Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » wt wrz 07, 2010 9:19 pm

Witam.Oto artykuł napisany w 2008 roku przez lekarza wet pana Remigiusza Cichonia.Nowocześni , chemiczni a zwłaszcza hodowcy pocztowych,nie czytajcie bo dostaniecie zawału.A koszmary senne murowane.A może jednak nie.Może zrozumiecie,że wszystko co robiliście do tej pory było o kant d...y potłuc:
"Żywienie gołębi

Niektóre rasy gołębi hodowlanych, żyjących w otwartych gołębnikach, podobnie jak wolno żyjące chętnie żerują latem na łąkach i polach, wydziobując ulubione przez siebie nasiona chwastów.

W tym okresie wystarcza im jedynie dokarmianie, głównie ziarnem. Przy ustalaniu letnich dawek karmy trzeba jednak brać pod uwagę miejsce ich stałego zamieszkania, gdyż ptaki z gołębników znajdujących się w centralnych dzielnicach wielkich miast, mają ograniczone możliwości zdobycia dostatecznej ilości wszystkich potrzebnych im składników pokarmowych. Od końca października do marca pola są puste, mokre lub zasypane śniegiem. W tym okresie gołębiom hodowlanym musimy dostarczać regularnie pełne porcje urozmaiconych, bogatych w składniki witaminowo-mineralne pasz.

Gołębie na stałe przebywające w gołębniku i w wolierze trzeba karmić dwa razy dziennie (rano i wieczorem), urozmaiconą sezonową paszą. Jedna para gołębi, w zależności od rasy, wielkości, ruchliwości i okresu aktywności rozrodczej, zjada w ciągu roku od 30 do 45 kg karmy mieszanej, nie wliczając w to dodatków mineralnych, zielonek w wody. Na karmę składają się: nasiona chwastów, ziarna zbóż (oprócz żyta i owsa), korzenie roślin okopowych, SUSZONY CHLEB, ugotowane i rozdrobnione mięso, mączkę z suszonej krwi zwierzęcej lub mięsa oraz zielonkę i skiełkowane ziarno. Ziarno, przeznaczone na skiełkowanie, można wysiać w skrzynkach ustawionych w wolierze czy wokół gołębnika; gdy wykiełkuje ptaki zaczną je wydziobywać. Skiełkowane ziarno jest źródłem witamin grupy B, A, D i E.

Ziarno i nasiona należy podawać zawsze w mieszance, gdyż jednostronny pokarm może wywołać niepożądane następstwa, zapasienie, osłabienie płodności itp. W skład suchych mieszanek mogą wchodzić: ziarna i nasiona chwastów i roślin uprawnych - wyki ptasiej, peluszki, łubinu słodkiego, bobiku, konopi, rzepaku, soczewicy, grochu, jęczmienia, pszenicy, prosa i kukurydzy. Podawane ziarno musi być zdrowe, nie uszkodzone przez gryzonie, pasożyty zbożowe, czyste, nie zatęchłe i nie spleśniałe, bez nasion roślin trujących (kąkol, sporysz). Na mieszanki wilgotne składają się: gotowane i parowane ZIEMNIAKI, rozdrobnione i wymieszane z kwaśnym mlekiem i z makuchem rzepakowym, tarta marchew ze śrutą zbożową, śruta zbożowa z mączką mięsną lub suszoną krwią i z kwaśnym mlekiem, namoczony w posolonej wodzie i dobrze odciśnięty SUSZONY CHLEB z mączką mięsną, wygotowane i rozdrobnione mięso, najlepiej końskie, zmieszane z ziemniakami lub ze śrutą zbożową. Przy podawaniu tych mieszanek należy zwracać uwagę, by były one wilgotne, lecz nie w postaci płynnej, trudnej do dziobania, a więc zniechęcającej ptaki do jedzenia. Taki płynny pokarm może również spowodować biegunkę. Do zielonek należą: sałata, szpinak, seradela, lucerna, kapusta włoska, gorczyca, jarmuż. Są one głównie źródłem witaminy C.

Dodatki mineralne, jakie regularnie trzeba podawać ptakom żyjącym w zamknięciu, a zimą również i latającym, to: kreda pastewna, wygotowane lub wyprażone i potłuczone skorupy jaj, mączka kostna, węglan wapnia lub tłuczone muszle małży morskich. Niezależnie od tych dodatków ptaki powinny mieć zawsze w gołębniku drobne kamyki, żwirek i piasek rzeczny, które znakomicie pomagają w mechanicznym rozcieraniu pokarmu ziarnistego, a których brak powoduje gorsze przyswajanie składników pokarmowych i chudnięcie.

Zaleca się także podawanie gołębiom grudek wysuszonej gliny z dodatkami mineralnymi i smakowymi. Najlepiej, więc zrobić duży gliniany kołacz, a potem tylko go kruszyć stopniowo na drobne grudki. Oto przepis: 3 kg gliny, 3 kg gruboziarnistego piasku, 3 kg gaszonego wapna, 0,5 kg soli kuchennej, 0,25 kg anyżu i kminku, ewentualnie wyprażone i potłuczone skorupy jaj - wszystko dokładnie mieszamy, formujemy i suszymy na słońcu.

Ilość podawanej karmy musi ustalić sam hodowca, obserwując, czy gołębie wydziobują karmę, czy ją pozostawiają w dużej ilości, czy też rzucają się na nią łakome z wyraźnymi oznakami głodu. W każdym razie pamiętać trzeba, że zimą, to jest w okresie małej aktywności płciowej i ograniczonej ruchliwości, dawka czystego ziarna nie powinna przekraczać 30-40 g dziennie, należy zwiększyć ją tylko podczas silnych mrozów do 60 -70 g dziennie. Pokarm uzupełniamy tartą marchwią (źródło karotenu), drobno siekanymi burakami lub inną wilgotną paszą, do której można dodać tran - licząc 0,5 łyżeczki na 20 ptaków. W tym okresie skład mieszanki ziarnistej przy jednorazowym karmieniu ptaków w godzinach południowych powinien wyglądać następująco: 40% śrutowanej kukurydzy, 40% jęczmienia i 20% pszenicy lub 80% śrutowanej kukurydzy, 14 % jęczmienia i 6% wyki. W okresie składania jaj i karmienia piskląt dajemy, rano i wieczorem, mieszankę składającą się z: 40% prosa, 20%wyki, 10% grochu, 10% kukurydzy, 10% pszenicy i 10% jęczmienia lub 30% pszenicy, 15% kukurydzy, 45% wyki, 5% rzepaku i 5% konopi. Do obu tych zestawów, zamiast jednego ze składników, można dodawać kaszę gryczaną.

We wrześniu, czyli miesiącu głównego pierzenia się, podajemy ptakom mieszankę w składzie: 30% prosa, 25% wyki, 25% kukurydzy, 5% pszenicy, 5% konopi i 10% jęczmienia. Gołębie duże wymagają nieco innej, bogatszej paszy. Mieszanka dla nich składa się z: 70 % grochu i wyki, 10% nasion roślin oleistych (konopi, lnu, słonecznika, rzepaku), 10% otrąb pszennych i 10% kukurydzy.

Do karmy należy dodawać zielonki bogate w witaminy i mieszankę mineralną składającą się z: 40% sproszkowanych muszli małży morskich, 35% piasku krzemionkowego, 10% sproszkowanego węgla drzewnego, 5% mączki kostnej, 5% kredy pastewnej, 4% soli kuchennej i 1% siarczany żelaza.

Woda do picia, której gołębie potrzebują bardzo dużo, musi być zawsze świeża i czysta, zimą podgrzana do temp. 20-25°C i uzupełniamy czy wymieniamy 2-3 razy w ciągu dnia. Do wody dobrze jest dodawać, co pewien czas (raz lub dwa razy na tydzień) w celach leczniczo-dezynfekcyjnych, 1% siarczanu żelaza, 2% siarczanu miedzi i 0,01% nadmanganianu potasu.

Pod każdym słowem tego artykułu podpisuję się "oboma ręcamy i nogamy".

Pozdrawia Was stary zacofaniec.Ps.Muszę to wrzucic na forum "Dobrego lotu".Tam dopiero się zakotłuje i podniosą krzyk.To o chlebie specjalnie wyróżniłem dla Krzyśka i Carlossa a to o ziemniakach(trochę złośliwie :lol: :lol: ) dla Wściekłego.

placek
Posty: 119
Rejestracja: pn lip 13, 2009 1:05 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: placek » śr wrz 08, 2010 9:01 am

Witam, sporo ciekawych rzeczy jest w tym artykule, ale czy aby na pewno ten chleb jest zdrowy?
Może 30 lat temu to tak, ale teraz to chyba trzeba by samemu piec ''naturalny'' chleb specjalnie dla gołębi, żeby nie miał konserwantów i innych ''dodatków'', które raczej nie są dobre.
Co do kartofli to się zgodzę (czytałem, że są dobre na kokcydiozę) , ale z mięsem :?: :?: i do tego koniną :shock: :?:
No i ta suszona krew i mączka kostna to nie przez takie karmienie roznoszą się choroby? (BSE itp.) Zresztą chyba tego zakazali po tych aferach z chorymi krowami i innymi zwierzętami.
I na koniec wapno gaszone jest żrące to nie wiem czy dobrze zrobi na wnętrzności.
Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 10:54 am

Witam.Artykuł został napisany w 2008 roku.Więc nie są to zalecenia starych hodowców tzw "dziadków".Co do mączki kostnej i suszonej krwi to zdziwiłbyś gdybyś przeczytał skład konserw,parówek czy mortadeli.Sam to jesz na co dzień tylko o tym nie wiesz.Suszoną krew kupisz w każdym sklepie wędkarskim jako dodatek do zanęt.Wszystkie warszawskie" poluchy" są regularnie karmione chlebem.Jest to podstawowy składnik ich diety.Mają się dobrze a ich populacja rośnie.To najlepszy przykład na to,że chleb(nawet ten obecnie pieczony) nie szkodzi.Gdyby szkodził to nie dopuścili by go do sprzedaży dla ludzi.Zwróc uwagę na jeden fakt.W tym artykule nie ma nic (ani słowa) o syntetykach,elektrolitach,dopalaczach i innej chemii reklamowanej i sprzedawanej na targach i w sklepach.Co do mięsnej diety to wielokrotnie byłem przy uboju świni.Zbrudzoną krwią i resztkami mięsa wodę wylewano na podwórko.Pierwsze zlatywały się gołębie i zawzięcie wydziobywały resztki.To świadczy o tym,że i takie białko jest dla nich cenne.Te przepisy to efekt obserwacji ptaków i wieloletnich doświadczeń hodowlanych.Obserwowano ptaki i podawano im potem to co im smakowało i chętnie jadły.To nie efekt pracy kilku pseudo naukowców zamkniętych w laboratorium.A gdybyś ich spytał to oni nie wiedzą gdzie gołąb ma dziób a gdzie ogon.Jednak wymyślają i dają do produkcji produkty i syntetyki dla gołębi i dla ludzi.Po to by zarobic kasę a nie po to by ptaki były zdrowsze.Co do wapna to te gaszone to główny dostarczyciel wapnia.A wapń jest niezbędny przy budowie kości i skorupki jajka.Widziałeś kiedyś gołębie skubiące tynk?To właśnie wapnia potrzebowały.Taka dieta jak tu opisana,jest kompletna.I tak żywione ptaki będą silne i zdrowe.Natomiast te syntetyki i chemiczne zamienniki powodują,że gołębie są podatne na choroby,niepłodne,żle wypierzone a ich ogólna kondycja pozostawia wiele do życzenia.Na oko gołąb prezentuje się nieżle a wszystkie jego narządy i organy wewnętrzne nie pracują tak jak potrzeba.I w tym bym upatrywał przyczyny trwającej od kilku lat rzezi młodych pocztowych.Nasprowadzali "baziewia" z zachodu uwierzyli w reklamowane specyfiki i takie są efekty.To załamanie musiało kiedyś nadejśc i obserwujemy je teraz.Łatwe,krótkie loty a straty kolosalne(i to przy dobrej pogodzie).Wchodziłem do pocztowców(na "Dobry lot") przez kilka kolejnych dni.I oni jeszcze nic nie kumają.Winne są plamy i wybuchy na słońcu,winne są maszty telefonii komórkowej, winna zmiana magnetyzmu ziemskiego,winny konwojent puszczający ptaki,winni prezesi i wiatr w plecy.Jaja jak balony.A oni są tacy światli i nowocześni i robią wszystko tak jak trzeba.A to takie proste.Karmisz syntetykiem i chemią.Wierzysz w cudowne specyfiki,to hodujesz wydmuszkę a nie silnego zdrowego ptaka.A efekty są takie jak hodowla.Kilka lotów dobrych a potem załamanie formy i rok w plecy.Podobnie z ozdobnymi.Kilka sezonów dobrych,a nagle tragedia.Choroba za chorobą i chorobę pogania. Bo chemia w pierwszym rzędzie osłabia układ odpornościowy i zaczynają wtedy byc grożne wirusy które wcześnie nie stanowiły zagrożenia.Adeno,cirko czy paramyxo.Zaczynają byc zjadliwe wiciowce,bakterie czy grzyby.I koniec marzeń o naturze..Znowu niezbędna staje się chemia i antybiotyki i koło się zamyka.Pozdrawiam.

krzysiek
Posty: 3649
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: krzysiek » śr wrz 08, 2010 11:53 am

Witam. Artykuł przeczytałem z dużym zainteresowaniem. W skrócie - Peterfi wiecznie żywy! Niemal żywcem przepisany rozdział z książki Peterfiego.Ale nie tylko. Niemal identyczne, choć opisane nie tak szczegółowo są zalecenia żywieniowe , które możemy znaleźć z starej, przedwojennej czy tuż powojennej literaturze gołębiarskiej, nie tylko polskiej, ale też niemieckiej, rosyjskiej czy czeskiej.Ja staram się tak właśnie hodować. Nie wszystkie ptaki, tylko te, które latają na wolności. Ptaki przebywające stale w wolierach niestety są na chemii, nie do tego stopnia, co pocztowe u moich kolegów - związkowców, ale jednak. Minerały i witaminy niestety muszę im dawać syntetyczne. To niestety konieczność, mam za mało czasu, by prowadzić stado metodami naturalnymi, jestem zbyt zawalony pracą zawodową.

Carloss
Posty: 284
Rejestracja: pt maja 22, 2009 12:55 pm
Lokalizacja: Warszawa Falenica
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: Carloss » śr wrz 08, 2010 12:29 pm

Witam, artykuł ciekawy, jednakże wiele aspektów w nim opisanych można zaobserować hodując gołębie w wolnym oblocie.
Z tego co pamiętam gdy gołębie w wolnym oblocie miał mój tata to standardem było, że chętnie żerowały na małym gruzowisku po budowie. Drugie ulubione miejsce to buda psa, a dokładniej jego miska. Czego pies nie zjadł to załatwiły gołębie. Pamiętam też, że gołębie lubiły bardzo porzeczki. Siadały na gałązkach i dziobały jeszcze zielone małe owoce porzeczek, czasem przenosiły się na szczaw posiany w ogródku.
Ad. Krzysiek - ja obecnie mam gołebie tylko w wolierze. Podaje w weekendy zmielone warzywa (w tygodniu nie mam czasu na mielenie a tylko świerze dają dobre rezultaty) i efekt jest taki, że wyrzuciłem wszystkie sztuczne witaminy bo stały w karmnikach pół roku i gołebie wcale ich nie ruszały, zatem doszedłem do wniosku że są zbyteczne. Wcześniej gdy nie podawałem warzyw musiałem uzupełniać witaminy sztuczne co 2-3 tygodnie. Obecnie podaję tylko grity, paloną glinkę itd.
To prawda - natura wymaga czasu, a tego nigdy nie mamy za wiele, ale opłaca się. Gołębie dobrze mi się lęgły, mocno teraz się rozpierzyły, a to oznacza że są zdrowe. Więc niczego więcej mi nie trzeba.
Karol.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 1:40 pm

Witam.Ano właśnie Peterfi.Dla wielu hodowców biblia i książka prawie kompletna.A to było nie tak dawno .Pierwsze wydanie to (o ile dobrze pamiętam) lata 70-te a drugie początek lat 80-tych.To była w tamtych czasach cała wiedza o hodowli gołębi.Nikt nie naśmiewał się i nie krytykował podanych tam przepisów.Ponieważ wiedział,że te przepisy powstawały w oparciu o obserwacje tysięcy hodowców i setek lat hodowania gołębi.Co z hodowcami się stało,że produkcja chemii i sntetyków,zapoczątkowana kilkanaście lat temu ,wyparła przepisy znane i skuteczne od wieków ? Ale i w czasach dzisiejszych są weterynarze (jak wspomniany wyżej Remigiusz Cichoń),którzy tamtą hodowlę stawiają za wzór.Czy Cichoń nic nie wie o syntetykach i innych chemicznych gównach.Pewnie wie o nich wszystko.Tylko ma o nich podobną opinię do mojej.Nie widzi żadnego plusa a tylko same minusy, stosowania tego szajsu.Bardzo dobrze zrobił Karol.Dał ptakom wybór.Natura czy chemia.Ptaki zdecydowanie wybierają naturę.Więc dlaczego nie postępujemy tak jak one nam podpowiadają.A one wprost krzyczą :"Nie trujcie nas tą chemią.A odwdzięczymy się wam swoim zdrowiem i wieloma zdrowymi młodymi".Pozdrawiam.

arbiter
Posty: 1244
Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: arbiter » śr wrz 08, 2010 1:52 pm

Choroby ewoluują chemia wraz z nimi, żywienie naturalne zawarte w tych książkach już nie ewoluuje i nie na wszystko pomaga jedynie zapobiega. Ale często zapobieganie nic nie da jeśli jakiś szczep nowej choroby zaatakuje gołębie wtedy albo łopata albo leki.
Najlepszy przykład przywieź jakąś chorobę zza granicy ciekawe czy warzywa pomogą.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 08, 2010 2:09 pm

kto przy zdrowych zmysłach pozwala ptakom na całodobowy oblot [a zwłaszcza pocztowym]dla mnie ten co to napisał to chyba miał kokostwo miejskie na myśli a nie gołębie hodowane w gołębnikach gołąb lecący poza teren mojej posesji wydaje na siebie wyrok śmierci ,jednak czarodziei w naszym kraju nie brakuje 1% siarczanu żelaza, 2% siarczanu miedzi i 0,01% nadmanganianu potasu. a gdzie ziółka :lol: :lol: :lol: no przecież te związki są naturalne opal gubisz się pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 2:22 pm

Witam.W tym sęk,ze ja na ten temat mam inne zdanie.Choroby nie ewoluują .To coraz słabszy układ odpornościowy przegrywa walkę z patogenami.Adeno ,cirko czy inne znane były od dawna.Wirusy te izolowano od ptaków dzikich i hodowlanych już od bardzo dawna.Nikt się nimi nie zajmował i ich nie badał bo nie stanowiły zagrożenia.Teraz stały się nagle wielkim problemem.Nie można powiedziec,że wirus uodpornił się na leki bo na wirusa nie ma lekarstwa.Nie można też powiedziec,ze nagle stał się nioezwykle jadowity.I tylko osłabienie układu odpornościowego wyjaśnia sprawę licznych zachorowań.Fakt,że hodowcy przyczynili się do uodpornienia się wielu bakterii.Jednak i tu zawiniła chemia i antybiotyki.To nieumiejętne leczenie powoduje lekoopornośc i wyselekcjonowanie bakterii niewrażliwych na antybiotyk.Nie ma zagranicznych chorób,mogą byc tylko terenowe szczepy.Choroba jest ta sama.I cały czas powtarzam ,to nie leki i chemia powodują,ze żyjemy coraz dłużej.To polepszenie warunków bytowania to spowodowało.Z ptakami jest odwrotnie.Warunki bytowania są lepsze lub takie same jak kiedyś a długośc życia ptaka drastycznie spadła.Czym to wyjaśnic.Chemią,syntetykami i nieodpowiednim żywieniem (zwłaszcza w wolierach).Dlatego tylko ten,który hodował z chemią a także hodował metodami naturalnymi,może wyciągnąc prawidłowe wnioski.Bo ma porównanie i widzi konkretne efekty.Pozdrawiam.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 2:33 pm

Witam.Ad.Wściekły.Czytaj uważnie.Ten artykuł podaje też przepisy dla hodowców trzymających ptaki w wolierach i gołębniku.Jednak wtedy masz więcej roboty.Wolny oblot częśc spraw załatwi za Ciebie.I ponownie czytaj uważnie.Ta chemia jest głównie do dezynfekcji pojników..Jednak dolewałem do wody w akwarium te środki w celach leczniczo-dezynfekujących.Są skuteczne na bakterie. W małych dawkach nie szkodzi to i ptakom.Wręcz przeciwnie bo siarka,żelazo,miedz czy potas to pierwiastki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. związki te uzupełnią te pierwiastki a oprócz tego zabiją bakterie.Higiena pojnika a prawidłowe żywienie to dwie różne sprawy.Jednak widac,że można połączyc te tematy w jedną całośc.Jeżeli wszyscy hodowcy pocztowych czytają z takim zrozumieniem jak Ty (i wyciągają tak trafne wnioski) to nie dziwię się,że wolą przeczytac na naklejce chemii jak dawkowac kolejne świństwo,zamiast poczytac o prawidłowym żywieniu.Długie teksty ich męczą bo boli ich główka ? Czyżbyś to chciał mi powiedziec ?Jednak będą się musieli kiedyś zmusic.I to nie ja ich do tego zmuszę ale te katastrofalne loty,które kiedyś były wyjątkiem dziś są regułą. A z Twojego postu wynika,że przeczytałeś tylko początek(wolny oblot) i koniec(siarczan i nadmanganian) tego artykułu.:lol: :lol: :lol: Pozdrawiam

teuton
Posty: 6
Rejestracja: czw sie 26, 2010 1:08 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: teuton » śr wrz 08, 2010 6:06 pm

wscekly4405 pisze:kto przy zdrowych zmysłach pozwala ptakom na całodobowy oblot

Przepraszam że się wtrącę do dyskusji, ale masz racje wsciekly, że nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoli gołębiowi latać przez całą dobę. A dlaczego? Domyśl się. pozdro :lol:

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 08, 2010 6:45 pm

teuton pisze:
wscekly4405 pisze:kto przy zdrowych zmysłach pozwala ptakom na całodobowy oblot

Przepraszam że się wtrącę do dyskusji, ale masz racje wsciekly, że nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoli gołębiowi latać przez całą dobę. A dlaczego? Domyśl się. pozdro :lol:
ładnie łapiesz za słówka :D
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 08, 2010 6:50 pm

'' Na mieszanki wilgotne składają się: gotowane i parowane ZIEMNIAKI, rozdrobnione i wymieszane z kwaśnym mlekiem i z makuchem rzepakowym, tarta marchew ze śrutą zbożową, śruta zbożowa z mączką mięsną lub suszoną krwią i z kwaśnym mlekiem, namoczony w posolonej wodzie i dobrze odciśnięty SUSZONY CHLEB z mączką mięsną, wygotowane i rozdrobnione mięso, najlepiej końskie, zmieszane z ziemniakami lub ze śrutą zbożową.''.............................................................nie wiedziałem że to forum jest o świniach :lol: :lol: myślałem że o gołębiach :lol: :lol: od kiedy gołębie żrą mięso :shock: :?: pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

arbiter
Posty: 1244
Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: arbiter » śr wrz 08, 2010 6:58 pm

opal pisze:...Choroby nie ewoluują ...
Opal bzdury gadasz w tym roku bardzo dotkliwy był rzęsistek (w moim rejonie) zbadano go i co się okazało uodporniony na dawkę leku którą zalecało się rok temu do podawania, rozmawiam z prof. na Akademii Rolniczej i mi mówi, że rzęsistek zmutował pomaga podwójna lub potrójna dawka leku to samo dzieje się w Niemczech i nie wciskaj mi bzdur, że choroba ( pisze tu ogólnie o wirusach, bakteriach itp) nie ewoluuje sam pracuję w szpitalu i wiem co się dzieje wśród ludzkich chorób podobnie jest wśród zwierzęcych.
Chcesz to lecz warzywami i naparami swoje ptaki ale nie mów, że to lek na całe zło. Zaczynasz być drażniący ze swoim świętym przekonaniem, że tylko tak dojdziemy do celu podając czosnek i inne tego typu rzeczy.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 7:43 pm

Witam.Ad.Arbiter.Ty to doskonale wiesz bo pracujesz w szpitalu.Cieniutki argument.Jednak przyznam Ci rację.Jest tak jak piszesz z rzęsistkiem.I wieloma innymi chorobami.Jednak to nie ewolucja.To lekoopornośc spowodowana przez hodowców.Ktoś, kiedyś podał zbyt małą dawkę leku.Wybił częśc pierwotniaków ale zostały te najsilniejsze.One przeżyły.I one się rozmnożyły.Ich potomstwo było takie jak one.Silne i odporne na dany lek.Następna zbyt mała dawka leku pogłębiła ten proces.Powstały jeszcze odporniejsze zarazki.To nie ewolucja ani mutacja.To wynik nieudolnego działania człowieka (hodowcy lub weta).Wybił te słabsze a zostawił te silne i odporne.Moim zdaniem to nie jest tak,że niegrożny dotychczas wirus nagle mutuje i staje się grożny.Wirus prawdopodobnie się nie zmienił.Jednak do tej pory silne ptaki pokonywaly zarazek.Teraz ich odpornośc spadła i ten sam zarazek powoduje objawy kliniczne.Dobry przykład to paramyxo wśród gołębi miejskich.Było ich bardzo dużo.Została zachwiana równowaga biologiczna.Ptaki nie mogły zdobyc wystarczajcej ilości pokarmu.Zmalała w związku z tym ich odpornośc.Efekt.Zdziesiątkowana populacja.I co się dalej dzieje ? Wirus jest nadal.Nadal zaraża.A miejskie przetrwały i się odradzają.Gdyby ten wirus był taki jak piszesz to epidemia trwałaby nadal.A tak nie jest.I nic w tym temacie nie pisałem o ziołach i czosnku.Temat jest o prawidłowym żywieniu.I co za tym idzie,silnym układzie odpornościowym.To tyle dla przypomnienia.Pozdrawiam.Ps.Wściekły nieraz też mam wątpliwości czy to forum dla hodowców gołębi czy to forum dla świnopasów.Niektóre posty wskazują na to drugie. :lol: :lol:

arbiter
Posty: 1244
Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: arbiter » śr wrz 08, 2010 7:53 pm

Dla Ciebie układ odpornościowy jest jakimś świętym gralem który poradzi sobie ze wszystkimi chorobami tego świata otóż opalku mylisz się po to ludzkość wymyśliła leki żeby zwalczać te choroby na które układ odpornościowy nie ma odpowiedz.
na razie kończę polemikę idę oglądać mecz :)

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 8:37 pm

Witam.Nigdzie nie napisałem,że jestem nieomylny.Jednak znam osobiście wiele przypadków,że z dużej grupy osób mających kontakt z zarazkiem tylko kilka zachorowało.Inni nie wykazywali żadnych objawów choroby.Tym pierwszym lek był niezbędny ci pozostali obywali się bez niego.To właśnie ten "święty gral" to spowodował.Reasumując leki są przydatne tym ze słabym układem odpornościowym.Ci z silnym ich nie potrzebują bo nie chorują.Więc jaka metoda jest lepsza? Hodowac słabiaki i ratowac je lekami czy trzymac silne gołębie i dbac o ich układ odpornościowy?

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 8:37 pm

Witam.Co to za mecz?

krzysiek
Posty: 3649
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: krzysiek » śr wrz 08, 2010 8:43 pm

Wracając do tematu, z lekoodpornością Opal ma rację. kiedyś, gdy dopiero pojawiłem się na tym forum, poruszyłem temat "nieuleczalnego" rzęsistka. Subbuteo odpowiedział mi, że to wina hodowcy, bo podaje za słabą dawkę leku lub daje go za krótko. Podobnie ma się sprawa z antybiotykami. Dawane za krótko nie zabiją wszystkich bakterii, a te, które przetrwają już nigdy na ten lek nie zareagują. Skuteczny dotąd lek staje się nagle nic nie wartym badziewiem. Czy lek nagle stał się do bani? Nie. To wciąż ten sam, równie skuteczny lek. To hodowca jest do bani, bo przez swoją nieodpowiedzialność i ignorancję "wyhodował" odporną na lek bakterię ( także rzęsistka czy inną cholerę). najbardziej rażącym przykładem nie tyle ignorancji, lecz po prostu głupoty jest "profilaktyczne podawanie antybiotyków. Ktoś, kto tak postępuje sam sobie robi najgorszą przysługę, tworząc szczep "niezniszczalnych" zarazków. No, ale miało być o żywieniu. Wściekły pisze, że gołębie to nie świnie i mięsnego pokarmu nie ruszają. Niestety, pomyłka.Gołębie bardzo chętnie takie przekąski podjadają. Znajomy rzeźnik wysypuje do zagrody dla drobiu resztki mięsa i tłuszczu z kotła. gołębie tylko na to czekają i prześcigają się z kurami przy korycie. Jeszcze jedno przemawia za naturalnym żywieniem. O długowiecznych garłaczach już niedawno pisałem. W nowoczesnych hodowlach 4, 5-letni garłacz to przeważnie osowiały dziad z owieszoną torbą zamiast garła. Takie ptaki przeważnie usuwa sie z hodowli. Przeważnie są też bezpłodne.jadę na wieś. piękne samczysko z olbrzymią:trąbą" jak mawiają nasi hodowcy, "ryczy" na dachu za samicami, okaz zdrowia i wigoru. Chcę kupić. Pada cena, chwila targu i już go mam. OK< pytam o wiek.9 lat. Mówię, trochę stary. Odpowiedź - coś ty, jeszcze z 5 lat spokojnie będziesz miał z niego młódki, moze dłużej. bajer, ależ skąd, raczej norma. Inna sytuacja. Wystawa w Poznaniu, "ruski" sprzedaje bije. zachwala samca, owszem ładny. Pytam o wiek - 8 lat.Mówię, ze stary. Koleś zdziwiony, zaprzecza. To u bija najlepszy wiek, wtedy dopiero lotnik ma swój najlepszy czas. Późno dojrzewają. W wieku 3 lat dopiero wiadomo, czy będzie z niego dobry bij, czy nie. U nas gołąb trzyletni to staruszek, dla bija trzeba mieć wiele cierpliwości. Nasi hodowcy jej nie mają. Tam , na Wschodzie bij w wieku 6 - 8 lat to najlepszy lotnik, a do rozpłodu nadają się jeszcze przez kilka następnych lat. Bez problemu cieszą właściciela swym lotem nawet do 15 roku życia.jeszcze inna historia. czołowy kaliski hodowca mewek polskich opowiada o metodach hodowlanych. Młode dobiera w parę. czasami coś nie wychodzi, wtedy zmienia partnerów. Załóżmy, że taka młoda para jest w porządku, taka sytuacja trwa ok. 4 lata. później potomstwo zaczyna przejawiać skłonność do braków w rysunku ( niepełne tarcze, zaciągi itp. ) Pomaga na to zmiana partnera. UWAGA! Mewka, mająca 4 lata, czasami 5 dostaje nowego partnera i znów kolor młodych jest w porządku ALE! najpóźniej co 3 lata należy partnerów zmieniać. Zwróćcie uwagę . Ptak, który w chemicznie prowadzonej hodowli będzie zgęziałym dziadem ma nowego partnera, za 2-3 lata następnego , Za następne 2-3 lata znowu! Ile ma lat ? policzcie sami. To ta sama mewka polska, której potomstwo, często bezpośrednie oglądacie ledwo żywe i zgęziałe w klatkach wystawowych na największych wystawach w Polsce, oczywiście wystawiane przez czołowych uznanych hodowców mewek.Czy ptaki faszerowane sztucznymi dodatkami dożyją w pełni zdrowia i płodności takiego wieku. Założę się że nie. Aby było wszystko jasne. Nie jestem przeciw stosowaniu leków. Opal też nie. Ale ma to być świadome działanie prowadzone przez dobrego weta. hodowca jest od tego by hodował, a wet od tego by leczył. To żelazna zasada, której nie powinno się zmieniać. Rola dobrego, świadomego hodowcy polega na tym, by wet nie zarobił na nim i jego ptakach ani grosika. Czasami ptaki mi chorują. Staram się, by tak nie było, ale często nie ma mocnych. Wtedy idę do weta . Jednak to, że ptaki zachorowały, to MOJA porażka i MOJA wina. Popełniłem jakiś błąd i ponoszę tego konsekwencje.Czy faszerując ptaki chemią uniknę chorób? Też nie. O jednym jestem przekonany. W Numerach "Gołębnika"są artykuły naszego forumowego kolegi, bardzo dobrego hodowcy i bardzo dobrego weta- Subbuteo, czyli Tomasza Stenzla. Jeśli ktoś spełni wszystkie warunki opisane w jego artykułach, może uniknąć chorób. To niemal pewne.Wtedy można bez obaw nie stosować chemicznych dodatków.

arbiter
Posty: 1244
Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: arbiter » śr wrz 08, 2010 8:53 pm

Koszykówki są właśnie Mistrzostwa Świata ale kuźwa dali jakiś żużel z retransmisji zamiast mecz ćwierć finału !! normalnie zagotować się można

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 08, 2010 9:35 pm

krzysiek pisze: Wystawa w Poznaniu, "ruski" sprzedaje bije. zachwala samca, owszem ładny. Pytam o wiek - 8 lat.Mówię, ze stary. Koleś zdziwiony, zaprzecza. To u bija najlepszy wiek, wtedy dopiero lotnik ma swój najlepszy czas.
widzę że w sprawach bija dobry z ciebie zawodnik :D a Valdas znakomicie udaje zdziwienie :lol: :lol: pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 9:54 pm

Witam.Pewnie Wściekłego nie przekonam bo on wie zawsze lepiej.Jednak niech mi odpowie jak wytłumaczy paradoks"zięb Darwina".Te same ptaki.Tak samo wyglądające.Jeden szczegół je różni.Budowa dzioba.Ptaszki te odróżniają się też od siebie sposobem odżywiania.Jedne to drapieżniki.Nabijają na kolce drzew schwytane jaszczurki i gdy te skruszeją to zięba je zjada.Drugie odżywiają się owadami.Trzecie to typowe ziarnojady.Nie wiem ile czasu potrzebowały by tak dobrze się przystosowac i wykorzystac bazę pokarmową na wyspie,gdzie zamieszkują.Jednak ich przodkiem był ten sam ptak.Więc pisanie z wielkim zdziwieniem,że gołębie nie jedzą mięsa świadczy o wiedzy piszącego.Podam jeszcze inny przykład.Fotograf ptaków (oglądałem w telewizji) chciał zrobić kilka ujęc ptakom drapieżnym.Na wabia położył jakąś padlinę.Czatował tam kilka dni.Efekt to zdjęcia wielu ptaków żerujących na padlinie.Jednak tylko raz przyleciał myszołów.Żerowały tam wróble,sikorki,jemiołuszki,dudek,kraska,szpaki i kilkanaście innych gatunków,które na co dzień odżywiają się innym pokarmem.A pragnę przypomniec,że ptak to potomek dinozaura.I nie jest tak,że dinozaury drapieżne przemieniły się w orły czy sokoły a te roślinożerne to nasze gołębie.Wszystkie ptaki miały jednego przodka.I z tego co czytałem ten ptasiozaur (to moja nazwa) był akurat drapieżnikiem.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: wscekly4405 » śr wrz 08, 2010 10:18 pm

wróble,sikorki,jemiołuszki,dudek,kraska,szpak czy te ptaki nie żywią się owadami, a owad to nie jest białko zwierzęce :?: nic dziwnego że jadły padlinę mną się nie przejmuj rób obiadki i kanapki dla swoich ptaków ja zostaję przy ziarnie ,dziwię się że najwięcej mają do powiedzenia na tym forum osoby które własnej teorii nie stosowały w praktyce idz poducz trochę kuzyna bo niedługo wszystkie czempiony padną i czym się będziesz szczycił nie dasz rady wtedy sam z sobą wygrać na wystawie :lol: :lol: :lol:
golebie-akrobatyczne

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: opal » śr wrz 08, 2010 10:33 pm

Witam.Zapomniałeś napisac o ziębach.I nie martw się o moje ptaki.Ja nie hoduję 250 sztuk tylko po to by wychowac 80 młodych ,którym potem urywa się łeb.Wypisz ,wymaluj ,argumenty i poziom jak na "Dobrym locie".Powodzenia.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Żywienie gołębi, kilka rad od "zacofanego" weta.

Post autor: wscekly4405 » czw wrz 09, 2010 12:39 am

opal pisze:Witam.Zapomniałeś napisac o ziębach.I nie martw się o moje ptaki.Ja nie hoduję 250 sztuk tylko po to by wychowac 80 młodych ,którym potem urywa się łeb.Wypisz ,wymaluj ,argumenty i poziom jak na "Dobrym locie".Powodzenia.
u ciebie młode wychowują po ile lęgów :lol: :lol: wychowałem 120 młodych z których 80 ma jeszcze kilka tygodni na wykazanie śię a od tych 250 a dokł 236 odejmij 80 młodych i 60 gołębi które nabyłem w ciągu ostatnich 2 miesięcy zostaje 96 starych po których hodowałem młode a przepraszam kilka służyło za mamki jeśli miałeś lepsze lęgi możesz się pochwalić ja nie jestem taki cierpliwy jak ty nie będę z jednego ptaka tworzył stada przez 30 lat zresztą bija nie wyhodujesz z kojarzenia krewniaczego tu sprawdza się jedynie kojarzenie uzupełniające,co do zięby darwina to ewolucja trwała setki tysięcy lat więc nie pierdziel że z ziarnojada w dwa dni zrobisz pożeracza koni bo właśnie ten koń się uśmieje :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

ODPOWIEDZ