Młode odbiegają wyglądem od rodziców

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Młode odbiegają wyglądem od rodziców

Post autor: Łapciaty » czw maja 15, 2008 7:25 am

Ja należę do tych, którzy gołębie nabywają od znajomych ewentualnie z fotogiełdy, nadwyżki swoich przeważnie oddaje lub sprzedaje za symbolicze ceny. Niestety nie mam zacięcia handlowego i ciagle do tego hobby dokładam. Targ w Białymstoku odwiedzam okazyjnie lecz przeważnie pod jego koniec. Ładniejsze ( z tych, które lubię) gołebie mają w Kownie. Piszę trochę nie na temat ale moze ktoś z doswiadczeniem z genetyki odpowie czy to częste zjawisko, że od selekcjonowanych przez kilka lat gołebi zdarzają się młode odbiegajace od rodziców na duży minus, zwłaszcza w ubarwieniu ? Wydawało mi się, iz po 5 latach młodziaki powinny być zawsze ok ale niestety tak nie jest. Mam rosyjskie tarczowe i zdarzają się młode ze złym kolorem. Przeważnie następuje to w drugim lub trzecim lęgu. Z tego samego względu praktycznie zrezygnowałem z motyli warszawskich bo jak się zobaczy takiego młodziaka, którego dziobek wyciągnął sie na długośc łapci rodziców to się odechciewa. Zabić tego żal, a jak oddaje za darmo to dziwnie na mnie patrzą. Kilka razy zostawiłem takie ideały do rozpłodu i chociaż młode wychodzą po nich dobre a nawet bardzo dobre myślę, że nie tedy droga. Wniosek jeden do handlu smykałki nie mam zabijać młodych nie mogę, a poniewaz gołębie lubię chyba przestawie sie na rasę , w której kolor i długość dzioba nie odgrywa żadnej roli oprócz estetycznej( a to jest indywidualne dla każdego z nas). Pozdrawiam :D

Mnich
Posty: 88
Rejestracja: czw gru 07, 2006 2:57 pm
Kontakt:

Post autor: Mnich » czw maja 15, 2008 12:41 pm

Niestety, a może stety hodowla gołębi uczy pokory. Jak kiedyś powiedział bardzo mądry hodowca, co prawda nie gołębi lecz koni, w przyrodzie 2+2 rzadko równa się 4.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » sob maja 17, 2008 11:00 am

A może to tylko potwerdzenie, że wielu z nas (czasami i ja) poprawia wygląd swoich gołębi co odbija się w następnych pokoleniach? Coś zyskujemy ale raczej na krótką metę tracąc przy tym cechy polepszonej rasy, niekoniecznie w całości ale przy rasach lotnych nawet minimum wystarczy. Wygląda, że "gen piękności" zabija to co naprawdę piękne w danej rasie i nie na zawsze pozostaje piękny :D

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » ndz maja 18, 2008 10:14 pm

Witam
KAŻDA hodowla w pokrewieństwie prowadzi do zmniejszenia się nazwijmy to "witalności" (lotności, zdrowotności, płodności itp.) Tylko, że odbywa się to stopniowo, nieraz przez kilka/naście pokoleń.
Wystarczy przyjrzeć się temu, co stało się ze srebrniakiem. I nie chodzi tutaj wyłącznie o ptaszki wolierowane. Obecny wzorzec srebrniaka, jest jednym wielkim zaprzeczeniem (nazwy) grupy, do której srebrniaki są zaliczane - czyli LOTNE.
Jak takie "coś" może dobrze latać ? Z karmieniem też nie najlepiej.

Natomiast jeśli chodzi o wygląd potomstwa, to wskazanym jest wiedzieć jak wyglądali przodkowie tych rodziców :wink: - niestety mało kto w Polsce prowadzi dokumentacje hodowlaną. Sam prowadzę jej namiastkę, ale "po swojemu" (wystarczy, że tylko ja potrafię to odcyfrować :wink: ), gdyż swoich najlepszych gołębi i tak nie sprzedaję.
Zanim kupię gołębia od kogoś z gołębnika, to często rozmawiam z hodowcą na jego temat kilkanaście i nieraz więcej minut, porównujemy go do innych gołębi w stadzie itp.
Nie wiem jak jest z motylkami warszawskimi, ale uważam, że najtrudniejsze w hodowli (z ras polskich) są mewki polskie. Do rysunku dochodzi głowa, dziób, żabot, postawa i figura, i jeszcze krótkodziobość :wink: (pewnie o czymś zapomniałem).
Samo "zapanowanie" nad poprawnością rysunku nie jest trudne, uważam, że sam rysunek to najłatwiejsza cecha do poprawienia u gołębi. Gorzej gdy dochodzą do tego także inne cechy, wtedy robi się trudniej.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » pn maja 19, 2008 5:10 pm

Ja pozbawiłem lotności kilku młodziaków z krzyżówki rosyjskich tarczowy z saksońskimi. Wygląd poprawiony bo saksońskie nie miały tendencji do zaciągów ale jakoś dziwnie obniżyły loty. Na wystawę by się pewnie nadawały bo wyjątkowo ładne były, amatorów też znalazły szybko. Motylom skracały się dzioby po amorach z berlińskimi, niestety często kolorek nie ten i postawa jakaś berlińska wychodziła. Odpuściłem sobie, niech inni tworzą cuda.Pozdrawiam wszystkich Frankeinsteinów :D

Awatar użytkownika
adam191
Posty: 121
Rejestracja: ndz lis 19, 2006 10:44 pm
Lokalizacja: Kolobrzeg
Kontakt:

Post autor: adam191 » czw maja 22, 2008 11:19 pm

ja oprocz pdl mam też sroki, i rodzice maja ładny rysunek, bez zaciągów i wydawało mi si ze tak bedzie tez z młodymi.a tu pierwsza para dała ładnego z postawy młodka, jednak z białymi pi.órkami w brodzie jak u podbródków:)a druga para dała samiczke z czystym rysunkiem, bez zaciagów, za to ze skrzywionym bocznie dziobem;(.i jak tu nie kochac gołebi?:)
pozdrawiam wszystkich którzy mają w tym roku podobne problemy..trzeba bedzie pomyslec nad przeparowaniem:)

Awatar użytkownika
Lukezi
Posty: 555
Rejestracja: czw gru 21, 2006 8:33 am
Kontakt:

Post autor: Lukezi » pt maja 23, 2008 9:21 am

U mnie za to z krzyżówki drejerki z mewką( brak samca drejera) wyszedł mi jasno siwy ogonek. Ma wszystko żabocik i koronke . drugi młody za to ma popaprane skrzydła ale on też ma szary ogon.

ODPOWIEDZ