Matianto - Pocztowe

matianto
Posty: 242
Rejestracja: sob wrz 09, 2006 4:45 pm
Lokalizacja: Sochaczew
Kontakt:

Matianto - Pocztowe

Post autor: matianto » ndz maja 04, 2008 11:45 am

Dostałem od znajomego parkę pocztowych. Niestety nie posiadają obrączek ani kart własności. Z tego co mi o nich powiedział dowiedziałem się tyle że: Gołębie pocztowe hodował jego ojciec, w Jeszcze za komuny łapał niemieckie pocztowe z obrączkami DDR, po jego śmierci gołębi nikt nie lotował, nie karmił i nie obrączkował. Znajomy ma taką pracę że jeździ po kraju więc brał te siwki i wypuszczał myśląc że nie wrócą ale cwaniaki potrafiły wrócić z drugiego końca polski. większość gołębi wydał po ludziach, ale ktoś wypuścił i wróciła mu ta para, więc mi ją dał. I teraz moje pytanie, Co można powiedzieć o tych gołębiach:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

SAMICA
Obrazek
Obrazek

SAMIEC
Obrazek
Obrazek

Zjak
Posty: 1681
Rejestracja: pn gru 11, 2006 6:47 pm
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Zjak » ndz maja 04, 2008 12:56 pm

Witam.
Jest to bardzo ładna para gołębi. Samiec jest ładniejszy od samicy.
Zrobiłeś dobre zdjęcia, szczególnie oczu. Oczy mają bardzo dobre.
Nie są to stare gołębie, przypuszczam, że najwyżej 2 - 3 letnie.
Jeśli chcesz mieć z nich jakiś pożytek to tylko dochować się młodych, bo jak puścisz to i tak odlecą. Tylko chów wolierowy na młode, ewentualnie przekazać hodowcy pocztowych, który lotuje.

Pozdr.

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Post autor: Dispar » ndz maja 04, 2008 2:48 pm

Rzeczywiście ładne, zdrowe, o dobrym upierzeniu i ładnym pierścieniu wartościowym w oku. Ale żeby sprawdzić co są warte to musisz przelotować po nich młode a na to jest już trochę póżno bo dobrzy hodowcy gołębi pocztowych kończą już prawie lęgi w tym roku. Uda Ci się jeszcze wyhodować po nich 1-2 pary młodych ale nie lotuj ich zbyt mocno - sprawdzisz je za rok jako roczniaki.

matianto
Posty: 242
Rejestracja: sob wrz 09, 2006 4:45 pm
Lokalizacja: Sochaczew
Kontakt:

Post autor: matianto » wt cze 03, 2008 6:56 pm

A co powiecie o tych pocztowych.

Obrazek
Obrazek

SAMICA

Obrazek
Obrazek
Obrazek

SAMIEC

Obrazek
Obrazek

Chcę tylko dodać że gołębie te kupiłem od handlarza który je złapał z lotów na "ręke". chciał za nie 10 zł więc je kupiłem bo szkoda mi było żeby wylądowały w jakimś rosole. Jak troche się podkurują to pójdą w świat do domu.

Awatar użytkownika
zbiter
Posty: 1905
Rejestracja: wt lis 15, 2005 9:26 pm
Kontakt:

Post autor: zbiter » wt cze 03, 2008 7:23 pm

To po co pytasz czy coś są warte? :lol:
Szukaj a znajdziesz

matianto
Posty: 242
Rejestracja: sob wrz 09, 2006 4:45 pm
Lokalizacja: Sochaczew
Kontakt:

Post autor: matianto » wt cze 03, 2008 8:31 pm

szczerze to z ciekawości. Co o nich myślicie bo ja już mam swoje opinie na temat tych gołębi.Zobacze czy trafne. :D I nie pytam się co są warte tylko co o nich myślicie? bo na żywo samica ma jak dla mnie zaje...te oczy.

Awatar użytkownika
BigGrzyb
Posty: 160
Rejestracja: czw lis 17, 2005 12:18 am
Kontakt:

Post autor: BigGrzyb » wt cze 03, 2008 10:24 pm

Oczy u pocztowego to jeszcze nie wszystko. Dla mnie pocztowy może wyglądać jak poluch miejski, ważne żeby jak najszybciej wracał z lotów do swojego gołębnika.

Awatar użytkownika
dred
Posty: 357
Rejestracja: sob kwie 08, 2006 7:33 pm
Lokalizacja: Strzyżów nad Wisłokiem
Kontakt:

Post autor: dred » śr cze 04, 2008 9:05 am

matianto pisze:A co powiecie o tych pocztowych.

Chcę tylko dodać że gołębie te kupiłem od handlarza który je złapał z lotów na "ręke". chciał za nie 10 zł więc je kupiłem bo szkoda mi było żeby wylądowały w jakimś rosole. Jak troche się podkurują to pójdą w świat do domu.
Co ci powiem,że nie powinieneś ich umieszczać na forum tylko tak jak piszesz kupić i wypuścić przy Nim zeby jednemu i drugiemu ch.... wbić do tych zakutych pał ze to nie ich własność i źle robią, tyle Ci powiem, a teraz to ty możesz pisać ze je podkurujesz i wrócą do domu lub nie wrócą :( A tak na patrząc na te 2 ptaszki to obie samice lub jeden bardzo damski samiec, kolejna sprawa oczy to one mogą mieć nawet fluo a jak mają żle poukładane w głowie to mogą miec oczy jakie chcą i tak im to nic nie da pierścienie itd, w oczach to tylko wymsł ,zeby nabijać kase takie jest moje zdanie pozdrawiam Paweł Z.

Awatar użytkownika
adam191
Posty: 121
Rejestracja: ndz lis 19, 2006 10:44 pm
Lokalizacja: Kolobrzeg
Kontakt:

Post autor: adam191 » śr cze 04, 2008 7:34 pm

teoria oczu jest jednym z tematów rozmow zwiazkowcow lotujacych pocztowe. mało kto zna ja na tyle dokladnie by lączyć w pary tylko na podstawie oczu gołębi, dla mnie to taki tylko dodatek, bo co warte są te gołębie dowiesz sie tylko gdy odchowasz mlode, bedziesz je trenował i one beda dobrze chodzily ci w lotach. to nie sa pocztowe ozdobne by powiedziec cos o ich wygladzie. pozdrawiam

Zjak
Posty: 1681
Rejestracja: pn gru 11, 2006 6:47 pm
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Zjak » śr cze 04, 2008 10:29 pm

Podaj może numery z obrączek aby zorientować się skąd pochodzą.
Wg mnie te nakrapiane są o wiele ładniejsze.

Pozdr.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » czw cze 05, 2008 8:16 am

Witam.Dred moim zdaniem tę teorię o oku wysnuto na podstawie obserwacji ptaków pochodzących od wybitnych hodowców.Nikomu nie przyszło do głowy,że dlatego te dobre pocztowe mają podobne pierścienie oka ,że są chowane w chowie krewniaczym.Mają bardzo dużo takich samych genów.A co za tym idzie wiele wspólnych cech fizycznych.Przykładowo wybitny dobry lotnik ma białe pióro skrzydle.Czy inny gołąb z takim samym piórem będzie dobrym lotnikiem.Nie wiadomo.Jeżeli wiemy jednak,że te dwa ptaki są bardzo blisko spokrewnione(chów krewniaczy) to mamy prawie 100% pewność,że tak jest.Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony czw cze 05, 2008 5:31 pm przez opal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
adam191
Posty: 121
Rejestracja: ndz lis 19, 2006 10:44 pm
Lokalizacja: Kolobrzeg
Kontakt:

Post autor: adam191 » czw cze 05, 2008 11:26 am

zgadzam sie z opalem. teoria oczu sprawdza sie w wielopokoleniowych stadach, gdzie wystepuje pokrewienstwo miedzy golebiami. jednak dla mnie teoria oczu to tylko dodatek, a dobre przygotowanie golebi, zywienie i trening sa podstawa do osiagania wyników. pozdrawiam

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Post autor: Dispar » czw cze 05, 2008 1:17 pm

Tylko jeden Dred zwrócił uwagę na to, że nie jest w porządku przetrzymywanie tych gołębi nawet jeśli się je kupiło od kogoś. Tym bardziej, że jest to zwykły handlarz który nie jest właścicielem tego gołębia. To jawny przykład tolerowania procederu wyłapywania i handlu gołębiami pocztowymi wracającymi z lotów - jeden z nich ma gumę kontrolną na nodze.
Czasami zdarza mi się każdemu z nas jeżdzić w terenie zabudowanym sporo ponad dozwoloną prędkość ale chwalić się tym nikt nie chwali bo to nie powód do dumy.
Tak samo jest i z tymi pocztowymi kupionymi od handlarza.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » czw cze 05, 2008 3:01 pm

A co z "ozdobnymi"? Czym to różni? Dopóki nie ma obowiązku sprzedaży obrączkowanych pocztowych wraz kartą własności to chyba niczym. Inna sprawa, że obrączkę zawsze można zdjąć i dalej będzie tak jak z przekroczeniem prędkości udało się ale powodu do chwały to nie ma.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » czw cze 05, 2008 5:43 pm

Witam.Dispar gdy bylem młodym chłopakiem to obcy gołąb na dachu był darem zesłanym z nieba.I tylko od Twojego sprytu zależało czy będziesz umiał go złapać.Nigdy nie miałem pretensji do sąsiada,że złapał mojego gołębia.Byłem za to wściekły na gołębia ,że dał się złapać.Gdy ptak był mi potrzebny,musiałem dać "wykup".Takie były zasady i nikt tego nie kwestionował.Podobna zasada dotyczyła pocztowych.Ja postępowałem z pocztowymi inaczej,dawałem im pić i jeść i pozwalałem na powrót do domu.Jednak po tym co wyczytałem na "Dobrymlocie" stwierdzam,ze postępowałem żle.Przecież ten gołąb nie zmieści się w konkursie a co za tym idzie urwą mu łeb(selekcja dwoma palcami).Lepiej sprzedać ptaka lub dać jakiemuś młodemu.Pozdrawiam.

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Post autor: Dispar » czw cze 05, 2008 6:11 pm

Ten temat na ,,Dobrym Locie" czytałem pobieżnie (brak czasu) i uważam, że ktoś napisał bzdury o ,,selekcji dwoma palcami" i ten kto to robi jest dla mnie debilem. Nigdy u naszych jak i innych hodowców gołębi pocztowych nie słyszałem o czymś takim.
Swoim postem wyżej chciałem powiedzieć, że pokazywanie na naszym forum złapanych gołębi pocztowych jest nieetyczne.
Każdy ma swoje zasady etyki i moja jest właśnie taka :D .

Awatar użytkownika
Lukezi
Posty: 555
Rejestracja: czw gru 21, 2006 8:33 am
Kontakt:

Post autor: Lukezi » czw cze 05, 2008 9:18 pm

Różnie to bywa z tymi pocztowymi. Czasem zdarzy sie jakiś oporny który za wszelką cenę chce zostać w waszym gołebniku. Z tego też da sie wyjść. Niektórzy hodowcy radzą sobie tak że zamykają swoje gołębie i gonią tamtego. W większości przypadków pomaga. Inni zaś będą czekali czy zostanie czy nie aby go sprzedać. Ale specjalne łapanie gołebi pocztowych to chamstwo. Przecież ktoś czeka kiedy ten gołąbek wróci do domu. Sam kiedyś jak zaczynałem i każdy pocztowy który przyleciał był jak napisał Pan Opal darem niebios. Teraz mają u mnie tylko przystanek w drodze do domu. Przyznam że nie daleko mnie mieszka pewnien pan którego hodowla opiera się na złapanych gołębiach. Niestety są ludzie i parapety. Pozdrawiam Lukezi

Awatar użytkownika
adam191
Posty: 121
Rejestracja: ndz lis 19, 2006 10:44 pm
Lokalizacja: Kolobrzeg
Kontakt:

Post autor: adam191 » pt cze 06, 2008 9:07 am

dispar, napisałem podobnie w temacie niżej. każdy złapany gołąb to gołąb kradziony. "Lapciaty" - różnica jest w tym ze gołebie pocztowe oprócz obraczki rodowej maja karte własności, ludzie którzy zapisuja sie do pzhgp, ktorzy wkladaja duzo pieniedzy w loty(obraczki, tipesy, pokarm, szczepionki itd) robia to z nadzieja na wyniki. to ze gołab nie moze tarfic do domu nie znaczy ze jest słaby, sa takie loty kiedy najlepsze golebie pod wplywem upałów musza na chwile usiasc i napic sie wody. i to jest "dar niebios" dla gołębiarzy. przyznam sie ze gdy mialem 14 lat też tak robiłem. wstydze sie tego, ale bledy sie zdarzaja i trzeba krzewic dobre zwyczaje wsrod sasiadow.

Awatar użytkownika
Lukezi
Posty: 555
Rejestracja: czw gru 21, 2006 8:33 am
Kontakt:

Post autor: Lukezi » pt cze 06, 2008 5:47 pm

Chyba każdy jak był młody tylko czychał na gołębia z lotów. Myślę że to tylko zpowodowane było niewiedzą i głupotą.

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Post autor: Dispar » pt cze 06, 2008 10:40 pm

Twój post Adam w innym temacie przeczytałem po napisaniu swojego i trochę się zmartwiłem, że zdublowałem Twoją wypowiedż.
Miałem niedawno w gołębniku z młodymi które latają luzem wizytę strasznie umęczonego pocztowego z gumą kontrolną. Dostał pić, jeść i co najważniejsze spokój. Odleciał dzisiaj i co najgorsze prawdopodobnie zostawił ni początki kataru zakażnego :(

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » sob cze 07, 2008 10:22 am

Gołąb pocztowy który wchodzi do obcego gołębnika (pomijając katastrofalne loty np. gdy gołębie złapie ulewa, grad itp.) jest głupi lub chory (najczęściej oba naraz). Dlatego też, likwidując takiego gołębia wyświadczamy tylko przysługę jego właścicielowi (nie wróci chory, a kiepski lotnik i tak zostanie zlikwidowany). Brzmi to brutalnie, ale niestety taka jest prawda.
Natomiast gołębia, który siądzie np. na gałęzi koło gołębnika możemy nakarmić i napoić (karmidełka jednorazowego użytku), ale nie wolno takiego gołębia wpuszczać do gołębnika.
Dispar, współczuję. Natychmiast gołębie na antybiogram, przy okazji zrób tym chorym wymaz z wola. Resztą zajmie się lekarz weterynarii.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » sob cze 07, 2008 3:26 pm

Proszę o wytłumaczenie laikowi jak to jest,
1. gołąb przed lotem jest zaszczepiony?
2. odpowiednio karmiony?
3. obserwowany?
Załózmy, że wioza go 24 h do momentu wypuszczenia(nie wiem proszę mnie poprawić), wypuszczają i leci do domu(700km to ile srednio -8-10h?)
Od jakiego czasu ten gołąb musiałby być potencjalnie chory, żeby z tego powodu nie doleciał do swojego gołębnika tylko wszedł do obcego i zarażał inne?

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » sob cze 07, 2008 3:57 pm

Witam
Łapciaty, postaram sie Ci udzielić w miarę wyczerpującej odpowiedzi.
ad. 1 - szczepienie chroni głównie przed paramyksowirozą, w mniejszym zaś stopniu przed salmonellozą (na zachodzie rzadko szczepią przeciwko salmonellozie, natomiast w Polsce różnie). Przypominam, że postać nadostra salmonellozy, może spowodować bezobjawowe upadki, już po 2 dniach od zakażenia :idea:
Natomiast najczęściej "łapanymi" w czasie lotów gołębi pocztowych chorobami są wszelkiej maści "katarki" (mykoplazmoza, zakaźny katar gołębi) - które inkubują się stosunkowo szybko, a do zarażeń dochodzi najczęściej podczas transportu na loty w kabinie. :idea:
ad. 2 - odpowiednie karmienie wpływa jedynie na kondycje ptaka, nie zabezpiecza natomiast przed chorobami.
ad. 3 - obserwacja u większości hodowców gołębi pocztowych, polega na tym, że gdy jakiś ptak wykazuje niepokojące objawy, otrzymuje "zapobiegawczo" jakiś środek rzęsistkobójczy, Enfloxacynę albo inny antybiotyk, a gdy to nie pomaga, dostaje w łeb, albo idzie do kabiny, aby pozbyć się go na lotach (chory ptak najczęściej ginie gdzieś po drodze, zarażając przy okazji mnóstwo gołębi w kabinie i poza nią, już po wypuszczeniu).
Gołębie którym podaje się "zapobiegawczo" antybiotyki, mają odporność bliską zera. Więc nawet jeśli w gołębniku wyglądają na zdrowe, to przy pierwszym większym stresie (kabina transportowa), czy większym wysiłku (dłuższy lot) ten brak odporności daje o sobie znać. Choroba natomiast, zaczyna się "inkubować" w nim już w kabinie transportowej.
Aha, i to chodzi, że chory ptak nie leci tych załóżmy 700 km w kilka godzin, tylko przelatuje np. 200-300 km, po czym osłabiony siada gdzieś i... dalsze historie już znamy...

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » sob cze 07, 2008 4:23 pm

Witam.Nic dodać nic ująć.Dodam tylko,że zdrowie ptaka zależy od jego układu odpornościowego.To może w jakimś stopniu regulować hodowca stwarzając im lepsze lub gorsze warunki.(nie mylić z faszerowaniem lekami).Jednak nawet kilka chorych ptaków w kabinie transportowej zaraża pozostałe.Ponieważ transport to stres,a stres to obniżenie odporności.Co potem czeka ptaka?Kolosalny,morderczy wysiłek.Oglądacie nieraz zawody sportowe,gdzie sportowiec traci przytomność tuż po osiągnięciu mety.W dużym uproszczeniu na taki wysiłek narażone są lotowane ptaki.Do tego dochodzi infekcja złapana w kabinie.Rozwój choroby następuje błyskawicznie,układ odpornościowy przy takim wysiłku prawie nie działa.Dolatują ptaki najlepiej prowadzone i najlepiej wytrenowane.Wszystkie są jednak chore i hodowca natychmiast podaje lek po locie.Jednak nazywa to profilaktyką.Nie to już jest leczenie.Powiedzmy,że wygrał ptak x.Czy oznacza to,że on był najlepszy?Nie był najlepiej prowadzony przez hodowcę.Czy wśród ptaków,które nie ukończyły lotu nie było wybitnych lotników.Było i to dużo.Tylko idiota hodowca zmarnował ich talent,dany im w genach.Po prostu,żle ptaki prowadził i żle je trenował.Dlatego im nawrzucałem od hitlerowców i idiotów.Czy można inaczej.Można.Zmienić regulaminy lotów i prowadzić prawidłową hodowlę.A przede wszystkim wyje...ć ,ze związku wszystkich ,którzy tego nie rozumieją.Wszystkich,którzy dają chore ptaki na loty.Czy tak postąpią.Nie, bo prezesom zależy na tym aby jak najwięcej ludzi płaciło składki.By koryto było zawsze pełne.Żaden pieniądz nie śmierdzi.A,że odbywa się to kosztem życia milionów ptaków,że przy okazji zarażają ptaki innych.Gówno ich to obchodzi.Pozdrawiam.Podobna sytuacja jest w naszym związku.Tylko u nas nie ma lotów a wystawy.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » sob cze 07, 2008 5:08 pm

SETER jeszcze jedno pytanie, może dwa. Czy zdrowy, w dobrej kondycji gołąb ma "prawo" nie wliczając salmonelli rano zarazić się zakaźnym katarem i następnego dnia z tego powodu wylądować w obcym gołębniku czy też w 90% choroba trwała juz kilka dni i na loty trafił jak do bezmyślnego odstrzału. Pojedyńczy taki przypadek byłby dla mnie zrozumiały, nie wszyscy maja inteligencje porównywalna do delfina ale nagminne stosowanie to wyjątkowa ..(nie wiem jak to nazwać). I jeżeli tak czynią hodowcy to ..(znowu brak okreśslenia, a epitetów nie używam).Nasuwa sie tylko jedna myśl czym pewnie zdenerwuje opala jeżeli zdarzy mu się to przeczytać.Hodowcom gołębi (nie wszystkim) daleko jeszcze do poczucia odpowiedzialności hodowców kur.

ODPOWIEDZ