputera do Internetu i nie będziesz mógł pisać takich idiotycznych postów.

Nie próbuję idealizować łowiectwa tylko uzmysłowić Ci że nie wszystko jest czarne albo białe że istnieją też różne odcienie szarości.
Owszem zdarza się że myśliwi pija na polowaniu że strzelają do gatunków chronionych i w mojej opinii to już nie są myśliwi tylko kłusownicy i co z tego że maja legitymację łowiecką taką samą jak ja? I proszę Cię - to nie są przypadki nagminne. PZŁ liczy ponad 100 000 członków i jak już wcześniej napisałem zdarzają się czarne owce. Przypadki patologii z którymi należy walczyć.

Pampalini chciał się podzielić na tym forum swoją życiową pasją.
A ty gdzieś kiedyś widziałeś pijanych Czereśniaków i kształtujesz w założonym przez niego temacie obraz myśliwego - zapijaczonego mordercy.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » wt lut 12, 2008 6:25 pm

Witam
To będzie mój ostatni wpis w tym dziale.
Panie Sub-zero:
Proszę mi nie imputować pewnych stwierdzeń, których nie wypowiedziałem, i nie napisałem – to trochę nieładnie.
Nie należę dosadnej organizacji ekologicznej, np. „Greenpace”- zresztą uważam, że dużą część członków tej organizacji, to delikatnie mówiąc „oszołomy”. Przy nich, to nawet niektórzy myśliwi wymiękają :lol: . Może mi Pan przypomnieć, gdzie pisałem, że planuje „nową Ustawę” ? :wink: Myśliwi, to „grupa interesu”, więc i tak wszelkie tego typu próby, i tak spełzłyby na niczym (zakładając, że ustawę pisałby prawnik, po konsultacji ze specjalistami). Czy zakłada Pan, że np. właściciel stacji benzynowej (myśliwy) jest osobą kompetentną, do ustalania „gospodarki łowieckiej” ? Pytam a nie imputuję. Kto jest Pana zdaniem kompetentny ? (oprócz myśliwych). Leśnik przynajmniej odbiera pewne wykształcenie w dziedzinie tzw. „gospodarki leśnej”, biologii itp. - i jest troszkę lepiej zorientowany w wymienionym zagadnieniu, niż myśliwy będący np. prawnikiem, lekarzem, właścicielem tartaku, czy stacji benzynowej.
Pisałem, że straty w drzewostanie, można by rekompensować sprzedażą mięsa z upolowanych sztuk. To tylko propozycja :wink: . Leśnicy mają swoją „politykę”, bo „monopol” na „posiadanie” zwierzyny dzikiej mają myśliwi. To zbyt zawiła sprawa, aby się uzewnętrzniać o niej na forum. To tylko sugestia, a nie projekt ustawy… - troszkę mnie Pan nadinterpretował.
Przedstawiłem swój punkt widzenia. Nie musi mi Pan tłumaczyć pewnych spraw łopatologicznie (np. o wściekliźnie), bo nie jestem dzieckiem, i nie mam Zespołu Downa.
Pisząc o wilkach w Bieszczadach, zapomniał Pan wspomnieć, o sporej liczbie myśliwych dewizowych, która (jeszcze za „komuny”), dość znacznie populację jeleni ograniczyła. Wilki są tam problemem, ale to między innymi, dzięki działalności myśliwych. Piszę „między innymi” a nie wyłącznie.
Z mieszkaniem w jaskini również Pan przesadza, i to sporo :!: :idea:
Forma polowań guzik mnie obchodzi, czy to będzie amerykański farmer w jaskrawym kubraku i basebalówce, czy przaśny polski grubasek ubrany na zielono, to tylko kwestia formy. Niech to będzie w miarę humanitarne (o ile polowanie może być humanitarne), i bez cyrku. Kwestia farmera - jego teren – jego własność - przy zachowaniu pewnych przepisów.
Kwestia gospodarki łowieckiej…
Sam wyraz „gospodarka łowiecka”, ma z ochroną przyrody niewiele wspólnego – celem każdej „gospodarki”, jest takie gospodarowanie, które przyniesie maksymalne zyski (duża ilość zwierzyny), przy możliwie niskich nakładach.
Samo wpuszczanie do łowiska bażantów łownych, a więc gatunku obcego, ma przecież na celu „produkcję mięcha”, bardziej się to opłaca niż wpuszczenie kuropatw, bo i więcej mięska, i łatwiej pozyskać… Hmm ? :wink: Co ma to wspólnego z ochroną środowiska ?, Czy kuropatwa, która zjada owady, w tym stonkę, jest aż takim zagrożeniem dla środowiska, że trzeba na nią polować ? Swędzi paluszek, żeby strzelać, co ? :twisted: Więc proszę nie pisać, że bawicie się w „gospodarkę łowiecką” w innym celu. Rzadki obecnie jarząbek – w czym on przeszkadza środowisku, że jest nadal ptakiem łownym ?

Z piciem na polowaniu, to jak z prowadzeniem samochodu- piłeś-nie jedź ! i nie dotykaj broni. Pijani wędkarze w łowisku też się zdarzają, ale oni nie używają broni palnej, rozumie Pan tę „subtelną” różnicę ? O takich ludziach również mam swoje zdanie.
Problem jest taki, że takich ludzi nie wyrzucacie z PZŁ na zbity pysk, bez prawa powrotu, tylko ich upominacie itp. To jest broń palna – nie dla pijanych idiotów.
Po polowaniu, w domu, to może sobie taki facet włożyć strzelbę nawet w d**ę, ale w łowisku, oprócz zwierząt i myśliwych, mogą przebywać jeszcze normalni ludzie…
Pisałem, że nie są to pojedyncze, wręcz - częste, ale nigdzie nie pisałem, że nagminne i nie pisałem, że u ogółu myśliwych. Słowo „często” jest zresztą pojęciem względnym. Stopniowanie, proszę Pana się kłania. I nie „czereśniak” - bo myśliwy, tylko „czereśniak”- bo pijany nabitą z bronią.
Panie Logiczny, skoro nie poluje Pan dla mięsa, ani po to aby coś ustrzelić, to czy polowanie dla trofeum, jest czymś innym, niż „ustrzeleniem” żywego celu ? Nie potrafię przeniknąć pańskiego rozumowania :lol: .
A może coś jak Nikodem Dyzma, albo Pan Docent z „Alternatywy 4”- żeby się w wkręcić do jakiegoś „środowiska” ? No dobra, tutaj żartuję :wink:

Dobrze Pan wie, że przy odpowiedniej ochronie przed kłusownictwem, drobna zwierzyna polna jakoś sobie poradzi.
Zawsze można coś „wpuścić” na koszt ekologicznie nastawionych sponsorów – sponsor zawsze się znajdzie, pod warunkiem, żeby nikt do tych zwierząt nie strzelał. Wpuszczacie-strzelacie, wpuszczacie-strzelacie – i po to właśnie wpuszczacie. Z PZW jest podobnie. Gdyby nie milion wędkarzy, plus uluś-tam kłusoli, to ryb by było pod dostatkiem, mimo zmian w środowisku. Dlatego się „wpuszcza”. Więc proszę nie siać hipokryzji, że wpuszczacie np. kuropatwy z dobrego serca. Wpuszczacie, bo macie interes. Tak jak wędkarze. Regulacja za pomocą polowań, populacji nie-drapieżnych ptaków polnych, to absurd.
Myślę, że złowienie ryby i jej wypuszczenie, to stres porównywalny z np. wystawą gołębi, choć znacznie krótszy.
Płacę za zarybienia, po to, aby móc wędkować, niech będzie, że pomęczyć rybę, i ją wypuścić. Nieraz jednego karpia łowi kilkunastu wędkarzy w ciągu kilku lat. Nie sądzę, aby złowienie było dla ryby bardziej stresujące, niż np. wędrówka tarłowa, ucieczka przed drapieżnikiem itp.
Akceptuję myślistwo, choć jestem przeciwnikiem „gospodarki łowieckiej” i frajdy ze strzelania nie rozumiem - może tak (ujmując w jak największym skrócie). Bez hipokryzji, przekłamań, i niepotrzebnego nagłaśniania. Poroża jeleniowatych (a więc trofea), zasuszone łby szczupaków, czy wypchane bażanty budzą u mnie niesmak. Moda na to, skończyła się z początkiem XX wieku.
Przypomnę, że dyskusji nie zacząłem, chciałem się ustosunkować do tego, w jaki sposób wypowiedział się na ten temat Pan Sub_zero w swoim pierwszym poście w tym temacie.
Panie Sub_zero , czy znajomość gwary myśliwskiej oznacza wg. Pana tzw. znajomość tematu ? (ad. pierwszy Pana post w tym temacie).
Nie znam np. „grypsery więziennej”, ale wiem, co myśleć o ludziach się nią posługujących (bez skojarzeń). Mam również swoje zdanie na temat myślistwa w Polsce. I nie zaczynałbym wypowiedzi w tym tonie, gdyby nie wcześniejsze wypowiedzi panów polujących (niezbyt zresztą merytoryczne i średnio miłe). Żyjcie sobie dalej w kółeczku własnej adoracji swoich poglądów.
Pozdrawiam wszystkich DUCK-RAMBO, i jarząbkowych killerów, i ze swej strony kończę dyskusję.

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Post autor: Dispar » wt lut 12, 2008 7:32 pm

Tych czarnych owiec w PZŁ to jest dużo więcej niż pisze sub_zero. Najgorsi to tzw. ,,jednodniowi biznesmeni" którzy w jeden dzień się dorobili i w jeden dzień chcieliby odstrzelić wszystko co się rusza. Mam bardzo duży szacunek do myśliwych leśnków i myśliwych z długimi tradycjami rodzinnymi. Część swojej przygody edukacyjnej spędziłem w Białowieży i miałem tam do czynienia z przedmiotem Łowiectwo a nawet należałem do Szkolnego Kółka Łowieckiego. Mam bardzo częsty kontakt z myśliwymi leśnikami i bardzo ich szanuję. Niedaleko mojego bloku płynie mała rzeczka na której podczas zimy skupia się spore stado kaczki krzyżówki w tym jeden okaz cały czarny z białą szyją. Jest to dość rzadki przypadek melanizmu i taka forma nazywana jest ,,sołtyś" przez ornitologów. Spotkałem tam niedawno dwóch myśliwych na spacerze( bez broni) którzy dłuższy czas udowadniali mi, że jest to kaczka czernica i żadne moje argumenty nie mogły ich przekonać, że jest inaczej :D . Kilka lat temu byłem mimowolnym świadkiem zastrzelenia jedynej pary żurawi na moim terenie - widziałem to przez lornetkę i nie mogłem nic zrobić. Kolega jesienią znalazł uschnięte szczątki rybołowa zastrzelonego na tym samym stawie. Piętnaście lat temu mój najlepszy lotnik wrócił do domu z przestrzelonym skrzydłem a jego samica i młody po nich nie wrócili. Znam przypadek rysia któremu też na moich terenie odstrzelono łapę.
Myślistwo wzbudza wiele kontrowersji u ludzi którzy nie polują właśnie przez takich pseudomyśliwych i nie dziwcie się koledzy myśliwi, że na tym forum też są tego konsekwencje. Lepiej napiszcie co tam w lesie lub polu słychać w tej chwili? Dzików się ostatnio namnożyło sporo, łosi też coraz więcej, lisów jakby mniej i dobrze bo razem z krukiem to chyba dwa największe łobuzy w przyrodzie w ostatnich latach :D . Najbardziej cieszy mnie bardzo duży przyrost bobra bo może choć trochę poprawią to co spieprzyli przez tyle lat melioranci osuszając co się tylko dało. Przyjacielskie Darz Bór dla Was.

ODPOWIEDZ